Obraźliwy sens użytych przez siebie sformułowań nadała celowo, zgodnie z przyjętą przez siebie zasadą komunikacyjną - irytować, być solą w oku, obrażać (biegły (…) - k.124). Należy wskazać, że obraźliwość zachowania należy oceniać na podstawie przesłanek obiektywnych. Ocenę tę trzeba odnieść do przekonań panujących w kręgu kulturowym, z którego wywodzi się pokrzywdzony. W piśmiennictwie za miarodajne przyjmuje się przeciętne poczucie wrażliwości. Pojęcie to jest wprawdzie nieostre, jednakże przyjęcie tego rodzaju kryterium jest niezbędne, bowiem dla osoby bardzo religijnej nawet podważanie zasad jej wiary może być raniące. Należy przy tym odróżnić działania prowokacyjne, obrażające uczucia od korzystania z wolności sumienia przez publiczną prezentację odmiennych poglądów. O obrazie uczuć można więc mówić tylko wtedy, gdy zachowanie sprawcy wykroczy poza przyjęte ramy merytorycznej analizy czy krytyki i stanie się narzędziem sprawiania przykrości innym (Rafał Paprzycki, artykuł p.t. „Graj Szatanie" teza 1, zamieszczony w dzienniku Rzeczpospolita, PCD 200.9.21.). Niewątpliwie słowa wypowiedziane przez oskarżoną w znaczeniu obiektywnym miały charakter obraźliwy. Za powyższą oceną charakteru wypowiedzi oskarżonej przemawia treść materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie, a w szczególności treść opinii dwóch biegłych religioznawców oraz biegłego językoznawcy. Wszystkie opinie zostały sporządzone w sposób rzeczowy i jasny. Treść żadnej z nich nie nasuwała zaś wątpliwości co do wiedzy fachowej autora. Biegli sporządzający opinie w niniejszej sprawie nie mieli wątpliwości co do tego, że wobec Pisma Świętego (Biblii) oraz jego Autorów, oskarżona użyła słów ich znieważających. Jej intencje zmierzał bezpośrednio do wywołania kontrowersji. Obliczone były na celowe naruszenie czci, jaką otaczane jest Pismo Święte (Biblia) oraz jego Autorzy. Zniewaga polegała na tym, że oskarżona D.R., Boże natchnienie, pod którym wedługtradycji, zasad wiary znajdowali się ludzie tworzący Pismo Świętego, określiła jako stan upojenia alkoholowego i pozostawanie pod wpływem narkotyków. Oczywiście oskarżona jako osoba nie wyznająca żadnej religii, opierająca swój światopogląd na odkryciach naukowych, ma prawo do tego, aby nie wierzyć w istnienie Boga jako źródła treści Pisma Świętego (Biblii). Niemniej jednak jej wypowiedź nie stanowiła tylko wyrażenia własnego światopoglądu, lecz określała twórców Biblii jako osoby tworzące księgę świętą dla wielu religii pod wpływem alkoholu i narkotyków. Religioznawca, biegły ks. (…) w obu opiniach - zarówno ustnej (k. 351-353), jak i pisemnej (k. 68-70) wskazał, że wypowiedź D.R. mogła godzić w autorytetPisma Świętego jako księgi, która stanowi fundament wiary oraz zasadę życia zarówno Żydów, jak i chrześcijan. Postacie autorów Pisma Świętego cieszyły się uznaniem oraz wielkim autorytetem, co zostało potwierdzone również kultem jako świętych kościoła powszechnego. Biegły podkreślił, że „autorstwo Pisma Świętego, to wiara Kościoła”. Autorami Pisma Świętego był zarówno człowiek, jak i Bóg. Biegły podkreślił, że mówi się o tzw. teandrycznym, czyli bosko-ludzkim charakterze Biblii. To za sprawą bosko-ludzkiego natchnienia - człowiek, którego działanie zostało udoskonalone Bożym natchnieniem, spisał księgi Pisma Świętego kierując się wyłącznie tym co „podpowiadał” mu sam Bóg. Biegły w swojej opinii odniósł się zarówno do autorstwa ksiąg Starego Testamentu, jak też Nowego Testamentu, podkreślając, że autorzy czterech ewangelii, jak też dzieł epistołamych otaczani są kultem jako świętych. Wskazał, że rozumienie charakteru Biblii jako teandryczny, czyli bosko-ludzki umieszcza słowa Jakiś napruty winem i palący jakieś zioła" w bezpośredniej relacji zarówno do Autora, którym jest Bóg, jak i autorów, którymi byli pisarze natchnieni, cieszący się wielką czcią we wspólnotach chrześcijańskich. Także profesor (…) religioznawca i prof. emerytowany UW zarówno wswojej opinii pisemnej (k. 88-89), jak również w opinii ustnej, jaką złożyła na rozprawie przed Sądem (k. 308-310) wskazała, że wypowiedź oskarżonej godzi w autorytet grona autorów biblijnych, umniejsza drastycznie ich godność, sugerując, że pisali oni w stanie upojenia alkoholowego i narkotycznego teksty uznane przez chrześcijan i Żydów (co do Starego Testamentu) za natchnione przez Boga, nie ma zatem wątpliwości, że tym samym obraża uczucia wierzących w boskie pochodzenie Pisma Świętego. Z powyższych opinii, wydanych przez biegłego świeckiego, drugiego reprezentującego środowisko chrześcijańskie, w sposób bezsporny wynika, że osoby, które tworzyły Pismo Święte są symbolami czci i kultu, a sposób ich nazwania godzi w ich autorytet i mogło obrażać uczucia religijne osób wierzących. W sprawie został powołany biegły językoznawca - prof. (…), który wskazał (k.310-312; k. 121-132), że indywidualny sposób mówienia publicznego - idiolektu oskarżonej należy do polszczyzny środowiskowej nazywanej w opracowaniach językoznawczych odmianą środowiskową używaną przez członków subkultur młodzieżowych lub slangiem młodzieżowym. Inkryminowanych słów „palić zioło” i „napruty winem” trzeba szukać właśnie w tej odmianie polszczyzny, nie zaś w polszczyźnie ogólnej, używanej publicznie. Biegły stwierdził, że oskarżona świadomie używa tych słów w znaczeniu nadawanym im w slangu młodzieżowym, zaś z wypowiedzi tej wynika, że jej komunikacyjnym sensem jest prowokacja, irytowanie, obrażanie, bycie solą w oku. Biegły wskazał, że sformułowanie „palić zioło" znaczy palić narkotyki, zwłaszcza marihuanę, „napruty” zaś oznacza osobę będącą pod wpływem alkoholu, pijaną. W ocenie biegłego obraźliwy sens tych sformułowań został nadany celowo, zgodnie z zasadą komunikacji. 6

Select target paragraph3