historii miałby poniżać ofiary II Wojny Światowej, a sugerowanie przez Organ takich wypowiedzi oraz wskazywanie
jakoby miały charakter antysemicki, nie ma jakichkolwiek podstaw faktycznych.
Co więcej, na poszukiwanie przez Organ argumentacji do przypisania Nadawcy naruszenia art. 18 ust. 1 u.r.t. wskazuje
także stanowisko samego Organu zaprezentowane w odpowiedzi na odwołanie, z której wynika, że Organ tym razem
zarzuca jakoby w audycji kwestionowano zasadność nauki w szkołach o ofiarach II wojny światowej, co sprawia, że ingerencja w swobodę wypowiedzi była konieczna. Ponownie stwierdzić należy, że można by się z taką argumentacją zgodzić,
gdyby nie to, że w trakcie audycji nie padły podobne stwierdzenia, a uzasadnienie repliki jest dalekie od rzeczywistości.
Organ nie wykazał także, aby audycja miała demotywować i zniechęcać do nauki
o ofiarach II wojny światowej. Nie przedstawił w tym zakresie żadnych dowodów, w tym ankiet, czy raportów ograniczając się jedynie do wskazania, że wynika to z „oceny rozsądnego prawdopodobieństwa”. W audycji nikt, a w szczególności
jej gość, nie kwestionował zasadności nauki o ofiarach II światowej. Sąd takiej treści w audycji nie odnalazł.
Organ zarzucił także Nadawcy, że poprzez użyte porównanie HiTu do podręcznika dla Hitlerjugend dziennikarz prowadzący audycję „przypisał autorowi podręcznika (...) szerzenie treści nazistowskich, a ściślej nawoływanie do eksterminacji
osób LBGT i przedstawianie „młodym ludziom hitlerowskich treści”. Ponadto według Organu wskazanie na powiązania
polityczne autora podręcznika służyło propagowaniu mowy nienawiści nie tylko wobec jego osoby, ale wręcz wobec
wszystkich osób, które podzielają poglądy partii (...).
Nie było sporu między stronami co do faktu, iż takie porównanie w audycji padło, że było ono dosadne i mocne, jednakże
mieć należy na uwadze kontekst i cel takiego porównania. Dyskusja dotyczyła jakości kształcenia uczniów i dostępnych
fragmentów podręcznika (...). Co istotne prowadzący wskazał, że jedynie chwilami/momentami czyta się podręcznik
jak w sposób wskazany w porównaniu, przy czym przeprosił za to porównanie. Wypowiedź ta w żadnym wypadku nie
zdominowała analizowanej audycji, ani w kontekście czasu jej trwania, ani formy wyrazu. Wypowiedź ta była elementem
wypowiadania podczas trwania audycji opinii i komentarzy przez dziennikarza oraz zaproszonego gościa.
Analiza zapisu audycji wskazuje, że prowadzący audycję najpierw przeczytał fragmenty podręcznika (...) - stwierdzające,
że „Unia Europejska lansuje ateizm i wciela go w życie”, „integracja europejska to zewnętrzna opresja, przesycona eurosceptycznym dyskursem”, bądź nawiązujące do „ideologii gender”, określonej jako „intelektualne zboczenie europejskie” stawiając pytanie czy to jest podręcznik do historii, do teraźniejszości, wiedzy o społeczeństwie czy jakiś rodzaj
podręcznika do ksenofobii. W dalszej części audycji jej uczestnicy wyrażają zdziwienie, dlaczego takie treści, kojarzone
z retoryką obecnej partii rządzącej, pojawiają się w podręczniku dla młodzieży, tym bardziej, że jego autorem jest prof.
R., który - jak podkreślono w audycji - napisał bardzo cenione podręczniki do historii XIX i XX wieku. W tym kontekście
prowadzący zwraca uwagę, że autor podręcznika poza tym, że jest historykiem, jest również byłym eurodeputowanym
(...), co może tłumaczyć powyższe treści. W kolejnym fragmencie audycji jej gość, nauczyciel WOS-u, opisuje kolejny
fragment podręcznika odnoszący się do problemu rasizmu w USA i marszu Luthera Kinga na Waszyngton. Zwraca on
uwagę, że na koniec tego rozdziału, z niewiadomym przyczyn, pada stwierdzenie, że co prawda niektóre „postępowe”
środowiska dążą do tego, by słowo „murzyn” zostało zakazane, to „znacznie gorszym” jest słowo „wypierd...” - co jest
jednoznaczną aluzją do strajku kobiet w Polsce w 2020 r., wyrażających sprzeciw wobec obecnej partii rządzącej z powodu wydania przez TK wyroku ograniczającego zakres dopuszczalnej aborcji. Gość audycji wyraża zdziwienie, jaki jest
cel tej aluzji i nawiązanie do tych wydarzeń, które nie mają nic wspólnego
z problemem rasizmu w USA.
Skarżący w uzasadnieniu odwołania wskazał, że to właśnie w tym kontekście prowadzący audycję dziennikarz odwołując
się do tego, co może być celem takich politycznych aluzji, ewidentnie pod wpływem emocji spowodowanych obywatelskim sprzeciwem na takie treści proponowane młodzieży, stwierdza, że chwilami nowy podręcznik do HiT, wyrażający
się niepochlebnie m.in.
o Unii Europejskiej czyta się jak „podręcznik dla Hitlerjugend” dodając przy tym stwierdzenie „przepraszam za porównanie”.
W ocenie Sądu, z analizy całego zapisu audycji, w tym także jej przedmiotu, tj. omawiania udostępnionych przez nadawcę fragmentów przyszłego podręcznika, także w kontekście krytycznych jego ocen wynika, że, porównanie użyte przez
dziennikarza nie miało zatem na celu przypisania podręcznikowi (...) lub jego autorowi „hitlerowskich treści”, ale było
pokazaniem, że w podręczniku, powinna dominować warstwa informacyjna, w miejsce treści o charakterze politycznym,
kojarzone ze stanowiskiem określonej partii politycznej, które mają na celu, chociażby w pośredni sposób, odpowiednio
ukierunkować młodzież.
19