oskarżony nie pozostawił żadnych złudzeń co do tego, że wykonana przez niego kukła symbolizowała kobietę pochodzenia żydowskiego, narodowości żydowskiej (kobietę, jeśli zważyć użyty rodzaj żeński słowa „brzydula”). Mając przy tym
dodatkowo na uwadze hasło, pod jakim spotkanie zostało zorganizowane (wspomniane wyżej słowo „antysemiting”), tym
bardziej nie ma wątpliwości co do intencji organizatorów spotkania, w tym oskarżonego K..
Pozostając przy wątku narodowościowym zważyć dodatkowo należy na pisownię słowa „brzydula”, jaka pojawiła się w
tytule nagrania zamieszczonego w Internecie – w postaci „b’żydula”. Pisownia ta jeszcze bardziej utwierdza w przekonaniu o antysemickim charakterze spotkania nad W.. Pisownia ta zwraca uwagę, albowiem abstrahując od rażącego błędu
ortograficznego w pisowni słowa „brzydula”, zamieszczono w nim apostrof, czyli znak pisarski w kształcie przecinka,
umieszczony w indeksie górnym. Znak ten nie występuje powszechnie w pisowni polskiej, a używa się go w języku
polskim w nazwach obcych występujących w polskich tekstach, często przy odmianie obcych (w znaczeniu niepolskich)
nazwisk, oddzielając końcówkę polską, którą dodaje się do wyrazu obcego. Nie budzi żadnych wątpliwości i nie wymaga
zasięgania opinii biegłego językoznawcy ocena, że powszechnie znane w języku polskim słowo „brzydula” nie jest słowem zapożyczonym z obcego języka, a w jego pisowni nie używa się apostrofu. Wracając do wspomnianego rażącego
błędu ortograficznego, jaki został popełniony w słowie „brzydula”, przypomnieć należy, że zgodnie z zasadami pisowni
„rz” i „ż”, po spółgłosce „b” należy pisać „rz”. Wiedzę tę pozyskują już uczniowie na wczesnym etapie edukacji w szkole
podstawowej. W tym miejscu należy podnieść, że oskarżony B. K. legitymuje się wyższym wykształceniem, a zatem
powinien znać zasady prawidłowej polskiej pisowni i w opinii Sądu zasady te z pewnością zna, zaś pisownia „b’żydula” w
tytule zdarzenia będącego przedmiotem postępowania, obok słowa „antysemiting” stanowiła celowy, zamierzony zabieg,
wskazując na rzeczywiste intencje organizatorów spotkania. Tymi intencjami w opinii Sądu były uprzedzenia do osób
narodowości żydowskiej.
Reasumując ów wątek: nazwanie spotkania „antysemitingiem”, nazywanie kukły b’żydulą (oczywiście w pisowni, bo
nie sposób twierdzić, czy uczestnicy spotkania artykułując to słowo używali „rz”, czy „ż”, jednak tytułowanie spotkania
przez jego organizatorów z użyciem słowa „b’żydula” budzi jednoznaczne skojarzenia z osobą płci żeńskiej pochodzenia
żydowskiego), wypowiedzenie kwestii, że słowo „brzydki” jest pochodzenia takiego, że jest żydowski, ponadto okrzyk
Ł. R. „topimy Ż.” i komentarze E. S. wygłaszane podczas nagrywania zdarzenia (o czym w dalszej części uzasadnienia),
w opinii Sądu nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do antysemickiego charakteru spotkania zorganizowanego przez
oskarżonego B. K., a kukła przyniesiona na miejsce zdarzenia, której twórcą był oskarżony, symbolizowała kobietę pochodzenia żydowskiego (kobietę, jeśli zważyć na używane słowo b’żydula – słowo rodzaju żeńskiego). Pozostając przy
wspomnianym okrzyku Ł. R. Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonego, że będąc na miejscu zdarzenia oskarżony
nie słyszał tego zwrotu. Z nagrania zdarzenia w sposób nie budzący wątpliwości wynika, że Ł. R. krzycząc „topimy Ż.”
szedł w bardzo bliskiej odległości od oskarżonego B. K. i z pewnością nie wypowiedział tych słów cicho, jak podnosił
oskarżony (znamienne, że obok oskarżonego w tym czasie szedł E. S., który słyszał okrzyk Ł. R. i nawet miał na niego
zareagować, o czym dalej).
W opinii Sądu wyjaśnienia oskarżonego B. K., w których wyrzuca, że ponosi odpowiedzialność za zwyczajowe topienie
marzanny, nie znajdują potwierdzenia w materiale dowodowym zgromadzonym w sprawie. Jak już wskazano wyżej,
oskarżony nie organizował spotkania pod hasłem „topienie marzanny”, a (...). Gdyby faktycznie chodziło tylko o topienie
marzanny, to rodzi się pytanie po co, w jakim celu oskarżony podczas spotkania nad W., przed podpaleniem i utopieniem
kukły „b’żyduli” wygłaszał przemówienie utożsamiające słowo „brzydki” ze słowem „żydowski”? Żaden słownik języka
polskiego nie wskazuje na taką etymologię słowa „brzydki” i w opinii Sądu przekonanie o takiej etymologii tego słowa
stanowi wyłącznie subiektywne odczucie oskarżonego (tudzież świadka E. S., o którym w dalszej części uzasadnienia).
Pozostając jeszcze przy kukle, która według oskarżonego miała być marzanną, zważyć należy, że sam oskarżony wyjaśniał również na rozprawie, że kukła ta miała symbolizować ptaszydło, wronę. Mając jednak na względzie najważniejszy
dowód w sprawie w postaci nagrania z przebiegu zdarzenia, mając tym samym możliwość zapoznania się z wizerunkiem
owej kukły, w opinii Sądu nie sposób zaakceptować twierdzenia oskarżonego, iż symbolizowała ona ptaka (w podobnym
tonie zeznawał na rozprawie również świadek E. S.). K. ta nie miała bowiem skrzydeł, nie miała piór, a biorąc pod uwagę
zarejestrowane komentarze uczestników spotkania podczas podpalania kukły zważyć należy, że odnosiły się one do nosa
kukły (nosa, nie dzioba!). Świadek E. S. komentował: „brzydula pali się, ta satanistyczna morda, nazwijmy to po imieniu,
ten charakterystyczny nos, jakże znany z historii Polski”. Sam oskarżony B. K. w trakcie komentarza E. S. wypowiedział
słowa odnoszące się do kukły „z takim dużym nosem”. Powyższe również – biorąc pod uwagę cały kontekst zdarzenia
– potwierdza zdaniem Sądu antysemicki jego wydźwięk, albowiem powszechnie znany jest stereotyp Żyda z charakterystycznym, dużym nosem. I w opinii Sądu autorzy komentarza słyszalnego na nagraniu ze zdarzenia, komentarza o dużym
nosie „jakże znanym z historii Polski” nie mieli na myśli żadnego ptaka (ptaki nie mają nosów), ani jak zeznawał świadek
E. S. nosa B. Jagi z baśni dla dzieci, wiedźmy czy diabła (o czym w dalszej części uzasadnienia), natomiast odwoływały
się do zakorzenionego od lat stereotypu wyglądu Żyda.
6