własnych dóbr osobistych w postaci prawa do prywatności. Powódka miała je naruszyć poprzez nagranie głosu pozwanego i jego upublicznienie, co stało się przyczyną ataków personalnych na pozwanego – powoda wzajemnego. Powód
wzajemny wskazywał na nielegalnie uzyskanie nagrania bez jego zgody.
Sąd a quo nie zgodził się z poglądem, iż powódka – pozwana wzajemnie naruszyła prawo do prywatności pozwanego powoda wzajemnego. Wprawdzie powódka nagrała pozwanego bez jego zgody, jednak rozmowy nie dotyczyły sfery życia
prywatnego, lecz były dokonywane w zakładzie pracy, gdzie pracowała powódka i pozwany, a więc miejscu dostępnym
powszechnie dla publiczności, w tym dla klientów firmy. Rozmowy dotyczyły zawsze kwestii związanych z działalnością
firmy, wykonywania kontraktów, a w na ich kanwie były wygłaszane przez pozwanego przemowy, nie dotyczyły tematów
życia prywatnego, kwestii osobistych stron postępowania.
Nadto nagrania te nie był modyfikowane i montowane czy poddane manipulacji. Zabiegom interpretacyjnym został
poddany materiał przez redaktor E. S., która otrzymała jedynie materiał fonograficzny od powódki, i wykorzystała określone treści, które uwypukliła. W szczególności w materiale tym jest uwypuklane i emitowane po kilka razy między rozmowami z powódką wypowiedź o tym, że pozwany jest hitlerowcem i rozstrzelałby wszystkich Polaków.
Powódka nie miała wpływu na kształt tego materiału, koncepcję programu, sposobu prezentacji własnej osoby czy
pozwanego. Powódka jedynie relacjonowała zdarzenia, a redaktor prowadzący dokonywała ich analizy. Sam fakt przekazania nagrań i ich upublicznienie, w czym powódka niewątpliwie uczestniczyła, nie może być źródłem negatywnych
konsekwencji prawnych wobec niej.
Powódka chciała jedynie wskazać na pewne zjawisko społeczne, jej zdaniem ważne, w postaci niewłaściwych stosunków pracodawca - pracownik, pracownicy Polacy - pracodawca Niemiec, nie zaś szukanie taniej sensacji czy też dokuczenie pozwanemu. Nie traktowała tego również instrumentalnie jako podstawę do swojej kariery politycznej. W dacie
upublicznienia tych nagrań była już wybrana posłem na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Później zaś nie kandydowała na
inne stanowiska państwowe lub samorządowe. Tak więc okoliczność ta nie wpłynęła na jej karierę polityczną.
Jest rzeczą naturalną, że pewne sprawy poddaje się w otwartym społeczeństwie pod dyskurs publiczny. Zdarzenia
panujące w spółce (...) do takich tematów należały. Nie można zarzucać powódce także faktu, że jej obrona przed naruszeniem dóbr osobistych powinna być ograniczona tylko do złożenia pozwu sądowego, sprawa ma bowiem także wymiar
społeczny i powinna zostać ujawniona opinii publicznej, tym bardziej że żywą i wrogą, niedopuszczalną prawem reakcję
wobec pozwanego, połączoną z groźbami wywołał dopiero materiał E. S..
Powódka nie może odpowiadać za kształt dzieła dziennikarskiego i efektu, jaki wywarło na opinie publiczną, pozwany
powinien ewentualnie rozważyć skierowanie swoich roszczeń przeciwko redaktorowi lub stacji telewizyjnej. Powódka nie
może również odpowiadać za ton listów i wpisów na F. umieszczanych przez komentujących, tym bardziej że nie zostało
wykazane, aby identyfikowała się z tymi wpisami lub je pochwalała. Sąd Okręgowy jako naganne, wręcz przestępcze
ocenia działania niektórych osób grożące nawet pozbawieniem życia pozwanego czy stosowaną wobec niego retorykę
nienawiści pełną szowinizmu narodowego. Za te działania jednak nie może odpowiadać powódka, gdyż nie mogła podejrzewać, że poruszony temat wywoła tak gwałtowane reakcje innych osób.
Pozwany zarzucał także opublikowanie wizerunku pozwanego bez jego zgody, jednak nie zostało wykazane, aby
wizerunek opublikowała redaktor E. S., pozyskując go z innego źródła, którego nie ujawniła.
Z tych względów, na podstawie art. 23, 24 § 1 KC. w związku z art. 6 KC. stosowanym a contrario, Sąd Okręgowy
orzekł jak w punkcie piątym sentencji wyroku.
O kosztach procesu Sąd pierwszej instancji orzekł w punkcie szóstym, siódmym i ósmym sentencji wyroku biorąc pod
uwagę art. 100 KPC w związku z art. 108 § 1 zdanie 1 KPC.
Pozwany przegrał sprawę w zakresie roszczenia niemajątkowego w całości, zaś w zakresie roszczenia majątkowego, w
proporcji 1/3. Z tego też względu Sąd Okręgowy zasądził od pozwanego na rzecz powódki kwotę 3.100 zł tytułem zwrotu
części kosztów sądowych, nakazał ściągnąć od pozwanego na rzecz Skarbu Państwa – Sądu Okręgowego w Gdańsku
kwotę 245 zł tytułem części kosztów w sprawie , pozostałe koszty wydatków przejęto na Skarb Państwa. Sąd nadto zniósł
wzajemnie między stronami koszty zastępstwa procesowego z uwagi na częściowe uwzględnienie powództwa.
Apelację od tego wyroku wniósł pozwany – powód wzajemny zaskarżając go i zarzucając mu:
I . w zakresie powództwa głównego:
1. błąd w ustaleniach faktycznych poprzez:
11