W opinii Sądu niewiarygodne są również zeznania świadka E. S., jakoby jedynym ekscesem antysemickim podczas zdarzenia miał być okrzyk Ł. R. (znamienne, że świadek nie ocenił owego okrzyku jako przejęzyczenia, a wręcz nazwał go
antysemickim). Przeczy temu nagranie z przebiegu zdarzenia, na którym zarejestrowano kwestię wypowiedzianą przez
oskarżonego odnośnie pochodzenia słowa „brzydki” – w opinii Sądu o wydźwięku antysemickim, na co wskazano już
wyżej, przeczy temu hasło, pod jakim zorganizowano spotkanie (antysemiting) i pisownia „b’żydula”. Niewiarygodne
są również zeznania świadka S., jakoby zwrócił Ł. R. uwagę na jego okrzyk – przeczy temu najistotniejszy i najbardziej
obiektywny dowód, jakim jest nagranie z przebiegu zdarzenia. Z nagrania tego jasno wynika, że E. S. w ogóle nie zwrócił
uwagi Ł. R. – ani słowem (jak podnosił nieprawdziwie świadek R.), ani gestem pozawerbalnym.
Nie zasługują na wiarę zeznania świadka E. S. dotyczące symboliki kukły wykonanej przez oskarżonego. Świadek zeznawał, że przypominała ona ptaszysko z długim zakrzywionym dziobem (a jak już Sąd wskazał wyżej nie miała ona ani
skrzydeł, ani piór), jednak na nagraniu z przebiegu zdarzenia sam świadek S. komentuje kukłę, a raczej jej nos (nos, nie
dziób), używając sformułowania „ten charakterystyczny nos, jakże znany z historii Polski”. W opinii Sądu powyższe nie
pozostawia żadnych złudzeń co świadek miał na myśli komentując w ten sposób, jeśli zważyć na wspomniany już wyżej
i zakorzeniony stereotyp nosa Żyda, nadto biorąc pod uwagę całokształt zeznań świadka S., który w wielu miejscach odwołuje się do kwestii żydowskich. Zważyć jeszcze należy, że na rozprawie świadek S. odpowiadając na pytania odnośnie
jego komentarza słyszalnego na nagraniu dotyczącego nosa kukły zeznawał już nie o ptaszysku, a o nosie czarownicy,
tudzież postaci z baśni B. Jagi, wreszcie o nosie diabła. Nie można oprzeć się wrażeniu, że była to narracja stworzona
przez świadka na bieżąco, celem odwrócenia uwagi od faktycznej symboliki kukły wykonanej przez oskarżonego B. K..
Niewiarygodne są wreszcie zeznania świadka S., w których wskazuje, że zdarzenie będące przedmiotem postępowania
miało wręcz wątki religijne. Analiza nagrania z przebiegu zdarzenia zdaniem Sądu nie daje podstaw do stwierdzenia
choćby cienia religijnego wątku w zdarzeniu.
Zeznania świadka E. S. mówiąc w uproszczeniu o możliwym wpływie M., tudzież innych służb państw obcych na przedmiotowe postępowanie w opinii Sądu nie znajduje żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości, a wręcz kłóci się ze zdrowym rozsądkiem.
W opinii Sądu zeznania świadka S. i cały kontekst zdarzenia będącego przedmiotem postępowania nie pozostawia żadnych
złudzeń co do intencji przyświecających organizatorom spotkania, w tym oskarżonemu K., mających zobrazować ich
stosunek do osób narodowości żydowskiej. Zeznania świadka, którym Sąd wiary nie dał, należy oceniać wyłącznie jako
tendencyjne, składane w sposób jak najkorzystniejszy dla oskarżonego.
W ocenie Sądu wyrokującego w sprawie, w świetle zgromadzonego materiału dowodowego zachowanie oskarżonego B.
K. w dniu 21 marca 2017 r. na terenie Bulwaru B. S. (2) w W. wyczerpało znamiona przestępstwa z art. 256 § 1 KK. Sąd jedynie wyeliminował z opisu czynu nawoływanie do nienawiści na tle różnic wyznaniowych, albowiem przebieg zdarzenia
nie daje podstaw do twierdzenia, aby oskarżony swoim zachowaniem nawiązywał do treści religijnych, wyznaniowych.
Zgodnie z art. 256 § 1 KK kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do
nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Penalizacja zachowań określonych w art. 256 KK wynika z art. 20 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, który to traktat Polska ratyfikowała w 1977 r. Wspomniany artykuł Paktu stanowi, iż popieranie w
jakikolwiek sposób nienawiści narodowej, rasowej lub religijnej, stanowiące podżeganie do dyskryminacji, wrogości lub
gwałtu, powinno być ustawowo zakazane.
Zachowanie oskarżonego B. K. należy oceniać jako wyczerpujące znamię nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych – wobec osób pochodzenia żydowskiego (symbolem czego była kukła „b’żydula” na spotkaniu nazwanym
„antysemitingiem”).
Już samo zatytułowanie zdarzenia „antysemiting”, które bez cienia wątpliwości nawiązuje do antysemityzmu, czyli postawy niechęci, wrogości wobec Ż., osób pochodzenia żydowskiego i przyjęta – w opinii Sądu zamierzona błędna pisownia
słowa „brzydula” (w tytule „b’żydula”, które to słowo również przy prawidłowej pisowni ma pejoratywne zabarwienie)
świadczą właśnie o negatywnym nastawieniu do osób narodowości żydowskiej. Autorem tego tytułu był m.in. oskarżony,
który na żadnym etapie postępowania temu nie zaprzeczał (odnośnie tego wątku wyjaśniał, że robi błędy ortograficzne,
albo komputer się mylił), wynika to również z zeznań świadka E. S..
Komentatorzy kodeksu karnego przyjmują, że nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych,
rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość to inaczej sianie nienawiści, czyli silnej niechęci, wrogości do innej osoby czy osób, podtrzymywanie i nasilanie tego nastawienia Nawoływanie to namawianie, zachęcanie,
11