informacje, otrzyma odpowiedź zwrotną z adresu kontakt@nasza-klasa.pl i gdy na nią odpowie, to system
OTRS po oznaczeniu "Ticket#:" i numerze rozpozna osobę, w odpowiedzi na której wiadomość jest ona
przesyłana, czyli osobę, która prowadziła daną sprawę. Jeżeli na adres ten zostałaby wysłana wiadomość
bez użycia formularza, to dotrze ona do serwera, ale nie trafi do systemu OTRS. Do obsługi przychodzącej
korespondencji zatrudnionych jest kilkadziesiąt osób. Wprowadzenie nowego systemu wyłączyło
stosowanie poprzedniego. Spółka nie informowała o zmianie systemu obsługi użytkownika.
Po uzyskaniu przez pracowników strony pozwanej zgłoszenia, że użytkownik oczekuje usunięcia profilu do
osoby, która dany profil założyła, wysyłana jest wiadomość, w której informuje się ją o fakcie otrzymania
skargi związanej z nadużyciem i wyznacza 14 dniowy termin na udzielenie odpowiedzi i ewentualne
ustosunkowanie się do zarzutów. W przypadku braku reakcji po 14 dniach profil jest usuwany. Termin 14
dni nie wynika z regulaminu, ale z wewnętrznej procedury spółki. Strona pozwana nie przegląda, nie
monitoruje i nie filtruje informacji, które są zamieszczane na portalu nasza-klasa, gdyż nie ma takich
możliwości technicznych oraz środków.
W oparciu o te ustalenia Sąd Okręgowy uznał powództwo za słuszne co do zasady. Wskazując na
podstawy odpowiedzialności pozwanego Sąd Okręgowy wskazał na przepisy art. art. 23, 24 i 448 k.c.
Wskazał, że strona pozwana nie zakwestionowała faktu, że upublicznione dane powoda zostały
upowszechnione bez jego zgody, były po części nieprawdziwe, a z fałszywego konta rozsyłane były
obraźliwe informacje, co poniżyło powoda w opinii publicznej. Fakt, iż spółka Nasza Klasa sp. z o.o. nie
jest podmiotem, który umieszcza, redaguje lub w inny sposób ingeruje w treści zawarte w
administrowanym przez siebie portalu, zdaniem Sądu I instancji nie ma znaczenia dla ewentualnej
odpowiedzialności strony pozwanej za naruszenie dóbr osobistych osób trzecich, będące następstwem
zamieszczenia przez użytkowników portalu określonych treści. Skoro bowiem strona pozwana dopuszcza
zamieszczanie przez użytkowników na administrowanym przez siebie portalu jakichś treści, przechowuje je
i udostępnia, odpowiada za właściwy standard tych czynności, który należy odnosić do aktualnych
uwarunkowań czasoprzestrzennych.
Sąd wskazał, że sieć zwiększając zasięg wchłania coraz więcej grup społecznych i dziedzin życia, powstają
nowe zagrożenia z tym związane, a to z kolei wymusza poszerzenie sfery ochrony prawnej, dostosowanie
instrumentów tej ochrony. Zapewnienie tego rodzaju ochrony obciąża prowadzącego danego rodzaju portal
jako profesjonalistę. Jest to potrzebne tym bardziej, że doświadczenie życiowe wskazuje, iż anonimowi
autorzy pozwalają sobie na więcej, niż gdyby pod swoimi wypowiedziami musieli się podpisać, ujawniając
ich autorstwo. Skoro więc prowadzący portal dopuszcza prowadzenie "anonimowego" forum, dopuszcza
upowszechnianie, czy pozwala na zamieszczanie informacji bez sprawdzenia ich źródła, odpowiada za stan
rzeczy będący następstwem dopuszczonych przez niego działań. Innymi słowy, oficjalnie właściciel portalu
nie jest wydawcą, dostarcza jedynie technologię, narzędzie do prowadzenia debaty, zaś za treść
wypowiedzi odpowiada autor. Jednak jeżeli ktokolwiek uzna, że dana wypowiedź narusza jego prawa,