w tym względzie, osobą posiadającą na ten temat bardzo bogatą oraz niewątpliwie sprawdzoną i gruntowną wiedzę.
Podobnie przedstawia się jego wiedza na temat członków rodziny A. Z. (1). Nie sposób było jednak na podstawie jego
zeznań poczynić jakiekolwiek wiążące ustalenia co do okoliczności, a tym bardziej dat śmierci F., D. i R. Z. (1). Co do
D. i R. powiedział on wprost, że ich losów nie zna, zaś co do F. zeznał, że wie tylko tyle co usłyszał od L. M.. Jeżeli więc
jego własne studia i zapewne bogate materiały, którymi dysponuje, nie pozwoliły mu na odtworzenie dokładnych losów
wojennych tych osób, to jego wiedza w kluczowych dla sprawy zagadnieniach była bezużyteczna, gdyż on po prostu nie
wie kiedy F., D. i R. Z. (1) zmarli.
Podobnie ocenił zeznania świadka P. S. (1), historyka i wieloletniego pracownika muzeum w O..
Sąd Rejonowy w całości (nie licząc mało istotnych informacji na temat przedwojennych związków rodzin B. i Z.) odmówił
wiary zeznaniom świadka E. B., gdyż w ocenie sądu pozostają w sprzeczności z twierdzeniami tego świadka zawartymi w
jego piśmie z listopada 2007 r., sprzeczności uniemożliwiającej datowanie zgonu D. i R., a także wydają się być sprzeczne
z zasadami powszechnej wiedzy historycznej i doświadczenia życiowego o losach i prawach (a właściwie ich braku) Ż.
(zwłaszcza mieszkańców gett) w okresie II wojny światowej. Z kolei informacja o roku śmierci A. i F. Z., która występuje
tylko w zeznaniach tego świadka, jest pochodzącą od innych osób i nie pokrywa się ani z datą z postanowienia z 5 grudnia
1946 r. ani z postanowienia z 22 lutego 1947 r., gdyż mówi o roku 1943, a nie jak w orzeczeniach 1942 lub 1944. W piśmie
tego świadka zawarta jest informacja, że D. i R. Z. (1) zostali „przetransportowani do A.” w maju lub czerwcu 1942 r., zaś
w zeznaniach jest mowa nie o przetransportowaniu do A. (posiadaniu takiej wiedzy świadek wprost zaprzeczył), tylko o
wywiezieniu przez Niemców z A. (w nieznanym świadkowi kierunku). Z kolei nieprawdopodobne wydają się być relacje
świadka o częstych, bo około dziesięciokrotnych, wizytach D. i R. w czasie wojny w domu rodziców świadka. Abstrahując
już nawet od tego, że rodzice świadka mieli ścisłe (zawodowe) kontakty z Niemcami i po prostu mogli i powinni się
bać kontaktów z osobami narodowości żydowskiej, a ich dom znajdował się na terenie zarządzanej i pilnowanej przez
Niemców fabryki, to opuszczanie getta (założonego 26 września 1941 r.) i podróżowanie (niezależnie czy koleją, czy
furmanką, czy nawet pieszo) było wówczas pod karą śmierci zakazane, a sama podróż na trasie liczącej od 32,6 km-43,9
km dla dzieci których wygląd (zapewne poniszczone i brudne ubrania, naszyta gwiazda D.) zdradzał pochodzenie, była po
prostu, jak zeznał świadek P. S. (2), „skrajnie nieprawdopodobna”. Zakaz opuszczania getta, powszechnie dziś przecież
znany, potwierdził także świadek J. P. (potwierdzenie tego znajduje się też w zapiskach E. R. z 17 czerwca 1947 r.).
Zeznania świadka, nawet gdyby dać im wiarę, są zbyt ogólnikowe, by w oparciu o nie ustalić kluczowe dla sprawy daty
śmierci, gdyż świadek wprost zeznał: „nie znam dokładnej daty śmierci członków rodziny Z.”.
W ocenie Sądu Rejonowego nieprzydatne, w zakresie istotnym dla przedmiotu postępowania, okazały się być zeznania
świadka J. P.. Po pierwsze dlatego, że nie posiadał on żadnej wiedzy na temat śmierci D. i R. Z. (2). Po drugie dlatego,
że jego wiedza na temat okoliczności śmierci A. i F. Z. pochodzi od innej, bliżej nie zidentyfikowanej osoby (jakiegoś
„kolejarza z T.”). Po trzecie jego wersja na temat ich śmierci jest całkowicie odosobniona spośród wszystkich relacji na
ten temat: tylko on twierdzi, że F. zginęła przed A.. Także tylko on zeznał, że A. i F. przebywali w (...) getcie i to aż do
jego likwidacji, choć we wszystkich innych wersjach ich losów, w getcie tym oni nie przebywali, gdyż zaraz po wybuchu
wojny z A. wyjechali i już do niego nie wrócili.
Sąd Rejonowy nie oparł się na zeznaniach L. M., albowiem w dalszej części postępowania stał się on jego uczestnikiem.
Sąd I Instancji oddalił wnioski dowodowe o przesłuchanie świadków M. M. i P. M., gdyż M. M. była przez całe postępowanie pełnomocnikiem jednego z uczestników i jej wiedza musi być tożsama z wiedzą Cechu (...) w A., zaś P. M. jest
synem L. M., którego wiedza musi być zbieżna z wiedzą wnioskowanego świadka.
Sąd pominął dowód z przesłuchania stron, gdyż strony tego postępowania albo nie były uczestnikami wydarzeń z lat 40
tych XX wieku i wiedzę na temat istotny dla sprawy czerpały z dokumentów lub przekazów historycznych, albo, jak
w przypadku L. M. i J. M., posiadały wiedzę jedynie pośrednią, dalece niedoskonałą i co ważne znaną sądowi i także
ocenioną.
W tak ustalonym stanie faktycznym Sad I Instancji zważył, iż wnioski nie zasługiwały na uwzględnienie w świetle art.
539 KPC i następnych.
Rozpoczynając swe zważenia odniósł się do kwestii formalnych podnoszonych przez uczestników. Wskazał, że wszystkie
kwestionowane postępowania były sprawami nie o uznanie za zmarłego, lecz o stwierdzenie zgonu. W postanowieniu z
5 grudnia 1946 r. Zg 21/46 sąd expressis verbis posługuje się terminem „o stwierdzenie zgonu”, po wtóre we wszystkich
tych postanowieniach sąd wyraźnie i jednoznacznie powołuje się na przepisy rozdziału II dekretu z dnia 26 sierpnia 1945
r. w sprawie postępowania o uznanie za zmarłego i stwierdzenie zgonu (Dz.U. Nr 40, poz. 226), w którym to rozdziale
omówione były przesłanki i tryb procedowania w sprawie o stwierdzenie zgonu (uznanie za zmarłego uregulowane było
w przepisach rozdziału I dekretu), po trzecie wreszcie w toku tych postępowań członkowie rodziny Z. nie byli uznawani
za zaginionych, lecz ich śmierć dla wszystkich była niewątpliwa, co stanowiło przesłankę właśnie stwierdzenia zgonu.
5