zamieszczone w art. 24 § 3 KC oraz 37 Prawa prasowego. Pierwszy z nich w § 3 stanowi, że "Przepisy powyższe nie
uchybiają uprawnieniom przewidzianym w innych przepisach (…)", drugi natomiast stwierdza, że do odpowiedzialności
za naruszenie prawa, spowodowane opublikowaniem materiału prasowego, stosuje się zasady ogólne, chyba że ustawa
stanowi inaczej. Oznacza to, że ustawodawca przyjął kumulatywny zbieg przepisów ustawy, dopuszczając kumulatywne
albo alternatywne stosowanie środków ochrony przewidzianej w przepisach obu ustaw, przy czym wybór tych środków
należy do strony powodowej (zob. wyrok SN z 24.08.1990 r., IICR 405/90).
Zgodnie z art. 38 ust. 1 Prawa prasowego odpowiedzialność cywilną za spowodowane opublikowaniem materiału prasowego naruszenie prawa ponoszą autor, redaktor lub inna osoba, którzy spowodowali opublikowanie tego materiału, przy
czym nie wyłącza to odpowiedzialności wydawcy, w zakresie odpowiedzialności majątkowej zaś odpowiedzialność tych
osób jest solidarna. Niewątpliwie pozwana Archidiecezja (...) w K. jest wydawcą tygodnika (...), a pozwany M. G. jest
jego redaktorem naczelnym oraz autorem jednego z inkryminowanych artykułów - (...), który ukazał się w numerze (...)
z 7 października 2007 r.
Jak już w pisemnych motywach zaskarżonego orzeczenia wyjaśnił Sąd pierwszej instancji, stosownie do przepisów art.
23 i 24 KC poszkodowanemu w przypadku naruszenia jego dobra osobistego służy ochrona cywilnoprawna. Dobra te
podlegają ochronie, jeżeli ich naruszenie (zagrożenie) jest bezprawne. W przypadku zarzutu naruszenia dóbr osobistych
w materialne prasowym, sąd musi dokonać analizy i oceny tego materiału przez pryzmat przeciętnego odbiorcy.
Przenosząc powyższe wywody na okoliczności rozpoznawanej sprawy, stwierdzić w pierwszej kolejności trzeba, że nie
znajduje uzasadnienia zarzut skarżących, jakoby Sąd Okręgowy dopuścił się naruszenia normy art. 328 § 2 KPC przez dokonanie ustaleń faktycznych odnośnie do treści wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 20 marca 2007
r. w sprawie A. T. przeciwko Polsce, skarga nr (...), bez wskazania ich źródła. Wyrok Trybunału jest wszak powszechnie
dostępny, znany był i stronom, i Sądowi pierwszej instancji, o czym świadczy uzasadnienie zaskarżonego orzeczenia,
w którym Sąd ten prawidłowo przywołał jego treść i wskazał, z jakich przyczyn Państwo Polskie zobowiązane zostało
do wypłacenia powódce 25.000 euro z tytułu szkody niemajątkowej. Przyczyną tą było naruszenie art. 8 Konwencji o
ochronie praw człowieka i podstawowych wolności wskutek niedopełnienia przez Państwo pozytywnego obowiązku zapewnienia stronie skarżącej (tu: powódce) skutecznego poszanowania jej życia prywatnego. Bez znaczenia jest przy tym
- na co także powołuje się apelacja - jak inne media oceniały treść i skutki wyroku Trybunału, skoro rozpoznawana sprawa dotyczy wyłącznie pozwanych. Podnieść trzeba, że pozwany M. G. nie miał trudności w prawidłowym zrozumieniu
wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i zawartych w nim wniosków, z zeznań jego wynika bowiem, iż "zrozumiał wyrok tak, że Polska musiała wypłacić odszkodowanie powódce, bo kiedy ta chciała dokonać przerwania ciąży,
nie było procedur odwoławczych, z których mogłaby skorzystać" (k. (...)). Nie zachodziła zatem potrzeba dopuszczenia
dowodu z tekstu dokonanego na zlecenie skarżących tłumaczenia wyroku Trybunału z 20 marca 2007 r. na okoliczność
jego treści i sensu. Zawarty w apelacji w tym przedmiocie wniosek oddalony został przeto w myśl 228 KPC.
Zarzuty dotyczące naruszenia art. 233 § 1 KPC nie mają uzasadnionych podstaw, sprowadzają się bowiem do kwestionowania oceny dowodów, dokonanej przez Sąd pierwszej instancji w ramach zagwarantowanej mu tą normą swobody.
Przyjmuje się, że granice swobodnej oceny dowodów wyznaczone są przez: zasady logicznego rozumowania i doświadczenia życiowego, nakaz opierania się na dowodach przeprowadzonych prawidłowo, nakaz wszechstronnego rozważenia
zebranego materiału dowodowego i konieczność wskazania, na podstawie których dowodów dokonano ustaleń, a którym
dowodom odmówiono wiarygodności i mocy. Tymczasem apelacja nie wskazuje skutecznie, by Sąd Okręgowy uczynił to
z naruszeniem wymienionych zasad i nakazów. Zgodnie z przyjętą i utrwaloną linią orzecznictwa Sądu Najwyższego zarzut przekroczenia granic swobodnej oceny dowodów jest uzasadniony jedynie wówczas, gdy skarżący wykaże, że ocena
ta dokonana została rażąco wadliwie albo oczywiście błędnie. Postawienie w apelacji zarzutu naruszenia art. 233 § 1 KPC
nie może ograniczać się do zaprezentowania odmiennej oceny dowodów niż dokonana przez Sąd pierwszej instancji (zob.
orz. SN z 14.01.2000 r., I CKN 1169/99, OSNC 2000,7 - 8, 139).
Nie mogą zostać uznane za trafne wywody apelacji, jakoby pozwani, publikując inkryminowane artykuły, bronili ważnego
interesu społecznego, czego miał nie dostrzec Sąd pierwszej instancji, pomijając ustalenia co do odbioru tego wyroku
przez inne media oraz nie biorąc pod uwagę tego, czego sama powódka domagała się w postępowaniu przed Europejskim
Trybunałem Praw Człowieka.
Nie można bronić żadnego interesu społecznego, naruszając równocześnie dobra osobiste innych osób czy też innej osoby,
zwłaszcza tak, jak uczynił to pozwany M. G., posługując się niezgodnymi z prawdą argumentami, przekazując czytelnikom
(...), że "Pani T. otrzyma 25 tys. euro odszkodowania, plus koszty postępowania, za to, że nie mogła zabić swojego dziecka"
lub "za to, że bardzo chciała zabić swoje dziecko, ale jej nie pozwolono". Pozwany wiedział, że przyczyną zasądzenia
na rzecz powódki 25.000 euro było stwierdzenie przez Trybunał braku w prawie polskim procedur odwoławczych w
przypadkach zezwalających na przerwanie ciąży, określonych w art. 4a ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny,
10