W związku z tym, zdaniem Sądu Apelacyjnego, dla uzyskania przez powódkę należytej satysfakcji nie jest koniecznym nagłaśnianie zdarzenia w miejscu, z którym powódki nie łączy już żadna więź, a od zdarzeń tych upłynęło już kilka lat; doświadczenie życiowe pozwala wnioskować, iż okoliczności te przyczyniły się do wygaszenia zainteresowania pracowników i osób współpracujących ze spółką sprawą nagłośnioną przez powódkę, co bez wątpienia korzystnie przekłada się na atmosferę pracy. Co ważne, od 2016 r., kiedy to powódka rozstała się ze spółką (...), mogli w niej zostać zatrudnieni nowi pracownicy, którzy nie mają żadnej wiedzy o wypowiedziach będących kanwą niniejszego procesu i biorąc pod uwagę wyciszony aktualnie sposób funkcjonowania pozwanego mogą nie mieć orientacji na temat jego zachowania w przeszłości. Z podobnych względów nie sposób było zgodzić się z tezą Sądu Okręgowego, iż dla usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych powódki, koniecznym jest publikowanie przeprosin na łamach Gazety (...) i stacji (...) . Pozwany w żaden sposób nie przyczyniał się do nagłaśniania przedmiotowego sporu w mediach, nastąpiło to z inicjatywy powódki, która decyzję taką podjęła zaledwie po kilku miesiącach pracy w spółce (...), nie bacząc, że z podobnymi działaniami nie występował żaden z długoletnich pracowników spółki. Zdarzenia, wskutek którego doszło do naruszenia dóbr osobistych powódki, nastąpiły w jej miejscu pracy, miało wymiar lokalny. Pozwany nie podejmował żadnych kroków celem nagłośnienia spraw dziejących się na terenie zakładu pracy, którym kierował, kroków takich nie podejmowali także inni podwładni pozwanego. W związku z tym pozwany nie może być obarczany skutkami decyzji powódki, która czując się urażona postawą przełożonego, zdecydowała się nagłośnić sprawę zwracając się do mediów o zasięgu ogólnopolskim. Poza wszystkim, pozwany nie może ponosić odpowiedzialności za sposób przygotowania programu przez dziennikarkę (...), przed emisją którego nie skontaktowała się z nim ani z żadnym innym pracownikiem oprócz powódki, mimo iż problem będący przedmiotem audycji nie dotyczył wyłącznie jej. W związku z tym dla usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych powódki obarczanie pozwanego obowiązkami w tym zakresie nie jest konieczne. Z tych samych względów nie ma podstaw do zamieszczania przez pozwanego przeprosin w Gazecie (...), przy czym dodatkowo na uwadze należy mieć, że powódka nie złożyła do akt sprawy egzemplarza tego czasopisma, w którym miał się ukazać artykuł dotyczący wypowiedzi pozwanego. Konkludując, za wystarczające dla uzyskania przez powódkę satysfakcji Sąd Apelacyjny uznał skierowanie do niej przez pozwanego pisemnych przeprosin – takie bowiem żądanie zgłosiła sama powódka, w formie graficznej (co do wielkości czcionki, interlinii, formatu kartki itp.) również zgodnej z żądaniem zawartym w zmodyfikowanym powództwie, które to pismo może być wszakże przedmiotem dowolnego późniejszego wykorzystania przez powódkę. Zasadne okazały się także zarzuty apelacji kwestionujące wysokość kwoty zasądzonej od pozwanego na cel społeczny. Podsumowanie poglądów orzecznictwa w przedmiocie funkcji, jaką ten środek realizuje, zawiera uchwała Sądu Najwyższego z dnia 9 września 2008 r. (sygn. akt III CZP 31/08, OSNC 2009/3/36), podkreślając przed wszystkim jego funkcję kompensacyjną, a jakkolwiek w jej tle pozostają funkcja represyjna i prewencyjno – wychowawcza, to jednak mają one charakter jedynie akcesoryjny. Dalej wskazać trzeba, że przepis art. 448 KC. nie zawiera żadnych wskazań co do wysokości przewidzianych w nim świadczeń, nakazuje jedynie, aby zarówno zadośćuczynienie, jak i suma na cel społeczny były „odpowiednie”. Oznacza to obowiązek rozważenia przez sąd wszystkich okoliczności sprawy, zwłaszcza rodzaju naruszonego dobra i rozmiaru doznanej krzywdy, intensywności naruszenia oraz stopnia winy sprawy i jego sytuacji majątkowej. Bezspornym było, że pozwany użył słów utrwalonych na nagraniu, które padły - jak wynika z kontekstu - wskutek natłoku emocji i nawarstwienia problemów wywołanych kłopotami w firmie na tle realizacji zamówienia i obawy strat finansowych z tego tytułu. Wina pozwanego, z racji drastyczności wypowiedzi, nie może budzić wątpliwości. Pozwany po emisji programu w (...) przeprosił załogę, w toku procesu wyrażał skruchę, a co najważniejsze - wyciszył się i zmienił na korzyść swoje postępowanie. Zatem zasądzona przez Sąd pierwszej instancji kwota 50.000 zł jawi się jako zawyżona, odbiegająca od przytoczonych wyżej kryteriów. Nie zmienia tego akcentowany przez Sąd Okręgowy profil działalności instytucji, na rzecz której ma nastąpić przysporzenie, zajmującej się pielęgnowaniem pamięci o mordzie piaśnickim. Pozwany przyznał bowiem w toku jego przesłuchania w charakterze strony – zgodnie z żądaniem powódki - że jego wypowiedzi nie odzwierciedlają jego prawdziwych poglądów, co znalazło zresztą swój wyraz w sentencji wyroku i w tym zakresie treść przeprosin nie została zmieniona przez Sąd Apelacyjny. W tym stanie rzeczy, biorąc pod uwagę wyżej omówione okoliczności, za adekwatną Sąd Apelacyjny uznał kwotę 10.000 zł. 16

Select target paragraph3