osobiście rozprawić się z mitem, który pokutuje już od dwóch tysięcy pieprzonych lat, mitem, którego głównym bohaterem jest człowiek ukrzyżowany między dwoma zbrodniarzami, mitem którego bohaterem jest największa, najbardziej
zbrodnicza sekta, jaka istniała na Ziemi". Po tym stwierdzeniu A. D. rzucił wyrwane z Pisma Świętego kartki w kierunku
widowni i dodając: "to jest Pismo Święte, tak mówią, ja mówię to jest księga kłamstw, pieprzyć to gówno, pieprzyć tę
hipokryzję, żryjcie z tego gówna, jest komentarzem na temat tego właśnie gówna piosenka "Christgrinding avenue". Sąd
I instancji oceniając to zachowanie i użyte przez A. D. sformułowania uznał, że nie wyczerpują one znamion art. 196 KK.
Sąd Okręgowy instancji odwoławczej podzielił to stanowisko.
Zachowanie A. D. składało się z elementu polegającego na wydzieraniu kart z Pisma Świętego oraz na werbalnej krytyce przekazu zawartego w jego treści, w pierwszym rzędzie jednak w odniesieniu do przekazu nowotestamentowego, co
wyraźnie wynika ze słów o "pokutującym od dwóch tysięcy lat micie człowieka ukrzyżowanego między dwoma zbrodniarzami". Te dwa aspekty wypada rozważyć oddzielnie, aczkolwiek we wzajemnym powiązaniu.
Odnosząc się w aspekcie zarzutów kasacji do postępowania A. D. polegającego na wydzieraniu kart z Pisma Świętego
należy na wstępie stwierdzić, że Pismo Święte, nazywane przemiennie w treści dokumentów zawartych w aktach sprawy
Biblią, składa się w istocie rzeczy ze Starego i Nowego Testamentu. Uznawane jest jako zbiór ksiąg, których autorami
są konkretni ludzie, choć w większości przypadków są to osoby anonimowe. Dodać do tego należy, aczkolwiek ma to
marginalne znaczenie, że Biblia jest zbiorem ksiąg świętych nie tylko dla wyznawców religii katolickiej, lecz wszystkich
chrześcijan. Stary Testament, zwany także Biblią hebrajską, w skład którego wchodzi: Tora, czyli Prawo Mojżeszowe,
składające się z wielu ksiąg, Księgi Proroków oraz tzw. Pisma - to księgi święte także dla żydów (dodać do tego należy,
że w kanonie hebrajskim nie występują księgi powstałe w judaizmie hellenistycznym, które włączają do kanonu katolicy
i prawosławni, natomiast przedstawiciele licznych odłamów protestantyzmu uznają je generalnie za apokryfy i nie zaliczają do tzw. kanonu pism natchnionych). Przypomnieć należy, że w odniesieniu do Nowego Testamentu istnieją liczne
ewangelie apokryficzne.
Dodać także wypada, że Stary Testament jest księgą świętą dla wyznawców islamu, a niektóre jego odłamy uznają ważność
niektórych przekazów nowotestamentowych. W tej sytuacji błędem jest pogląd, że A. D. czynem swym godził w uczucia
religijne jedynie katolików lub szerzej jedynie chrześcijan.
Sformułowania zawarte w objętej aktem oskarżenia wypowiedzi A. D. dowodzą, że poddał on krytyce przekaz zawarty
w Piśmie Świętym, w Biblii, uznając że jest to "księga kłamstw" nacechowana hipokryzją. Nie ustalono czy miał na
uwadze treść Starego Testamentu (Biblię hebrajską), czy Nowego Testamentu, czy też obie części Pisma Świętego. Z
jego dalszych wypowiedzi wynika, że odnosił się jednak, przynajmniej w pierwszym rzędzie, do chrześcijaństwa, gdyż
stwierdza, że chce rozprawić się z "mitem, który pokutuje od dwóch tysięcy lat, którego głównym bohaterem jest człowiek
ukrzyżowany między dwoma zbrodniarzami". W kontekście powyższego, odnosząc się do zarzutów sformułowanych w
kasacjach wypadało rozważyć, czy użyte sformułowania, niezależnie od ich wulgarnego charakteru, obnażającego ubogie
słownictwo i prymitywizm wypowiadającego je, a także darcie Pisma Świętego stanowiły obrazę uczuć religijnych, w tym
także uczuć osób, które nie był obecne podczas występu zespołu "muzyki metalowej B.", określanego w dokumentach
zawartych w aktach sprawy "koncertem". Przypomnieć należy, że był to występ dostępny tylko dla osób, które wykupiły
bilety i obowiązywał na nim wyraźnie sformułowany zakaz rejestracji jego przebiegu.
Powyższe nakazuje rozważyć problem treści pojęcia "obrazy uczuć religijnych", którą chroni dyspozycja art. 196 KK.
Rodzajowym przedmiotem ochrony art. 196 KK jest wynikające z konstytucyjnej zasady wolności sumienia i wyznania,
wolność przekonań, w tym także uczuć obywateli w sprawach wiary i religii, będąca wyrazem tolerancji światopoglądowej państwa. Bezpośrednim przedmiotem ochrony są uczucia religijne innych osób, a więc ich stosunek do określonego
wyznania religijnego. Ustawodawca chroni je przed działaniem sprawcy, obrażającego te uczucia i godzące w nie bezpośrednio. Zgodzić się należy z wyrażonym w doktrynie poglądem M. Makarskiej, że poza ustawowymi znamionami
przestępstwa z art. 196 KK znajdują się wypowiedzi i zachowania wyrażające negatywny stosunek do przedmiotu czci
religijnej lub wykorzystujące ten przedmiot, jako element kreacji artystycznej, o ile ze względu na formę, nie zawierają
elementów poniżających lub obelżywych (M. Makarska, Przestępstwa przeciwko wolności sumienia i wyznania w Kodeksie karnym z 1997 roku, Lublin 2005, s. 177).
Jak stwierdził Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z dnia 7 czerwca 1994 r. (sygn. KK 17/93 OTK 1994, cz. I, poz. 11,
s. 90), "uczucia religijne ze względu na ich charakter podlegają szczególnej ochronie prawa. Bezpośrednio powiązane są
bowiem z wolnością sumienia i wyznania, stanowiącą wartość konstytucyjną. Potwierdzają to także akty międzynarodowe, np. Deklaracja o eliminacji wszelkich form nietolerancji i dyskryminacji z powodu religii lub przekonań uchwalona
przez Zgromadzenie Ogólne ONZ dnia 21 listopada 1981 r. Dlatego też działania naruszające uczucia religijne mogą być
przedmiotem zakazu ustawowego także wówczas, gdyby były podejmowane za pomocą środków służących realizacji
wolności słowa". Pojęcie uczuć człowieka rozumiane jest w języku potocznym jako przeżycie natury psychicznej "stan
8