nie wiedział co ma ze sobą zrobić, z ran leciała mu krew, chciał żeby lekarze mu to zszyli, ale nie zszyli. Czekał na
następnego busa. Postanowił, że odwiedzi kolegę z podstawówki M. C., myślał , że będzie mógł się u niego przespać
- a była wówczas godz. 17:00- 18:00. Przed pójściem do C.poszedł do sklepu, gdzie kupił 0,2 l. wódki. Rozmawiał
z nim w jego mieszkaniu; a rany które sobie zadał zasłonił bluzą. U kolegi tego przebywał ok. 2 godzin, siedzieli i
oglądali telewizję. M.powiedział żaby już poszedł sobie, bo on jutro musi iść do pracy i musi być wyspany. Wtedy on
wyszedł z tego mieszkania i poszedł do brata. Dodał, że u C.była jego konkubina i córka z chłopakiem. Gdy był u brata
bratowa zauważyła jego lewą rękę. Chwilę z nimi siedział i wyszedł by busem pojechać do Ł.. Na początku u brata
był brat, bratowa i bratanek M.z kolegą, - wówczas nic się nie wydarzyło. Ponieważ bus nie nadjeżdżał poszedł do
mieszkania mamy, bo chciał tam przenocować, lecz mama mu nie otwierała. Wrócił więc do mieszkania brata, usiadł w
pokoju bratanka i oglądali telewizję,- był tam bratanek M.i jego kolega K. J.. Po chwili przyszedł bratanek D.z kolegą o
nazwisku G., który chyba przyjechał z Norwegii. M. S. (1)wyjaśnił dalej że on poszedł do kuchni by przez okno zobaczyć
na busy i zapalić papierosa, - wtedy do pomieszczenia tego wszedł G.i zaczął zadawać mu dziwne pytania,- mówił
„widziałem na facebooku, że będziesz miał dziecko, czy to twoje dziecko? ”. On nie chcąc rozmawiać z G., którego
pytania go denerwowały, wrócił do pokoju bratanka. G.wszedł tam jednak za nim i zaczął się dziwnie uśmiechać. On
wówczas uderzył go otwartą ręką w twarz. Bratanek wtedy kazał mu wyjść z ich mieszkania. Wyszedł więc, poszedł
na przystanek, ale już żadne busy nie kursowały więc ponownie poszedł do mieszkania mamy, lecz ta nadal mu nie
otwierała. Wrócił do m-ca zamieszkania brata, ale tu też nikt mu drzwi nie otworzył. Usiadł na klatce schodowej by
czekać na pierwszego busa do Ł.. W którymś momencie przyjechali tam policjanci, wylegitymowali go. Następnie
on pieszo poszedł w stronę Ł.. W m-ci Z.wsiadł w busa, pojechał do Ł.i poszedł do mieszkania narzeczonej. M. W.
(1)kazała mu odwinąć rękę żeby zobaczyć co zrobił z ręką. Gdy odwinął bandaż ona powiedziała, że jadą do szpitala
na ul. (...). W drodze do szpitala myślał, że narzeczona chce go tam zamknąć na zawsze, pokłócili się o to, chciał ją
poniekąd uderzyć papierosem,- tj. zamachnął się, ona odbiegła i wsiadła do patrolu Straży Miejskiej. On sam pojechał
wtedy do szpitala na ul. (...),- bo chciał tam wyjaśnić kto zatruwa i steruje ludźmi na oddziale . Wyjaśnił nadto, że po
godzinie od przyjęcia go do szpitala przyjechali policjanci, którzy go aresztowali, lecz nie pamięta czy mówili dlaczego
(d. wyjaśniania oskarżonego – k. 639-641v.).
Po odczytaniu pierwszego protokołu z przesłuchania w KPP w P. w dn. 22. 12. 2012 r. (k. 60v-62) – M. S. (1)
oświadczył, że większość tych wyjaśnień nie pamięta, bo po silnych zastrzykach praktycznie przysypiał, a większość
z nich dyktowali mu funkcjonariusze policji,- a było ich chyba trzech. Jego zdaniem większość tych wyjaśnień mu
dyktowali; on nie wżywa takiego języka i słów jak „ zamknij mordę cwelu”. Podał, że on nie wie skąd policjanci znali
przebieg i okoliczności jego wizyty u J. T. (1).,- on tych wyjaśnień nie potwierdza i nic nie chce dodać. ( k. 641 odwr.).
Po odczytaniu protokołu przesłuchania z 6 III 2013 r. ( k. 197 v- 199) –oskarżony także tych wyjaśnień nie potwierdził.
Podał, że pamięta wizytę pani prokurator z panią mecenas. Cześć takich wyjaśnień składał ale nie zgadza się przemoc
wobec mamy. Na pytania Prokuratora odpowiadał „tak”, wprawdzie były one zadawane w obecności jego adwokata
ale on był jeszcze wówczas pod działaniem silnych środków psychotropowych, które podano mu w szpitalu, a
jeszcze po zatrzymaniu dostał zastrzyk i lekarstwa na komisariacie, - na początku na pewno dostał C., R. i inne leki
psychotropowe. I na Komisariacie i w ZK nr 2 w Ł. dostawał lekarstwa. Nawet przed rozprawą dostał lekarstwa, teraz
ma już uregulowane dawki,-cały czas zażywa C.. Na pytania stron podał, że on nie pamięta takiej sytuacji by brat bronił
mamę przed nim. Od bratowej dowiedział się, że mama po jego wizycie wezwała policję, ale on nie wie dlaczego. On
myślał nawet, że matka wyjechała do siostry – bo planowała u niej wizytę.
Oskarżony wyjaśnił też, że korkociąg wziął od mamy, lecz nie używał go będąc u T., że po jego uderzeniu S. M. (1)
leciała krew z nosa, on leżącego S. M. (1) nie kopał; nie pamięta by go uderzył czym innym niż pięścią. Na pytanie skąd
na kaloryferze, korkociągu i jego butach znalazła się krew S. M. (1) – oskarżony odpowiedział, iż pamięta, że jak S. M.
(1) się przewrócił, to jeszcze go uderzył, lecz nie wie czy go złapał, czy kopnął w nogę. Oświadczył, że on nie wie skąd
pochodzą obrażania na klatce piersiowej wymienionego; podał, że w domu J. T. (1) żyletki nie używał. Na pytanie czy
jest pewien, że żyletki nie używał – odpowiedział – że nie wie; nie wie też skąd jest rana cięta – o dł. 7 cm- na szyi S. M.
(1). Wyjaśnił, że po uderzaniu czy kopnięciu go przez M. on odskoczył – i wtedy uderzył T., lecz po uderzeniu T. żadnego
uderzenia M. już nie zadał. Wyjaśnił, że w czasie obu przesłuchań w postępowaniu przygotowawczym kotłowało mu