nienawiści. Jest to pogląd tyleż
zaskakujący, co niebezpieczny.
Owszem,
oskarżony
ma
oczywiście prawo do posiadania
określonych poglądów czy opinii
i w tym obszarze ma swobodę
nieograniczoną.
Ma także prawo do wolności
wypowiedzi, jednakże wolność
wypowiedzi w przeciwieństwie do
wolności opinii czy poglądów,
może podlegać ograniczeniom,
jeśli są one wyraźnie wskazane
w ustawie i konieczne ze względu
na poszanowanie praw i wolności
innych
osób
czy
grup
społecznych. Skoro oskarżony
decyduje
się
na
publiczne
ujawnianie swoich „teorii”, to musi
mieć pełną świadomość, iż będą
one podlegały nie tylko ocenie
przez innego człowieka, któremu
przysługują
także
określone
prawa, ale także weryfikacji pod
kątem naruszenia norm prawnych.
Nie sposób uznać też za trafny
wywodu
prokuratora,
iż
okolicznością
zwalniającą
oskarżonego
od
odpowiedzialności karnej jest fakt,
że swoje wypowiedzi kieruje tylko
do określonej grupy osób. Takie
wnioskowanie
ewentualnie
mogłoby
znaleźć
usprawiedliwienie, gdyby chodziło
o hermetyczne grupy odbiorców.
Tymczasem zarówno publikacje,
jak i wystąpienia oskarżonego
mają charakter otwarty i dostęp do
nich jest niczym i dla nikogo
nieograniczony.
Toteż
za
nieuprawnione i nieuzasadnione,
w ocenie Sądu Okręgowego,
należy
uznać
stanowisko
prokuratora,
wedle
którego
przeciętnego
racjonalnego
człowieka wypowiadane przez
oskarżonego treści i sposób ich
formułowania
mogłyby
wręcz
zniechęcać do głoszonych przez
niego tez i idei. Niewiadomym dla
Sądu Okręgowego jest to, na
jakiej
podstawie
prokurator
stanowisko takie opiera, gdyż
wcale nie wynika to pośrednio
z opinii biegłych, jak to sugeruje
ogólnikowo apelujący. Jeszcze raz
podkreślić należy, iż oskarżony
jest byłym księdzem, który
kształcił się w zakresie homiletyki,
czyli
nauki
o
układaniu
i wygłaszaniu kazań, które są
Legalis