W sprawie poza sporem pozostaje, że oskarżony na widniejącym na gazetce ściennej podpisanym wizerunku Józefa Stalina
napisał niecenzuralne, trzyliterowe słowo ("h..."), które potraktowane zostało przez sąd jako zniewaga. Kwestionując, iżby
działanie to faktycznie stanowiło zniewagę, Autor kasacji podnosi, że użyte sformułowanie "należy oceniać jako swojego
rodzaju krytykę - jakkolwiek wyrażoną w prymitywny sposób - sprawcy zbrodni wojennych oraz przeciwko ludzkości".
Z takim jednak stanowiskiem nie sposób się zgodzić.
Po pierwsze, zasadnicze wątpliwości budzi prezentowana przez skarżącego ocena, jakoby użycie tego jednego niecenzuralnego słowa wyrażać miało właśnie krytykę (ta wszak wyrażona została w sporządzonym uprzednio obok wierszyku),
i to z intencją, o której mowa w kasacji.
Co bardziej jednak istotne, nie do zaakceptowania jest pogląd, by realizacja obywatelskiego prawa do krytyki i wolności
słowa - nie umniejszając w żadnym razie zakresu tych praw - miała w drastyczny sposób godzić w czyjąkolwiek godność
osobistą, niezależnie od stopnia słuszności prezentowanych poglądów. W tym bowiem względzie obowiązywać winna
ocena oparta wyłącznie na racjach prawnych, odrzucająca wszelkie uwarunkowania emocjonalne, w tym w szczególności
polityczne. Podkreślić zaś należy, iż konstatacja ta, którą odnosić należy do oceny wszelkich przestępnych znamion
ocenianych działań, dotyczy racji orzeczeń sądowych wydanych w każdym czasie, niezależnie od takiej, aktualnej dla
nich, czy innej sytuacji politycznej, która ulega ewolucji.
Nie ulega więc, zdaniem Sądu Najwyższego wątpliwości, iż będące przedmiotem rozważań słowo, tak obecnie jak i w
chwili osądu, było jednoznacznie nieprzyzwoite w treści, stanowiło godzący w cześć i godność osoby, do której było
skierowane, znieważający epitet. W takim razie nie sposób je uznać, jak proponuje Autor kasacji, za mieszczące się w
wynikającym z wolności słowa prawie do krytyki.
Zauważyć jednak należało, co z kolei pominął orzekający w sprawie Sąd Wojewódzki, iż przedmiotem ochrony przepisu
art. 111 § 2 KK32, na podstawie którego zakwalifikował działanie S. M., była "nie cześć i poczucie godności osobistej osób
w nim wymienionych, lecz bezpieczeństwo Państwa Polskiego (...)"(por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26.6.1937 r., 2
K 608/37, Zb. O. 24/37). Z tego punktu widzenia krąg podmiotów, których zniewaga mogła naruszyć poprawne stosunki
państwa z zagranicą, został ograniczony do "naczelnika albo uwierzytelnionego w Państwie Polskim dyplomatycznego
przedstawiciela obcego państwa". W związku z powyższym rozważenia wymagało, czy osoba Józefa Stalina, do którego
skierowana była będąca przedmiotem rozważań zniewaga, mogła być potraktowana jako podmiot, o którym mowa w
przytoczonym przepisie, a więc jako naczelnik obcego państwa. Taką ocenę milcząco przyjął orzekający sąd, biorąc
zapewne pod uwagę ten niezaprzeczalny w ówczesnych realiach fakt, iż Józef Stalin, zwłaszcza jako sekretarz generalny
rządzącej niepodzielnie w państwie partii, był faktycznym przywódcą Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich.
Tego rodzaju rozumowanie nie odpowiada jednak prawnej wykładni przepisu art. 111 § 2 KK32, która, co oczywiste,
winna być decydująca i jedyna dla oceny przestępnych znamion działania, a która ponadto, co równie oczywiste, winna
być wykładnią ścisłą, nie dopuszczającą do rozszerzającej interpretacji znamion przepisu prawa materialnego.
Stosownie do powyższego skonstatować trzeba, iż przez wyrażenie "naczelnik obcego państwa" należało rozumieć głowę
takiego państwa, które to pojęcie odpowiada stanowisku prezydenta, czy też roli monarchy. Taką interpretację wskazanego wyrażenia ustawowego prezentowano w literaturze komentującej przepisy ówcześnie obowiązującego prawa (por.
Kodeks karny i Prawo o wykroczeniach z komentarzem i orzecznictwem Sądu Najwyższego w opracowaniu J. Nisensona
i M. Siewierskiego, Częstochowa, 1945), Sąd Najwyższy zaś, zajmując się tym przedmiotem w okresie przedwojennym,
zwracał ponadto uwagę m.in. na kwestię przepisów ustrojowych (konstytucyjnych) danego państwa, stanowiących o tym,
kto wskazane stanowisko w tym państwie zajmuje (tak w wyroku z dnia 20.3.1936 r., 2 K 164/36, Zb. O. 380/36, w
odniesieniu do Papieża, który - w myśl konstytucji Państwa Watykańskiego Kościelnego, powstałego na mocy Traktatu
Laterańskiego z 11.2.1929 r. - został uznany za naczelnika tego Państwa, niezależnie od tego, że jest jednocześnie najwyższym zwierzchnikiem Kościoła Katolickiego). Za taką interpretacją omawianej normy opowiada się Sąd Najwyższy
orzekający w niniejszej sprawie, bowiem poza tym, iż interpretacja ta odpowiada ściśle brzmieniu, treści i funkcji przepisu, uwzględnia ponadto racje wynikające z wykładni historycznej.
Zauważyć przeto należało, iż wskazane znamię przepisu art. 111 § 2 KK32 uległo istotnemu przeobrażeniu z chwilą wejścia w życie KK69, który, w stanowiącym jego odpowiednik, § 3 art. 283 określił inny krąg podmiotów podlegających
na jego mocy ochronie. Zaliczono do nich bowiem osobę zajmującą naczelne stanowisko w obcym państwie, uwierzytelnionego szefa przedstawicielstwa dyplomatycznego (osobę należącą do jej personelu oraz konsula), jak również osobę
korzystającą z podobnej ochrony na mocy umów, ustaw lub powszechnie ustalonych zwyczajów międzynarodowych.
Znaczące rozszerzenie opisywanego kręgu podmiotów, co odnosić należy nie tylko do wskazania na osoby korzystające
z ochrony na mocy ustaw, umów lub zwyczajów, ale również na osoby zajmujące naczelne stanowiska w obcym państwie,
jednoznacznie przekonuje, iż przewidziana przepisem art. 111 § 2 KK32 ochrona dotyczyła wyłącznie jednego, najważ-
4