B. E. jest historykiem, zajmuje się problemem zagłady Żydów od 1988 r. J. G. jest historykiem od 32 lat. Od 20 lat
zajmuje się problematyką zagłady Żydów polskich. Praca nad książką trwała pięć lat. Autorzy sięgali do wielu archiwów
w Polsce i zagranicą. Autorzy spornej publikacji spotykali się na seminariach, aby uzgadniać metodologię pracy. Każdy
autor pracował na własnych źródłach. Opracowano wspólny model, ale każdy z autorów pracował samodzielnie.
Opis historii E. D. został oparty na nagranym w 1996 r. wywiadzie udzielonym (…) przez E. D. (występującą wówczas
jako M. W.). Podała w nim, że: po przybyciu do lasu w okolicach M., biegła w kierunku wsi, może siedem kilometrów albo
i więcej. Gdy przybiegła do wsi, spotkała małego chłopczyka w wieku 8 lat, którego zapytała o sołtysa. Powiedziała E. M.,
że ma ausweis i chce pojechać do Niemiec. On zapytał ją, czy wyniosła coś z getta. Wówczas ona odpowiedziała „Tak do
C. wyniosłam”: buty i sukienki oraz haftowaną bieliznę. Wówczas sołtys jej powiedział, że pojedzie po to. Miała bardzo
ładny sweter, który został przez sołtysa zabrany. W zamian otrzymała stary sweter. Miała spód jedwabny, który również
zabrał sołtys. Ze 100 marek, które miała, zabrał jej 50. Pojechał do C., ale po powrocie powiedział, że nic mu nie dali.
E. M. poszedł z E. D. na żandarmerię i powiedział, że jest Polką, która uciekła z Niemiec. W czasie pracy przymusowej
w Niemczech prowadziła wymianę handlową z M.. Na urlop przyjeżdżała do E. M. syna A.. Podała, że pod koniec 1944
r. w lesie koło M. ukrywali się Żydzi. „Zobaczył ich leśniczy, że tam w lesie są. I razem z M. poszli na żandarmerię, i
zabili wszystkich, i te dzieci, i wszystkich wybili. (…) To za jakiś czas za parę dni przyszła partyzantka żydowska i zabiła
tego leśniczego. (…) Ale ten M. też, jak się skończyła wojna to on dostał karę śmierci. (…) ja go uratowałam. Pomimo,
że on jednak dużo złego zrobił dla mnie”.
B. E. uznała powyższy wywiad za decydujący. Jej zdaniem E. D. (M. W.), składając go w wolnym kraju, nie miała już
żadnych oporów przed mówieniem i nie zatajała niektórych informacji. Powołując się na własne doświadczenie wyjaśniła, że w zeznaniach ocalałych pojawiają się czasem rozbieżności. Pozwana nie twierdziła, że E. M. był współwinny
śmierci Żydów, a jedynie relacjonowała słowa podawane przez E. D. (M. W.) w wywiadzie, zasłyszane jako pogłoska
od mieszkańców M..
Pozwana wykorzystała również akta sprawy karnej: M. E., imię ojca – S., Sygn. akt (…), toczącej się po wojnie, w
której stryj F. L., został oskarżony z art. 1 pkt 2, art. 2 i 3 Dekretu z dnia 31 sierpnia 1944 r. m.in. o to, że: I. w 1943
r. we wsi M., gm. G., powiat B., woj. (…), idąc na rękę władzy państwa niemieckiego wskazał niemieckiej żandarmerii
wojskowej miejsce ukrycia się kilkunastu osób narodowości żydowskiej, prześladowanych ze względów rasowych oraz
następnie wziął udział w ich ujęciu, w wyniku czego wszystkie wyżej wspomniane osoby zostały aresztowane i następnie
rozstrzelane; II. w tymże czasie, miejscu i charakterze, jak w pkt I – zabrał w celu przywłaszczenia złote przedmioty
posiadane prze osoby pomordowane w akcji opisanej w pkt I – a między innymi zabrał kolczyki należące do jednej z
rozstrzelanych kobiet.
Zawiadomienie do Prokuratora przy Sądzie Okręgowym w Białymstoku w dniu 15 maja 1948 r. złożyło kilku mieszkańców wsi M.. Zarzucili E. M. współpracę z Niemcami w czasie sprawowania przez niego funkcji sołtysa, krzywdzenie
mieszkańców wsi, wydanie żandarmom 18 Żydów ukrytych w lesie wsi M., którzy zostali rozstrzelani oraz współpracę
z bandą „(…)”.
W złożonych wyjaśnieniach, na rozprawie głównej w dniu 6 września 1949 r. E. M. nie przyznał się do winy. Jego zdaniem
o ukrywających się w lesie Żydach doniósł gajowy z C., który pokazał ich kryjówkę żandarmerii niemieckiej.
E. D. (występująca wówczas jako M. W.) złożyła w tym procesie zeznania w charakterze świadka. Świadkowie L. K. i F. K.
(którzy podpisali się pod zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa) zeznali przed sądem, że pozostawali w konflikcie z
E. M.. W toku procesu zeznawali również świadkowie narodowości żydowskiej, którzy podali, że byli ukrywani i karmieni
przez E. M..
Wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 6 listopada 1950 r., wydanym w sprawie K. 44/49 E. M. został
uniewinniony.
W dniu 23 listopada 1950 r. mieszkańcy wsi M. złożyli podanie do Sądu Apelacyjnego w Białymstoku, wskazując, że
zarzut wydania Niemcom osiemnastu osób narodowości żydowskiej był niesłuszny i odpowiedzialny za ten czyn jest
gajowy z C..
Praca „(…)” wzbudziła zainteresowanie Fundacji (…). Pracownicy tej Fundacji zapoznali się z aktami IPN. Pojechali do
M., gdzie mieszkał i prowadził gospodarstwo E. M.. M. Ś. prezes fundacji poznał wówczas F. L., bratanicę E. M.. Jej
ojciec J. M. był zżyty z bratem. Razem prowadzili gospodarstwo, razem walczyli na wojnie 1920 r. W tradycji rodzinnej
E. M. był postrzegany jako bohater, który ukrywał Żydów w czasie okupacji niemieckiej. Pełnił funkcję sołtysa, pomagając mieszkańcom wsi. Po wojnie E. M. po procesie i prześladowaniach komunistycznych wyprowadził się z M., ale
przyjeżdżał na swoją dawną posesję. Z osób najbliższych E. M. żyje prawnuk. Mieszka w S., jest Szwedem.
4