Formułując zarzut błędu w ustaleniach faktycznych, równocześnie postawił wyrokowi zarzut obrazy prawa materialnego, który aktualizuje się przecież dopiero, gdy ustalenia faktyczne przyjęte za podstawę zaskarżonego orzeczenia nie są
kwestionowane.
Sam fakt opowiedzenia się przez sąd za określonym, jednym z możliwych poglądów prawnych nie może stanowić o
rażącym naruszeniu prawa materialnego, jeśli stanowisko takie jest uargumentowane i właściwie uzasadnione.
W tej sytuacji trudno przyjąć zasadność zarzutów sformułowanych w obu kasacjach, a przeprowadzony wywód prowadzi
do wniosku, że A. D. ani wydzierając kartki z Pisma Świętego, ani formułując wypowiedź objętą treścią zarzutu aktu
oskarżenia nie wyczerpał swoim działaniem znamion przestępstwa z art. 196 KK. Podkreślenia wymaga, że istotą przestępstwa z art. 196 KK jest to, że pokrzywdzony, którego uczucia zostały obrażone przez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej winien niejako bezpośrednio doznać tej obrazy. Obraza uczuć religijnych nie może sprowadzać się
do tego, że pokrzywdzony niejako "poszukuje" zdarzeń, sytuacji, które mogłyby jego uczucia obrażać, stojąc na stanowisku, że obowiązkiem każdego współobywatela bądź współmieszkańca jest takie zachowanie, które nie będzie z jednej
strony prowadziło do publicznego znieważenia przedmiotu czci religijnej i w konsekwencji obrażała uczuć religijnych.
Prowadzi to do wniosku, że obrażony w uczuciach religijnych może być ten, kto był obserwatorem zniewagi przedmiotu
czci religijnej, a nie ten, który dowiedział się o takim znieważeniu, nawet publicznym, po jakimś czasie lub wręcz poszukiwał informacji o takim znieważeniu. W realiach przedmiotowej sprawy przekaz, który mógł znieważyć przedmiot
czci religijnej, a co za tym idzie obrazić uczucia religijne innych osób, nie został zamieszczony w środkach przekazu i
Internecie przez A. D., tylko przez inną osobę, która złamała zakaz utrwalania przebiegu występu zespołu "B.". Zawarte
w kasacjach twierdzenia, iż oskarżony godził się na obrazę uczuć religijnych, gdyż powinien wiedzieć, że na sali jest
akredytowany dziennikarz, który może dokonać nagrania i zamieścić je w Internecie, nie znajduje uzasadnienia w realiach
sprawy. Supozycja taka jest obraźliwa dla środowiska dziennikarskiego stygmatyzując jego przedstawicieli, jako osoby
gotowe w każdej sytuacji na złamanie istniejących zakazów i nie cofające się przed żadnym czynem, jeśli tylko w efekcie
uzyskają sensacyjną wiadomość.
W tej sytuacji podkreślić należy, że bezzasadne jest żądanie, aby Sąd poszukiwał dowodu z zeznań świadka, który potencjalnie rzecz ujmując mógł być pokrzywdzonym w niniejszej sprawie.
Na marginesie jedynie wypada zauważyć, że sformułowane w kasacji wywody prokuratora co do treści art. 86 ust. 2
ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych pozbawione są podstaw, gdyż w przedmiotowej sprawie nie chodzi
o ochronę praw autorskich, ani o niekwestionowane prawo artysty wykonawcy do wynagrodzenia za korzystanie z artystycznego wykonania lecz o odpowiedzialność z tytułu ewentualnej obrazy uczuć religijnych. Wypada jedynie zauważyć,
że osoba nagrywająca wbrew woli A. D. i bez jego zgody przebieg występu, a następnie także bez zezwolenia publikująca
to nagranie, niewątpliwie dopuściła się naruszenia autorskich praw majątkowych. Kwestia ta pozostawała jednak poza
zakresem kognicji Sądu Najwyższego.
W tym stanie rzeczy, nie widząc podstaw uwzględnienia zarzutów kasacji należało oddalić ją jako oczywiście bezzasadną,
obciążając kosztami postępowania kasacyjnego Skarb Państwa i oskarżyciela posiłkowego w częściach równych.
18