Podejmując rozważania dotyczące istnienia lub braku bezprawności w postępowaniu autorki publikacji, należy zwrócić
uwagę, że stosownie do art. 24 § 1 KC osoba, której cześć została naruszona cudzym działaniem, może żądać ochrony
przed sądem, chyba że to działanie nie jest bezprawne. W przepisie tym ustawodawca wprowadził domniemanie bezprawności działań naruszających dobra osobiste. Na gruncie kodeksu cywilnego przyjmuje się obiektywne kryteria bezprawności. Postawienie komuś zarzutu nieprawdziwego, naruszającego jego cześć, jest zawsze działaniem sprzecznym
z zasadami współżycia społecznego i w związku z tym bezprawnym, choćby postawienie takiego zarzutu podyktowane
było dobrą wiarą jego autora i poparte starannością w zbieraniu danych, na których zarzut się opiera. W takim przypadku
dobra wiara autora zarzutu wyłącza jedynie jego winę, natomiast do okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia
dóbr osobistych na ogół zalicza się działanie w ramach porządku prawnego, tj. działanie dozwolone przez obowiązujące
przepisy prawa, wykonywanie prawa podmiotowego, działanie w obronie uzasadnionego interesu, a w niektórych przypadkach także zgodę pokrzywdzonego.
Wychodząc z tych założeń, które znajdują wyraz w utrwalonym orzecznictwie Sądu Najwyższego, należy odnieść się do
konkretnych zarzutów pozwanego, a w szczególności do okoliczności wyłączających - w jego przekonaniu - przesłankę
bezprawności. Przede wszystkim należy zauważyć, że przy formułowaniu tych zarzutów nie zachowano konsekwencji, z
jednej bowiem strony pozwany zakwestionował sam fakt naruszenia dóbr osobistych, utrzymując, że powoda nie nazwano
"rasistą", z drugiej zaś twierdził, że treść artykułu jest prawdziwa i jej prawdziwości nikt nie podważył. Oba te zarzuty są
chybione. Zaprzeczenia faktowi nazwania powoda "rasistą" nie sposób bliżej komentować jeśli zważyć samą treść wstępnej części publikacji. Brzmi ona następująco: "Larry wciąż mówi o rasizmie białych. Rasistą nazywa swego dyrektora i
większość Polaków. Uważa, że gnębiący Murzynów biali są gorszą rasą od czarnych, a Żydów po prostu nie cierpi. Nie
widzi, że tak mówiąc, sam jest rasistą". Ten fragment, stanowiąca swoiste streszczenie całości, nie pozostawia żadnych
wątpliwości, że nazwano powoda wprost "rasistą". Użycie tego określenia stanowi -co szeroko i trafnie uzasadnił Sąd
drugiej instancji - oczywiste naruszenie czci i dobrego imienia powoda. Tej oceny w niczym nie zmienia ani nie osłabia
kontekst całej publikacji. Wymowa zacytowanej części wstępnej publikacji jest jednoznaczna.
Szerszego komentarza nie wymaga także twierdzenie pozwanego, że treść artykułu jest prawdziwa, co wyłącza bezprawność. W świetle sentencji orzeczenia Sądu Apelacyjnego nie może być żadnych wątpliwości, że ostatecznie przedmiotem
oceny prawnej nie była treść artykułu, lecz fakt, iż w artykule powoda jednoznacznie nazwano rasistą. Nie może być
więc kwestionowane, że użycie tego określenia daje powodowi możliwość dochodzenia skutecznej obrony dóbr osobistych. Sąd Najwyższy wyklucza przy tym możliwość odczytania tego zarzutu kasacji w ten sposób, że prawdziwe jest
twierdzenie, iż powód jest rasistą.
Także pozostałe dwie okoliczności podnoszone w kasacji nie mogą być uznane za wyłączające bezprawność postępowania
autorki publikacji. W szczególności nie można uznać, że odmowa udzielenia przez powoda wyjaśnień autorce publikacji
i brak jego reakcji przez żądanie sprostowania nie upoważniał autorki do nazwania powoda "rasistą" lub usprawiedliwiał
użycie takiego określenia. Powód miał bowiem możliwość, a nic obowiązek podjęcia tych działań. Rezygnacja z tej
możliwości nie dawała żadnych podstaw do użycia kwestionowanego określenia.
W końcu należy odnieść się do przepisów Prawa prasowego, a w szczególności twierdzenia, że przepis art. 41 tego Prawa
wyłącza odpowiedzialność dziennikarza z tytułu ochrony dóbr osobistych. Podejmując tę kwestię należy przede wszystkim zwrócić uwagę na przepis art. 12 PrPras. Stwierdzono tam, że dziennikarz jest obowiązany nie tylko zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, lecz także chronić dobro osobiste.
Treść tego przepisu rozwinął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 10.9.1999 r., III CKN 939/98 (OSNC 2000, nr 3, poz. 56),
stwierdzając, że działanie dziennikarza zgodnie z obowiązkiem wynikającym z art. 12 ust. 1 Pr.pras., tj. z zachowaniem
szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu oraz wykorzystywaniu materiałów prasowych, nie może odbierać
prawa do, opartego na art. 24 § 1 KC, sprostowania nieprawdziwych, naruszających cześć zarzutów. Do tej tezy należy
dodać, że osoba pokrzywdzona może także dochodzić ochrony dóbr osobistych w drodze cywilnoprawnej. Oznacza to,
że naruszenie przez dziennikarza obowiązku ochrony dóbr osobistych upoważnia osobę pokrzywdzoną - nawet wówczas,
gdy dziennikarz zachował szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych
- do skutecznego poszukiwania tej ochrony na drodze sądowej. Potwierdza to przepis art. 37 PrPras, stanowiąc, że do
odpowiedzialności za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego stosuje się zasady ogólne,
chyba że ustawa stanowi inaczej. Tych reguł nie narusza przepis art. 41 PrPras, zgodnie bowiem z jego treścią, publikowanie zgodnych z prawdą i rzetelnych sprawozdań z jawnych posiedzeń Sejmu i rad narodowych oraz ich organów, a
także publikowanie rzetelnych, zgodnych z zasadami współżycia społecznego ujemnych ocen dzieł naukowych lub artystycznych albo innej działalności twórczej, zawodowej lub publicznej, pozostaje pod ochroną prawa. Z przepisu tego w
żaden sposób nie można wyprowadzić i uzasadnić tezy, że zachowanie przez dziennikarza tych wymagań legitymuje go
do naruszenia dóbr osobistych, a z takim naruszeniem mamy bez wątpienia do czynienia w niniejszej sprawie.
Z tych względów, skoro kasacja nie zawiera usprawiedliwionych podstaw, należało ją oddalić (art. 39312 KPC).
4