zgonu ojca i stosowne orzeczenie uzyskał, również syn M. G. wystąpił o stwierdzenie zgonu ojca i stosowne orzeczenie
uzyskał. Nie ma przy tym znaczenia czy działali osobiście czy przez pełnomocników. W normalnym biegu zdarzeń
kolejnymi czynnościami spadkobierców powinno być uzyskanie orzeczenia stwierdzającego prawa spadkowe, niezależnie
od czynności faktycznych podejmowanych wobec przedmiotów spadkowych.
Przypomnieć należy w tym miejscu, że na podstawie dekretu z 8 marca 1946 roku o majątkach opuszczonych i poniemieckich (Dz.U. z 1946r, nr 13, poz. 87), majątki takie były przekazywane w zarząd ministerstwom lub organom samorządu terytorialnego ale istniała też możliwość żądania zwrotu majątku przez osoby, które utraciły majątek w związku z
wojną o ile nie kolidowało to z ustawą o przejęciu na własność podstawowych gałęzi gospodarki narodowej. Zgodnie z
art. 15 ust. 2 wnioski o przywrócenie posiadania można było składać najpóźniej do 31 grudnia 1947 roku, który dekretem
z 28 października 1947 roku przedłużono do 31 grudnia 1948 roku. Sprawy o przywrócenie majątków rozpatrywały Sądy Grodzkie. Jest oczywistym, że należało się wylegitymować tytułem prawnym do majątku. Można domniemywać, że
osoby, które zgłosiły się do Sądu Grodzkiego o stwierdzenie zgonu swoich poprzedników prawnych miały na celu uregulowanie spraw spadkowych i objęcie spadku. Jak wykazało niniejsze postępowanie nie zachowały się inne dokumenty,
na podstawie których można byłoby stwierdzić czy spadkobiercy C. P. i M. G. podejmowali dalsze kroki w kierunku
objęcia spadku. Nie ma też dowodów na to aby w okresie gdy podejmowali działania przez Sadem Grodzkim w K. nie
posiadali spadków.
Oceniając okoliczności przedmiotowej sprawy, nie można oderwać się od faktu, że przedmiotowe stwierdzenie nabycia
obu spadków dotyczy obywateli narodowości żydowskiej, mieszkających w K., w mieście, w którym miał miejsce w dniu
4 lipca 1946 roku pogrom na obywatelach narodowości żydowskiej. Po tym zdarzeniu bardzo wielu Ż. opuściło Polskę.
Sąd Rejonowy przytoczył liczby wskazujące na drastyczne zmniejszenie się w tym czasie liczby ludności żydowskiej w
całym kraju. W przypadku miasta K., z około 20 000 Ż. tu mieszkających w chwili wybuchu II wojny światowej, ocalało
zaledwie 500. Natomiast po pogromie z 4 lipca 1946 roku pozostało ich 20 (K. U., (...) Żydzi, opracowanie wydane
staraniem (...) w K., (...) Oficyna (...)). Z uzyskanej przez pełnomocnika wnioskodawcy informacji z (...) Instytutu (...)
wynika, że również spadkobierca C. A. A. P. (2) wyjechał z K. właśnie w dniu pogromu, czyli (...) roku i zarejestrował
się w Komitecie Żydowskim w G.. W ocenie Sądu Okręgowego nie można oceniać postawy osób zdeterminowanych
określonymi okolicznościami do opuszczenia kraju, według kryteriów jakie miałyby zastosowanie do oceny zachowań
spadkobierców we współczesnych nam czasach. Faktem powszechnie znanym i nie wymagającym dowodu jest to, że
przez wiele lat osoby takie jak spadkobiercy C. P. i M. G. nie miały możliwości przyjazdu do Polski i podjęcia starań
o objęcie spadku.
Przepis art. LIV p.w.k.c. dotyczy dziedziczenia ustawowego przez Skarb Państwa spadków wakujących i bezdziedzicznych. Literalna wykładnia tego przepisu pozwala przyjąć, że dziedziczenie przez Skarb Państwa następuje w każdym
przypadku nieinteresowania się spadkiem przez spadkobierców. Sam skarżący w swojej apelacji dostrzega przyczynę
wprowadzenia tego przepisu w 1964 roku. Celem była likwidacja niekorzystnych z punktu widzenia gospodarczego stanów faktycznych polegających na tym, że spadki przez wiele lat nie pozostają we władaniu spadkobierców. Ustawodawca
uznał, że skoro spadkobiercy nie interesują się spadkiem to z konieczności spadek powinien być przejęty jako wakujący
przez Skarb Państwa (tak SN w uzasadnieniu uchwały z 18 listopada 1966 roku, IIICZP 89/66, OSNCP 1967/4/62). Niemalże identycznej treści przepis (art. XX) obowiązywał już wcześniej, na podstawie dekretu z dnia 8 października 1946
roku przepisy wprowadzające prawo spadkowe (Dz.U. Nr 60, poz. 329). W literaturze podkreśla się niejasną treść tych
przepisów. Przyjęta wykładania jest taka, że ustawodawca uznał, iż skoro spadkobiercy nie interesują się spadkiem to z
konieczności spadek powinien być przejęty, jako wakujący, przez Skarb Państwa.
Zasada, że w braku spadkobierców ustawowych spadek przypada państwu ukształtowała się jeszcze w prawie rzymskim
i opiera się na założeniu, iż majątek spadkowy nie może stać się mieniem niczyim. Odpowiednie uprawnienie państwa
może być uregulowane w dwojaki sposób, albo jako wypływające z praw zwierzchniczych państwa prawo do przejmowania spadków bezdziedzicznych albo jako dziedziczenie opierające się na powołaniu państwa do spadku w charakterze
spadkobiercy ustawowego. Przepis art. LIV p.w.k.c., stanowi o stosowaniu do spadków wakujących i bezdziedzicznych
przepisów kodeksu cywilnego o dziedziczeniu ustawowym Skarbu Państwa. Odwołuje się zatem do art. 935 KC, na podstawie którego Skarb Państwa dochodzi do spadku jako spadkobierca ustawowy w ostatniej kolejności w przypadku braku
krewnych spadkodawcy powołanych do spadku w pierwszej kolejności. Zgodnie z § 3 tego artykułu, w jego pierwotnym
brzmieniu, w braku małżonka spadkodawcy i krewnych powołanych do dziedziczenia z ustawy spadek przypada Skarbowi Państwa jako spadkobiercy ustawowemu. W rozpoznawanej sprawie znani są spadkobiercy C. P. i M. G., którym jak
wynika z ustaleń Sądu Rejonowego są A. P. i W. G.. Nie ma zatem podstaw do uznania, że po obu spadkodawcach nie
ma krewnych powołanych do dziedziczenia.
Nie ulega wątpliwości, że celem uznania spadku za wakujący było wyeliminowanie mienia nie będącego niczyją własnością czy nie pozostającego w niczyjim posiadaniu. Jak już wspomniano, oceny czy spadek jest wakujący należy do-
4