Wszystko powyższe doprowadziło Sąd do przekonania, iż obwinionym nie można przypisać odpowiedzialności za popełnienie czynów opisanych we wnioskach o ukaranie, ponieważ nie były to czyny karygodne, społecznie szkodliwe (art. 1 par. 1 kw). (...) prawny konsekwentnej w realizacji swoich celów demokracji, która opiera się na wolności słowa i swobodzie gromadzenia się obywateli w przestrzeni publicznej, powinien wspierać osoby, które uczestniczą w publicznej debacie, a nie represjonować ich za to. Demokracja, jako forma rządów, która najmniej broni się przed swoimi wrogami, wymaga stworzenia warunków do przeciwstawienia się przez obywateli działaniom, które prowadzą do jej unicestwienia. W warunkach ograniczania przestrzeni do swobodnej debaty publicznej (a tak należy traktować zawłaszczanie przez polityków mediów publicznych i używania ich w doraźnej walce politycznej) obywatele mają prawo do manifestowania i wyrażania swoje niezgody. Demokracja, aby przetrwać, musi być zdolna do obrony porządku swoich wartości. Gdy instrumenty, które mają służyć założeniom ustroju demokratycznego, a takimi są publiczne media (które funkcjonować powinny jako pluralistyczne i obiektywne źródło informacji i wiedzy), stają się narzędziem wykorzystywanym w politycznym sporze, potrzebny jest społeczny opór. W polskim porządku prawnym nie zdecydowano się na wprowadzenie, jak w art. 20 ust. 4 Ustawy Zasadniczej Republiki Federalnej Niemiec z 23 maja 1949 r. prawa do oporu, gdy próbuje się obalić demokratyczny ustrój republiki (koncepcję demokracji zdolnej do obrony - „demokracji walczącej” stworzył w 1937 r. niemiecki konstytucjonalista i politolog K. L. (por. „S. for D.: K. L., J. H., M. D. and the D. of the D. State, V. U. 2013 s. 13-14., wskazując na zasadność stworzenia mechanizmów obrony przed przejmowaniem instytucji demokratycznych przez wrogów demokracji, gdyż bierność może doprowadzić każdą demokracje do takiego końca jak Republikę W.). Nie oznacza to jednak, aby założeń tej prodemokratycznej filozofii politycznej, pozwalającej na obronę demokratycznego porządku, nie mogli realizować obywatele w Polsce, gdy zagrożone jest prawidłowe funkcjonowanie instytucji publicznych. Pokojowy protest uliczny pod budynkami państwowych mediów nie może być zagrożeniem dla państwa, bowiem jest to wydarzenie dla funkcjonowania obywatelskiego społeczeństwa cenne i pożyteczne. Gdy państwowe media stawać mają się z roku na rok coraz bardziej narzędziem rządowej propagandy i manipulacji (na co wskazywali obwinieni, gdy wyjaśniali motywy swoich działań), społeczny oddolny sprzeciw i jego publiczna manifestacja to dowód, że jeszcze nie wszyscy się z tym pogodzili. Podsumowując ocenę działania obwinionych, uczestniczących w dniu 2 lutego 2019 r. w obywatelskim proteście przed budynkami państwowej telewizji, odwołać można się do myśli M. B.: „tak jak najlepsza konstytucja nie jest nic warta, jeżeli nie jest dzień w dzień, poniekąd w „codziennym plebiscycie”, potwierdzana i przeżywana przez obywateli, tak i demokracja nie może być zdolna do obrony, gdy nie istnieje zgoda co do gotowości do obrony demokracji” (M. Brenner Die wehrhafte Demokratie: Eine Lehre aus Weimar?, w: 80 Jahre Weimarer Reichsverfassung – was ist geblieben?, red. E. Eichenhofer, Tybinga 1999, s. 96-97 cytat za M. Pach „Niemiecka koncepcja demokracji zdolnej do obrony (zarys problematyki) Przegląd Konstytucyjny 2/2007 s. 85). Determinacja uczestników protestów pod budynkami państwowej telewizji pokazuje, iż nawet w warunkach kurczącej się coraz bardziej przestrzeni dla swobodnej publicznej debaty, ograniczania wolności prasy (na co wskazują choćby raporty „Reporterów bez Granic” z ostatnich lat), obywatele mają jeszcze wolę sprzeciwiania się ograniczaniu swobodnej społecznej debaty, której ważnym elementem są odpowiedzialni nadawcy publiczni, nieuwikłani bezpośrednio w spór polityczny. Być może poprzez zapowiadaną, postępującą „przebudowę rynku medialnego” ( (...) będzie jeszcze trudniej prowadzić debatę społeczną za pośrednictwem mediów. Pozostanie nadzieja, że nawet w takich warunkach znajdą się wolni obywatele, którzy gotowi są protestować także na ulicy, co jak wskazuje historia, pozwoliło ocalić niejedną demokrację. Sąd nie doszukał się niekorzystnych, z punktu wiedzenia interesów całego społeczeństwa, następstw działań obwinionych. W konsekwencji Sąd nie dostrzega podstaw, aby stwierdzić, że zaistniała szkoda społeczna, czyli w wymiarze etycznym, aby działanie obwinionych wyrządziło społeczeństwu zło. Zgodnie z treścią art. 5 § 1 pkt 2 kpw, nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, jeżeli czyn nie zawiera znamion wykroczenia. W razie stwierdzenia okoliczności, o których mowa w art. 5 § 1 pkt 1 i 2 kpw po rozpoczęciu przewodu sądowego, Sąd wydaje wyrok uniewinniający.

Select target paragraph3