siedział S. M. (1) a naprzeciwko nich oskarżony, - który wódkę postawił na stole, a boczek położył na stojącym obok
taborecie. Alkohol ten też wspólnie wypili. W pewnym momencie J. T. (1) wyszedł do usytuowanej obok łazienki.
Będąc tam usłyszał odgłos awantury między M. S. (1) a S. M. (1). Gdy wszedł do pokoju to zobaczył, że oskarżony bił –
okładał – pięściami po głowie i klatce piersiowej S. M. (1). Gdy J. T. (1) zwrócił mu uwagę, żeby go nie bił – oskarżony
podbiegł do usytuowanego w narożniku pokoju telewizora wziął stojący tam odtwarzacz DVD i uderzył nim w głowę
J. T., a następnie złapał go za ręce i mocno ściskając zadał uderzenie z głowy w jego nos.
W tym czasie S. M. (1) skutkiem uderzeń zadanych przez oskarżonego upadł na podłogę pod kaloryfer usytuowany
niedaleko okna – było to w prawym rogu pokoju – głową do segmentu.
J. T. (1) po zadanych mu przez oskarżonego uderzeniach nie pamiętał co się dalej działo, broczył krwią. Pamięcią
obejmował to, że w pewnym momencie kazał oskarżonemu wyjść. M. S. (1) pozbierał swoje rzeczy, które jeszcze
podczas picia alkoholu wysypał z przyniesionej ze sobą reklamówki na podłogę (a były tam m.in. sztućce, otwieracz do
konserw, lekarstwa) i wyszedł. Na dworze było już ciemno. Gdy wychodził S. M. (1) leżał tam gdzie upadł, nie podnosił
się. J. T. (1) zaraz za nim zamknął drzwi wejściowe do domu na klucz.
M. S. (1) po wyjściu, żyletką, którą zwyczajowo nosił w portfelu pociął swoje lewe przedramię (d. zeznania J. T. (1) –
k. 39 odw. – 40, 74 odw. – 75, 650 – 651; wyjaśnienia oskarżonego k. 61 v – 62).
Po zamknięciu drzwi J. T. (1) poszedł do kuchni, z nosa nadal leciała mu krew; tu stracił przytomność. Po pewnym
czasie usłyszał pukanie do drzwi, a następnie do okna w pokoju; gdy chciał tam podejść S. M. (1) – leżący nadal w
w/opisanym miejscu - powiedział do niego, żeby nie otwierał bo nie wiadomo kto tam jest. J. T. (1) czując się źle
położył się i zasnął. Obudził się ok. godz. 21:00 i nie załączając światła włączył telewizor. Zobaczył że S. M. (1) leży w
tym samym miejscu, nie podchodził do niego, nie rozmawiał myśląc że śpi. J. T. (1) chciał zmyć krew, którą miał na
twarzy, chciał się umyć w misce, którą naszykował, ale nie miał siły włączyć czajnika by ugrzać wodę, czuł się słabo,
wic płożył się znów spać. Spał do ran. Obudziła go opiekunka M. P. (1). (d. zeznania J. T. (1) - k. 39-40, 75, 649 – 651,
protokół oględzin miejsca zdarzenia k. 8-15 (odpis k. 499 – 503), dokumentacja fotograficzna z miejsca zdarzenia –
k. 305 – 322).
Analiza bilingów dotyczących numeru telefonu J. T. (1) wykazała, że o godz. 16:21 i 16:32 odnotowane zostały
połączenia na numer telefonu należący do M. W. (1); zaś w godz. 17-18:00 i o godz. 21:31 J. T. (1) dzwonił na numer
telefonu żony D. T. (d. bilingi z (...) k. 291-304).
Około godz. 18:00 M. S. (1)przyszedł do M. C., mieszkającego w P., ul. (...). (...). Przebywali tam też konkubina
wymienionego - I. G., ich córka M. G. (1)i chłopak wymienionej Ł. M.. Oskarżony powiedział, że przyszedł na kawę
do kolegi ze szkoły, miał przy sobie reklamówkę, z której wyjął płaską butelkę wódki (...)– chciał by M. C.napił się z
nim. Ten jednak nie był zbyt chętny, bo sam był już po „dwusetce”, a nadto wszyscy oni ocenili, że M. S. (1)też jest już
„wypity”. W efekcie obaj wypili z tej wódki po jednym kieliszku. Oskarżony podczas tej wizyty opowiadał o walkach,
powstaniach, (...)Nie mówił u kogo był w P.. Wspomniał tylko, że był u matki i zrobił jej awanturę o złoto – bo miała
mu kupić złoty sygnet i nie kupiła. Poprosił I. G.o telefon by zadzwonić do narzeczonej, po rozmowie wyjął portfel i
wysypał na pufę jego zawartość, chcąc policzyć pieniądze, wtedy też z tego portfela wypadła odpakowana żyletka, taka
jakie używane były w maszynkach do golenia, - żyletkę tą od razu oskarżony schował. Gdy podciągnął rękaw kurtki w
którą był ubrany wymienieni zobaczyli, że miał pocięte lewe przedramię. Na pytanie co mu się stało odpowiedział że
w Szpitalu w Ł.Żydzi ukradli mu zegarek i dokumenty i go tak pocięli. I. G.widząc w/opisaną żyletkę i cięcia na jego
przedramieniu pomyślała, że sam się pociął tą właśnie żyletką. Wymieniona chcąc zakończyć jego wizytę powiedziała,
że jest 10 minut przed 20.00 – a ostatni autobus do Ł.odjeżdża o 20.05 – pomogła mu pakować jego rzeczy. Widziała
że miał on ze sobą sztućce, małą butelkę Coca – Coli, słoik grzybków i boczek pocięty w plastry.
Oskarżony wyszedł od nich ok. godz. 20:00 (d. zeznania I. G. – k. 64 odw., 216 odw., 646 odw. – 647; M. C. – k. 122
odw., k. 646, M. G. (1) – k. 122 a, 382 – 383; Ł. M. – k. 123 odw., 646 – 646 odw.; częściowo wyjaśnienia M. S. (1)
– k. 61 odw.; 640 odw.).