i to, że w dniu zdarzenia narkotyków nie brał, że brał je wcześniej, a teraz już przeszła mu złość i agresja, lecz jakaś
mania w stosunku do pewnych osób pozostała (d. wyjaśnienia oskarżonego k. 197 odw. - 199).
Podczas rozprawy (7.11.2013 r.) M. S. (1) oświadczył, że przyznaje się częściowo do popełnienia zarzucanych czynów i
wyjaśnił, że od 2006 roku leczy się psychiatrycznie z rozpoznaniem choroby afektywnej dwubiegunowej i uzależnienia
od środków psychotropowych. Rok 2012 to okres głębokiej depresji i dlatego postanowił podjąć kolejne leczenie w
Szpitalu im. (...) w Ł.. W listopadzie 2012 r. opuścił ten szpital, lecz jego stan psychiczny nie uległ poprawie, nadal
nie mógł sypiać.
W dniu 12.12.2012 r. kolejny raz trafił do szpitala na odział terapii leczenia uzależnień, lecz 19.12.2012 r. został z niego
wypisany w trybie dyscyplinarnym za złamanie regulaminu – a dokładnie tego, że nie pozwalał innym pacjentom
sypiać w nocy tylko ich wybudzał. W tym czasie - jeszcze podczas pobytu w szpitalu - pojawiły się u niego myśli, że
komputer który zamówił w prezencie dla syna mógł zostać skradziony. W dniu 20 grudnia 2012 r. pierwszym busem z
Ł.przyjechał do P., - był po kolejnej nie przespanej nocy. Poszedł do brata z myślą, że ten będzie coś wiedział na temat
komputera; wypił z bratem kawę i udał się do mieszkania mamy, którą pytał, czy odebrała przesyłkę z komputerem.
Ona zaprzeczyła. Dodał, że komputer zamówił na początku listopada 2012 r. przez Internet, uiszczając należność w
kwocie 400 zł, pobierał wtedy zasiłek chorobowy w wysokości 2.200 zł. Następnie przeprowadził z mamą rozmowę
czy pożyczyłaby mu pieniądze do kolejnego zasiłku, gdyż chciał wykupić swoje lekarstwa. Mama po stwierdzeniu, że
musi rozmienić pieniądze – wyszła. Wtedy on spakował lekarstwa, które miał w mieszkaniu mamy oraz 2 książki i
komplet sztućcy. Gdy mama wróciła, źle się poczuł i położył na podłodze. Mama zadzwoniła po brata żeby wykupił
jego lekarstwa – miał recepty m.in. na nadciśnienie. Gdy przyszedł brat A., on (oskarżony) wziął portfel mamy ze
stołu i wyciągnął z niego 60 zł oraz szukał jednocześnie pokwitowania o odebraniu komputera. W żaden sposób mamy
nie uderzył, nie miał żadnego powodu, a wspomniał o tym, bo w akcie oskarżenia było napisane, że ją uderzył. Brat
A.powiedział do niego żeby już poszedł. Gdy wyszli nadal miał myśli o komputerze, myślał że może mama przekazała
go bratu. Wyjaśnił, że mama nie miała pretensji, że sam zabrał pieniądze z jej portfela, bo uzgodnili że w ten sposób
pożyczy te pieniądze. Ponieważ brat nie przyniósł mu lekarstw to chciał namówić brata na wspólne wypicie alkoholu.
Brat nie chciał napić się z nim alkoholu, powiedział żeby poszli do J. T. (1)by pocieszyć go po wypadku, któremu
wcześniej uległ. M. S. (1)wyjaśnił też, że słyszał iż skutkiem tego upadku J. T. (1)miał ujmowaną część głowy i był
w poważnym stanie. Dodał, że idąc do wymienionego ze swoich pieniędzy (w kwocie 50 zł) zakupił 0,5 l alkoholu, od matki pożyczył te 60 zł, bo brakowało mu na święta i na podróż do Ł.. J. T. (1)sam otworzył im drzwi, w domu
u niego innych osób wtedy nie było - usiedli, zaczęli rozmawiać. Zdzwonił bratanek i brat A.wyszedł. W tym czasie z
przyniesionego alkoholu on wypił ok. 100 gram, brat i J. T. (1)nie pili. Następnie (...), który miał ze sobą posmarował
nogę J. T. (1)bo zrobił mu się ropień. Gdy przyszła opiekunka J. T. (1)–rozmawiał z nią w kuchni. Przyszedł też S. M. (1),
chwilę wspólnie rozmawiali w kuchni, po czym oni przeszli do pokoju a opiekunka tam pozostała. W pokoju ze S. M.
(1)on wypił resztę alkoholu, który przyniósł - pili go po równo. W/g niego S. M. (1)przyszedł trzeźwy, lecz kategorycznie
nie może tego stwierdzić. Po wypiciu w/ wym. alkoholu T.dał 20 zł, a on 10 zł na kolejną butelkę, po którą poszedł S.
M. (1). Przyniósł 0,5 l. wódki – którą we dwóch wypili, pili też po równo. Po trzecią butelkę poszedł on, kupił 0,5 l.
wódki i boczek. Gdy wrócił ze S. M. (1)i J. T. (1)wypili po 1 kieliszku. Dodał, że T.alkoholu wcześniej nie pił, wypił tylko
ten 1 kieliszek z trzeciej butelki. Wtedy zdecydował, że powinien skontaktować się z narzeczoną. Zadzwonił do niej z
telefonu J. T. (1), ona powiedziała, żeby wracał dopiero jak wytrzeźwieje. Wtedy chciał się na chwilę położyć, bo źle się
poczuł, z tej trzeciej butelki było rozlane po dwa kieliszki. Kładąc się na wersalce powiedział, że chce przetrzeźwieć i
wraca do Ł., - J. T. (1)siedział wtedy obok niego. Po upływie ok. 10-15 minut M.szarpnął go mówiąc, „wstawaj, pij” ,- na
to on odpowiedział, że nie chce już pić, żeby dał mu odpocząć. Lecz S. M. (1)szarpnął go drugi raz. Wówczas on wstał i
powiedział, żeby podał mu reklamówkę bo wychodzi. S. M. (1)nie chciał jednak dać mu tej reklamówki, więc on złapał
go za rękę i uderzył trzy razy pięścią w okolice twarzy. Uderzał raczej z umiarkowaną siłą. S. M. (1)po tych uderzeniach
przewrócił się w okolice segmentu i wersalki, - uderzył się o wersalkę i upadł na ziemię, lecz oskarżony nie pamięta jak
leżał. W tym czasie pojawił się T., który krzyknął do niego czy chcę od niego dostać- w odpowiedzi on otwartą dłonią
uderzył go w twarz. J. T. (1)kazał mu się wynosić. Pozbierał więc swoje rzeczy i wyszedł z tego mieszkania. Poszedł
na przystanek autobusowy, tu siedząc myślał, że narzeczona go nie kocha, bo nie chce żeby wracał. Wtedy dokonał
samookaleczenia lewej ręki, - wyciągnął żyletkę z portfela i pociął sobie lewą rękę od wewnętrznej strony. Siedział i