w świetle wyżej przywołanych dowodów w postaci zeznań R. W. – K., karty medycznych czynności ratunkowych i
protokołu oględzin miejsca znalezienia zwłok – wątpliwości budzić nie może.
Powracając do wyżej zaprezentowanego stanowiska biegłego co do ewentualnych narzędzi którymi poszczególne
rany zadano wskazać należy, że znajduje ono oparcie w niekwestionowanym dowodzie w postaci opinii z badań
biologicznych – zgodnie z którą krew S. M. (1) została ujawniona właśnie na zabezpieczonym od oskarżonego
metalowym otwieraczu – korkociągu. A i fakt „zwyczajowego” noszenia w portfelu przez oskarżonego właśnie żyletki
nie może być nic nie znaczącym zbiegiem okoliczności. Tym bardziej zdaniem Sądu, gdy porówna się wygląd cięć (ran)
na przedramieniu u oskarżonego szczegółowo opisanych w protokole oględzin jego osoby i opinii sądowo – lekarskiej,
a także utrwalonych w dokumentacji fotograficznej - z wyglądem (kształtem i obrazem) ran S. M. (1) opisanych w
protokole podsekcyjnym i widocznych na dokumentacji fotograficznej sporządzonej na miejscu ujawnienia jego zwłok
(w szczególności zdjęcia nr 32 i 33 – k. 322) to nie sposób nie zauważyć niezwykłego ich podobieństwa.
Uwzględniając to – i wynikający z zeznań J. T. (1) czas przez który nie mógł on obserwować zachowania oskarżonego –
przyjąć należy że sprawcą tych wszystkich obrażeń S. M. (1) był M. S. (1). Tym bardziej, że wyżej poczynione ustalenia
uprawniają do przyjęcia, ze innych postronnych osób ani w czasie obecności oskarżonego, ani po jego wyjściu w domu
J. T. (1) nie było, a on sam nie miał powodu, ani siły by takie obrażenia u S. M. (1) spowodować.
Wskazać też trzeba, iż biegły B. R. wręcz podkreślił, że rany (zadrapania) ujawnione na klatce piersiowej i
brzuchu denata z dużą dozą prawdopodobieństwa zadane zostały, gdy stracił on przytomność – specjalnie. Takie
zaś zachowanie przystaje do cech charakteru M. S. (1) opisanych w opiniach psychologa i psychiatrów, jego
niekontrolowanych wybuchów agresji – która przecież ujawniła się także 21.XII.2012 r. wobec M. W. (1) kiedy to po jej
odmowie wydania pieniędzy na alkohol oskarżony chciał ją oparzyć papierosem, a nadto także wcześniej wobec B. G..
Z przyczyn przywołanych wyżej Sąd przyjął też w całości opinię biegłego B. R. dotycząca obrażeń ciała stwierdzonych
u J. T. (1). Jej treść koresponduje z uznanymi za wiarygodne dowodami w postaci protokołu oględzin osoby
wymienionego i dokumentacji fotograficznej tych obrażeń. A wygląd, kształt, umiejscowienie, rozległość ran na czole
tego pokrzywdzonego przeczą twierdzeniom M. S. (1) o uderzeniu go ręką i z głowy w nos.
Nie było też żadnych powodów, by zakwestionować zeznania Z. M. i S. P. dot. oceny charakteru S. M. (1). Oskarżycielka
opisała męża jako człowieka wyjątkowo spokojnego, niekonfliktowego, zawsze dążącego do rozładowania złych emocji.
Jej zeznania korespondują z tym, co podała M. P. (1) - która oceniła, że J. T. (1) nie lubił gości, towarzystwa, lubił
spokój i w jej obecności wcześniej przyjął tylko wizytę właśnie S. M. (1). Stąd też wersje wyjaśnień oskarżonego –
pierwsza, że pokrzywdzony próbował zabrać jego 10 zł, a następnie że prowokował go nazywając M. W. k… (której to
zresztą zaprzeczył nawet J. T. (1)) jako nieprawdziwe i pokrętne należało odrzucić.
Sąd nie znalazł również żadnych podstaw by odmówić waloru wiarygodności zeznaniom obcych dla oskarżonego, nie
zainteresowanych wynikiem procesu świadków I. G., M. C., M. G. (1) i Ł. M.. Z zeznań wymienionych jednoznacznie
wynika, że oskarżony przyszedł do nich ok. godz. 18:00, a wyszedł o 20:00; jedynie M. C. nie umiał czasu tego
precyzyjnie określić, ale szczerze przyznał, że był po „dwusetce” która niewątpliwie wpłynęła na jego zdolność
koncentracji. Wszyscy oni zgodnie wskazali na to, że M. S. (1) miał już wówczas pocięte przedramię; widzieli też żyletkę,
która wypadła z jego portfela, a którą on szybko schował. Tu charakterystycznym jest, że świadek I. G. – która była
obecna podczas całej wizyty oskarżonego – wręcz od razu dopatrzyła się związku tej żyletki z obrażeniami, które miał
na lewym przedramieniu. A uwzględniając materiał fotograficzny dotyczący tego obrażenia i jego opis zawarty w opinii
lekarskiej, oraz wyżej przywołane wyja��nienia samego oskarżonego nie sposób by wyciągnęła inny wniosek.
Ważkim także było spostrzeżenie świadka, że boczek, który oskarżony miał ze sobą był pocięty w plastry (!). To zaś
niewątpliwie przystaje do wersji zeznań J. T. (1) – o czym była mowa powyżej – a pozostaje w opozycji do twierdzenia
oskarżonego, że zakupił boczek w kawałku i kroił go nożem kuchennym na stole przy którym spożywali alkohol.