Niemniej jednak, jak to już na wstępie wskazano, istnieje możliwość zasiedzenia idealnego udziału we współwłasności
nieruchomości między współwłaścicielami; wymaga to jednak wyraźnego zamanifestowania woli władania jak dla
siebie, w sposób widoczny dla współwłaścicieli i dla otoczenia
( por. postanowienie SN z 2 marca 2012r. II CSK 249/11, Lex nr 1215425). W świetle powyższego w czynnościach
podejmowanych przez R. S. (1) trudno jest się doszukać zmiany manifestowanej na zewnątrz, o której mowa. W
momencie, kiedy zarząd nieruchomością po jego śmierci przejęła wnioskodawczyni, wykonując ten zarząd wspólnie
ze Skarbem Państwa, trudno też mówić o manifestowanej zmianie woli władania, zwłaszcza, że wnioskodawczyni
była także na skutek dziedziczenia współwłaścicielką nieruchomości ( wspólnie zresztą z matką i siostrą). W stanie
faktycznym nie odnajdziemy bowiem takich czynności, które różniłyby się od tych wykonywanych w ramach zarządu
sprawowanego wspólnie z (...) ( w latach 90-tych przekształconym w spółkę z o.o.). Dlatego też słusznie zarzuca
apelacja, że początkowo także I. K. nie mogła być uznana za posiadacza samoistnego w zakresie udziału 4/10 części;
dodać należy - niezależnie od woli władania odczuwanej subiektywnie. Nawet bowiem jeśli przeznaczała na remonty
także własne środki, to nie sposób uznać, że czyniła to w większym zakresie niż ten, w jakim dba o swoją nieruchomość
jej współwłaściciel. Natomiast z zeznań A. K. (2) wynika /k.205/, że pobierając pożytki z lokali, którymi zarządzała,
część z nich przeznaczała na bieżące potrzeby i remonty, a od pozostałej części odprowadzała podatek; na treść tych
zeznań zwraca także uwagę apelacja. Stąd też uzasadniony jest wniosek, że termin zasiedzenia dla wnioskodawczyni
nie mógł biec od dnia 7 lutego 1971r. ( po śmierci R. S. (1)).
Niemniej jednak w ocenie Sądu Okręgowego w późniejszym czasie miał miejsce fakt, poprzez który wnioskodawczyni
zamanifestowała na zewnątrz zmianę charakteru posiadania nieruchomości. Mianowicie w dniu 15 lipca 1982r.
wnioskodawczyni wraz z siostrą zbyły udział 1/10 w przedmiotowej nieruchomości K. i W. S. (1). Od tego momentu
wnioskodawczyni nie była już współwłaścicielem nieruchomości. Nie była także jej zarządcą na podstawie jakiegoś
stosunku prawnego z (...) Spółka z o.o., gdyż takiej okoliczności wymieniony zarządca z ramienia Skarbu Państwa, a
później Gminy W., stanowczo zaprzeczył, wskazując, że żadnych umów z wnioskodawczynią nie zawierał /pismo spółki
- k.174/. Jednakże, jak to wnika z niewadliwych ustaleń Sądu Rejonowego, aż do chwili obecnej wnioskodawczyni:
1/ pobierała czynsz od najemców zajmujących tę część nieruchomości, z której korzystała, 2/ opłacała podatek od
nieruchomości poza częścią (1/2) Skarbu Państwa, a obecnie Gminy W., 3/ finansowała wszystkie remonty i inwestycje
w zakresie ½ części, przy czym zarządca z ramienia (...) do chwili obecnej traktuje ją jak współwłaścicielkę /vide pismo
– k. 174/. Innymi słowy, wnioskodawczyni po zbyciu udziału nadal była współposiadaczką samoistną przedmiotowej
nieruchomości w zakresie ½ części, przy czym od dnia 15 lipca 1982r. bez żadnego ku temu tytułu prawnego, zwłaszcza
w postaci tytułu właścicielskiego co do jakiegoś udziału. Taka sytuacja, potwierdzona dokumentami, trwa od tej
daty aż do chwili obecnej. Oznacza to, że współwłaściciele ( aktualnie zarówno państwo R., następcy prawni osób,
którym zbyła udział, jak i Gmina W.) wiedząc o braku tytułu prawnego poprzez zbycie udziału we współwłasności,
nadal traktowali ją jak osobę uprawnioną, jednak bez żadnej podstawy prawnej. Podstawa ta wynikała jednie ze
sposobu władania prezentowanego przez wnioskodawczynię, który był taki sam, jak i po śmierci jej ojca, niemniej
jednak z tą różnicą, że od lipca 1982r. otoczenie miało wiedzę, że nie jest już współwłaścicielką. Jak wiemy z
ustaleń faktycznych, Gmina W. traktowała tak wnioskodawczynię przez cały czas, odkąd przejęła ½ we własności
nieruchomości w miejsce Skarbu Państwa na skutek komunalizacji. Natomiast podobnie traktował wnioskodawczynię
W. R., który wiedział, że nie jest ona współwłaścicielką nieruchomości, ale równocześnie sam zeznał /k.304/, że
kamienicą zarządzał Komwad, ale od 30 lat kolejni lokatorzy płacili czynsz wnioskodawczyni, że zarządza ona sklepem
elektrycznym oraz zakładem fotograficznym, że współfinansowała ona prace, które (...) wykonywał w tym budynku,
a jeśli chciał je wykonać, to uzgadniał je z wnioskodawczynią. Jeśli wyraziła ona zgodę na ich wykonanie, to (...)
do nich przystępował. Już ten opis, zwłaszcza w świetle stanowiska spółki (...) traktującej wnioskodawczynię ( z
ramienia (...)) jako współwłaściciela, musi prowadzić do wniosku, że dla współwłaścicieli obecnych ( a tym samym
dla nieobecnych) manifestacją zmiany woli posiadania nieruchomości było wyzbycie się przez wnioskodawczynię
jej udziału we współwłasności, przy równoczesnym wykonywaniu dalej wszystkich działań jak właściciel. Od tego
momentu musiała być dla nich jasna jej wola posiadania właścicielskiego „dla siebie”, skoro mając wiedzę o stanie
własności nieruchomości, nie kwestionowali poczynań wnioskodawczyni, wręcz uznawali je za naturalne.