Przed godz. 20:30 M. S. (1) przyszedł do mieszkania swojego brata A. (ul. (...)). Byli tam jego brat A., bratowa G.,
bratanek M. S. (2) i jego kolega K. J. (który przyszedł pół godziny wcześniej). Oskarżony powiedział, że nie ma gdzie
przenocować bo matka nie chce go wpuścić i zaczął opowiadać o wojnach; był pobudzony. Na pytanie co mu się stało
w rękę, którą miał zabandażowaną odpowiedział że zwichnął ją, a następnie że pociął się nożem. Ok. 22:00 pożyczył
pieniądze na busa i wyszedł. Wrócił po ok. 20 minutach. O godz. 23:00 wrócił do domu D. S. (1) (drugi syn A.) z
wymienionym przyszedł kolega (też mieszkaniec P.) B. G..
D. S. (1) poszedł do pokoju rodziców zaś wszyscy w/wym. pozostali w pokoju M. S. (2), oglądali program telewizyjny.
W pewnym momencie oskarżony ukucnął przy B. G. i zaczął mu wyciągać z kieszeni papierosy. Gdy wyjął paczkę
powiedział „co mówiłeś że nie masz” i uderzył wymienionego zewnętrzną stroną otwartej dłoni w twarz. Obecni w
pokoju byli zaskoczeni, bo nie słyszeli rozmowy o papierosach. Oskarżony wyjął sobie z tej paczki papierosa, a paczkę
schował z powrotem do kieszeni B. G., następnie ponownie ją wyjął i znów uderzył pokrzywdzonego ręką w twarz w w/
opisany sposób, zaczęła mu wtedy lecieć krew z nosa. Obecni w pomieszczeniu zareagowali, pytając dlaczego on bije
G.; na to wszedł D. S. (1), który kazał oskarżonemu opuścić ich mieszkanie. M. S. (1) nie chciał wyjść od razu, lecz po
kilku minutach wyszedł na zewnątrz. Pozostał jednak na korytarzu i pukał w drzwi, oczekując że zostanie wpuszczony.
Trwało to kilka godzin. Wezwano nawet patrol policji (d. zeznania świadków: K. J. – k. 41 – 42; 647, M. S. (2) - k. 37
– 38; B. G. – k. 108; częściowo wyjaśnienia M. S. (1) – k. 61 odw.).
W godzinach nocnych M. S. (1) poszedł w kierunku Ł.. Po przejściu ok. 10 km. doszedł do m- c Z.. Ok. godz. 7:00 dnia
21.XII. 2012 r. dojechał busem do Ł. i poszedł do m-ca zamieszkania M. W. (1). Tu wykąpał się, zamoczył w wodzie
ubrania których używał 20.XII.2012 r., zaś buty wystawił na balkon, zjadł śniadanie i położył się spać (d. wyjaśnienia
oskarżonego- k. 61 odw. – 62).
Dnia 21.XII. 2012 r.– (9:30-9:40) ok. godz. 09:30-09:40 M. P. (1) przyszła do domu J. T. (1). Weszła przez drzwi od
werandy, następnie kluczem który miała do swej dyspozycji otworzyła drzwi od domu (które były zamknięte, a klucza
od wewnątrz nie było). Gdy weszła do środka zobaczyła, że w kuchni porozrzucane są różne artykuły spożywcze, a w
korytarzu widziała miskę i wiaderko, w których namoczone były ubrania. Zobaczyła też czerwone plamy na podłodze
w korytarzu oraz na drzwiach do pokoju. Po wejściu do pokoju zorientowała się że J. T. (1) z zakrwawioną głową leży
na wersalce, a pod oknem na podłodze leży mężczyzna. Wystraszona zapytała co się stało. J. T. (1) powiedział jej, że
wczoraj S. ze S. się pobili i S. o coś się uderzył i teraz chyba śpi. S. M. (1) i J. T. (1) ubrani byli w te same ubrania, co
podczas jej wizyty w dniu poprzednim. Okno w pokoju było zamknięte.
Widząc że S. M. (1) nie daje oznak życia M. P. (1) zadzwoniła pod nr 998 – została przełączona na pogotowie ratunkowe
– i powiadomiła o powyższym (d. zeznania M. P. (1) – k. 12 – 13, 647 – 648, J. T. (1) – k. 39 – 40, 74 – 75; protokół
oględzin odzieży S. M. (1) – k. 130 – 131 (odpis k. 504 – 505, protokół oględzin odzieży J. T. (1) – k. 134 – 135 (odpis
k. 508 -509), protokół oględzin miejsca zdarzenia – k. 8 – 15 (odpis k. 499 – 503).
Pogotowie ratunkowe przybyło na miejsce zdarzenia około godz. 10:00. Lekarz R. K. stwierdziła, że leżący pod
oknem na podłodze w pokoju na prawym boku S. M. (1) nie daje oznak życia, twarz miał obrzękniętą, zasinioną, w
zakrzepłej krwi. Stwierdziła zaawansowane stężenie pośmiertne i obecność plam opadowych zgodnie z ułożeniem
ciała; na brzuchu miał długie, cienkie płytkie rany cięte i podobne pojedyncze na plecach. W ocenie wymienionej jego
zgon mógł nastąpić minimum kilka godzin przed przyjazdem pogotowia - możliwe że w godzinach wieczornych dnia
poprzedniego (d. zeznania R. K. k. 48 – 49; karta medycznych czynności ratunkowych – k. 6).
W opinii rodziny S. M. (1) był człowiekiem spokojnym, ugodowym, z uśmiechem umiał łagodzić sytuacje konfliktowe,
pracował za granicą na utrzymanie rodziny, jak przyjeżdżał to czasem odwiedził J. T. (1), którego uważał za przyjaciela,
a w tym czasie dowiedział się o jego wypadku, więc czuł się zobowiązany do tej wizyty, nie zasłużył sobie na taką śmierć
(d. zeznania Z. M. ��� k. 651 odw. – 652, 27 odw. – 28, S. P. – k. 874 v – 875, 35 – 36).
Przybyli na miejsce funkcjonariusze policji przystąpili do szczegółowych oględzin miejsca zdarzenia; opisali i
zabezpieczyli ślady ujawnione we wszystkich badanych pomieszczeniach od werandy (ganku) korytarzy, kuchni