się w głowie, miał zawroty głowy, chciało mu się spać i nie był świadomy tego co mówi. A na pytanie czy policjanci sugerowali mu odpowiedzi jakie mają paść – oświadczył „Tak sugerowali”, powiedzieli mu, że J. T. jest na dołku. Zaś podczas badań psychiatrycznych byli obecni funkcjonariusze służby więziennej. Kategorycznie wyjaśnił, że J. T. (1) magnetowidem nie uderzył; a co do M. do dokładnie uderzył go tylko w prawą część twarzy. Treści postawionych zarzutów nie rozumiał i nawet nie pamięta, że się przyznał do ich popełniania. Pieniądze zwrócił matce przesyłając je na jej konto. Pamiętał, że S. M. (1) po wódkę poszedł o godzinie 14:00; oświadczył, że on nie widział by T. oprócz tego jednego kieliszka pił jakiś alkohol, pamiętał też, że S. M. (1) i J. T. (1) rozmawiali na temat jego narzeczonej – mówiąc „ co to za nowa” , „gdzie się poznałeś”. Na pytanie czy wyrażali jakieś niestosowne opinie na jej temat oskarżony wyjaśnił, że J. T. (1) nic na ten temat nic mówił, natomiast pan M. mówił „czy dobra ta k…. jest”. Na pytanie czemu we wcześniej złożonych wyjaśnianiach o tym nie mówił- odpowiedział, że poczuł się obrażony, że pan M. tak obelżywie ją nazwał, poruszali wiele tematów podczas składnia w toku rozprawy wyjaśnień nie pamiętał więc o tym obelżywym zwrocie. Swoje rzeczy – w tym korkociąg – zbierał z podłogi. A z mieszkania J. T. (1) wyszedł po godz. 17:00. Z powodu samookaleczenia ręki przytomności nie stracił. Na pytanie skąd miał żyletkę wyjaśnił, że żyletkę to zawsze noszą w portfelu – też jego mama i ojciec – bo obcinają sobie nią paznokcie. Pamiętał, że do M. C. przyszedł przed 18:00, a reklamówkę z rzeczami, które zabrał z mieszkania T. zostawił u mamy pod drzwiami tylko wyciągnął z niej korkociąg i część lekarstw. Korkociągiem otwierał piwo, które kupił ok. 2:00-3:00 w sklepie całodobowym. Nadto wyjaśnił, że sam opowiedział policjantom o swojej wizycie w P. poprzedzającej pobyt u T.; że opowiedział im też przebieg zdarzeń u J. T. (1), a oni mu podpowiadali (d. 642- 644 odwr.). Przystępując do analizy materiału dowodowego w pierwszej kolejności ocenie pod kątem wiarygodności należało poddać wyjaśnienia złożone przez M. S. (1). Sąd uznał je za wiarygodne w tych częściach, w których nie były kwestionowane, korespondowały z dowodami uznanymi za przekonywujące – omówionymi w dalszej części rozważań. I tak należało im przyznać walor wiarygodności co do faktu i czasu przybycia w dniu 20 XII 2012 r. do P., pójścia do matki J. S. oraz przebiegu wizyty u niej. Dowodów przeciwnych – nie było. I dostrzegając rozbieżności w wersjach prezentowanych przez oskarżonego a dot. tej części zdarzeń zauważyć należy, że dowody ich dotyczące (fragmentarycznie zeznania I. G. i M. S. (2)) nie dały podstaw do przypisania oskarżonemu zarzucanego przestępstwa rozboju popełnionego na mamie J. S.. Oceniając dowody zgromadzone do czynu z pkt III – chronologicznie pierwszego – wskazać trzeba, że wobec skorzystania z prawa do milczenia przez matkę oskarżonego J. S., barat A. S., siostrę M. P. (2) i konkubinę M. W. (1) – do oceny pozostała treść wyjaśnień samego M. S. (1) jakie w tym zakresie złożył i fragmenty z zeznań świadków I. G. i M. S. (2) dotyczące zdarzenia będącego przedmiotem tego zarzutu. I tak oskarżony w przesłuchaniu w dniu 22. 12. 2012 r. wyjaśnił, że jak przyjechał tego dnia do P. przed południem to poszedł najpierw do mamy J., tam się z nią pokłócił o pieniądze, ona zadzwoniła po brata A., który przyszedł i go uspokoił,- a następnie razem poszli do (...). Podczas przesłuchania w dniu 6 III 2013 r. przyznał się do zarzutu w pkt III i IV – tj. przyznał się do tego, że zabrał mamie pieniądze 62 zł, nie pamiętał, żeby ją wówczas uderzył; pamiętał, że ręką ją odepchnął, pamiętał że wołał na nią żeby zmieniła testament i przepisała na niego majątek. Zaś podczas rozprawy – nie potwierdzając wyjaśnień z postępowania przygotowawczego - podał, że wyciągnął z portfela mamy 60 zł. i szukał tam pokwitowania za komputer. Mamy nie uderzył. Uzgodnili, że w ten sposób pożyczy sobie od niej te pieniądze bo brakowało mu na święta i na autobus. Zaś z zeznań I. G. wynika, że M. S. będąc u nich wspomniał tylko, że był u matki i zrobił jej awanturę o to złoto. Natomiast M. S. (2) zeznał że dowiedział się tylko od swojego ojca, iż oskarżony przyjechał rano do P. i później u babci była interwencja policji, - lecz ojciec nie opowiadał mu dokładnie co się tam wydarzyło, a on też o to nie pytał. Tym samym uznać należało że wyjaśnień oskarżonego – żadnej z wersji – nie zdyskwalifikowały przeprowadzone w sprawie dowody. A dowody te nie dostarczały podstaw do przypisania M. S. (1) czynu opisanego w zarzucie III- i kwalifikowanego z art. 280§ 1 kk. Ewentualne rozważania dot. kwestii odepchnięcia matki przez oskarżonego – tak wobec braku skargi uprawnionego oskarżyciela jak i prawa oskarżonego do odmowy odpowiedzi na drążące ten wątek pytania – jawią się być bezprzedmiotowe.

Select target paragraph3