wszak tekstem, mającym za
pomocą argumentów trafić do
odbiorcy.
Nie
trzeba
specjalistycznej wiedzy, by ocenić
oskarżonego jako wprawnego
mówcę, który zręcznie za pomocą
słów, okrzyków, haseł, obrazów,
sloganów czy biblijnych symboli
chce trafić do odbiorcy i w żaden
sposób nie można uznać, iż ma to
być jedynie konkretna grupa
odbiorców.
Dlatego Sąd Okręgowy podziela
stanowisko Sądu Rejonowego, iż
wypowiedzi oskarżonego – wbrew
polemicznym
sugestiom
prokuratora - są jednoznaczne
w
kontekście
znamion
przypisanych mu przestępstw.
W apelacji prokurator wskazał
także, iż w ramach rozpoznawanej
sprawy należałoby udowodnić i to
ponad wszelką wątpliwość, iż
oskarżonym kierował określony
zamiar, tj. że chciał znieważyć
określoną grupę i nawoływać do
nienawiści wobec tej grupy. Sąd
Okręgowy
w
tym
zakresie
podziela
rozważania
Sądu
Rejonowego, który w niezwykle
drobiazgowy sposób omówił tę
okoliczność, logicznie i trafnie
wskazując
na
działanie
w
zamiarze
kierunkowym
popełnienia
przypisanych
oskarżonemu przestępstw; nie
zachodzi
więc
potrzeba
powielania w tym miejscu tej
argumentacji.
Za niezasadny należy uznać też
zarzut
skarżącego,
iż
Sąd
I Instancji wykroczył poza granice
swobodnej oceny dowodów, m.in.
stwierdzając w ramach oceny
wyjaśnień oskarżonego, że używał
on
pojęć
„banderowiec”
i „talmudysta” jako synonimów
słów Ukrainiec i Żyd i tym samym
przypisał
oskarżonemu
odpowiedzialność nie za to co
oskarżony faktycznie powiedział,
ale za to co - zdaniem Sądu oskarżony chciał powiedzieć, przy
czym prokurator nie rozwinął tej
myśli. Wobec tego wypada jedynie
skonstatować, iż tego rodzaju
narracja, wpisująca się w linię
obrony oskarżonego, w świetle
opinii biegłych, zasad logiki
i doświadczenia życiowego musi
być uznana za co najmniej
naiwną.
Sąd
meriti
bardzo
Legalis