Wypowiedzią znieważająca w rozumieniu art. 257 KK jest takie sformułowanie, które zmierza do poniżenia określonej
osoby lub grupy osób, ze względu na przynależność do określonej zbiorowości. Przykładowo, w judykaturze uznano, że
„wypowiadane publicznie przez oskarżonego pod adresem pokrzywdzonych słowa: «brudasy», «czarnuchy» oraz żądanie
opuszczenia przez nich Polski, w rozumieniu powszechnym są obraźliwe i miały ścisły związek z ich przynależnością
etniczną i rasową” (tak wyrok SA w Warszawie z dnia 29 października 2018 r., sygn. akt II AKa 190/18). Sformułowanie
takie nie musi być, wbrew stanowisku Sądów obu instancji, rozpoznawalne powszechnie jako obelżywe. Wystarczającym jest, aby w określonym kontekście społecznym niosło ze sobą znieważający komunikat.
Sądy obu instancji powinny były poddać ocenie zachowania oskarżonego w takiej właśnie perspektywie. W tym celu
należało rozważyć, czy posługiwanie się w przestrzeni publicznej określeniami „chachły”, „kabany”, „żmijowe plemię”
oraz innymi, wskazanymi w akcie oskarżenia, niosło ze sobą taką treść, która prowadzić może do antagonizowania grup
społecznych, wykorzystując w tym celu mechanizm znieważenia. Przykładowo - choć odpowiedź na to pytanie wydaje
się oczywista - należało zapytać, czy określenie „kaban”, oznaczające wieprza, użyte w określonym kontekście, można
uznać za analogiczne do przytoczonego w judykaturze epitetu: „brudas”. Nie uczynił tego ani Sąd pierwszej instancji,
ani Sąd odwoławczy.
W ocenie Sąd Najwyższego brak jakichkolwiek podstaw, by kwestionować, że w obecnym dyskursie publicznym takie
określenia jak: „chachły”, „kabany”, „plemię żmijowe”, prezentowanie w formie graficznej szczurów bądź wszy jako personifikacji przedstawicieli narodu żydowskiego, stanowić mogą wypowiedzi o charakterze znieważającym w rozumieniu
art. 257 KK Za przyjęciem powyższego stanowiska przemawiają następujące okoliczności.
Po pierwsze, wyczerpująco w tej materii wypowiedziały się w swoich opiniach biegłe prof. dr hab. A. S. oraz dr A. N..
Opinia z zakresu lingwistyki, sporządzona przez prof. dr hab. A. S. na zlecenie Prokuratury zawiera jednoznaczną argumentację za pejoratywnym, obraźliwym wydźwiękiem określenia „chachły” (k. 153) oraz „kabany” (k. 157). Biegła
wskazała przy tym wprost: „określenie «kaban» może mieć wydźwięk pogardliwy, szczególnie, gdy odnosi się do człowieka. Porównanie człowieka do świni w większości przypadków może być wyrazem lekceważenia lub uwłaczenia”. Sąd
obu instancji pominęły jej stanowisko milczeniem. Biegła wyjaśniła także w obszernych rozważaniach, dlaczego posługiwanie się cytatem nie wyłącza znieważającego charakteru wypowiedzi.
Biegła A. N. (Instytut Języka Polskiego PAN) w swojej opinii z dnia 29 stycznia 2019 r., zawierającej obszerne i przekonujące wywody, wskazała, że ukazanie flagi Izraela z podpisem „Plemię żmijowe” wiąże się z okazaniem pogardy a więc znieważeniem.
Sąd pierwszej instancji niezasadnie pominął treść obu opinii, uznając je za nieistotne, zaś Sąd odwoławczy niezasadnie
zaaprobował to stanowisko - na co także trafnie zwrócili uwagę skarżący. Obie opinie zawierały bowiem istotne informacje, które w sposób fundamentalny rzutują na ocenę wyrażeń, o których mowa w opisach zarzucanych oskarżonemu
czynów. To, że nie odnoszą się one bezpośrednio do zachowania oskarżonego, nie stanowi wady. Wręcz przeciwnie ocena konkretnego zachowania należała w tym wypadku do kompetencji Sądu, a nie biegłego.
Z powyższych względów za trafne należy uznać także zarzuty dotyczące wadliwego zaakceptowania przez Sąd odwoławczy stanowiska Sądu pierwszej instancji, który oparł swoje ustalenia na opinii biegłej z zakresu językoznawstwa, dr J. P..
Nie jest rolą Sądu Najwyższego, aby w ramach postępowania kasacyjnego prowadzić ocenę tej opinii, niemniej jednak
zauważyć trzeba, że pomija ona wiele kontekstów, na które uwagę zwracają dwie wcześniejsze opinie (np. nie analizuje,
dlaczego częstokroć określenia „chacheł” oraz „kaban” odnoszone są do imigrantów z Ukrainy, niepowiązanych z ruchem
banderowskim). Zastrzeżenia może budzić również prawidłowość formułowanych w niej konkluzji. Przykładowo można
wskazać na wywód, w którym dąży się do wykazania, że słowo „chacheł” jest neutralne i używane w dyskursie publicznym nawet w kontekście zwycięskich działań wojennych Ukrainy. Tymczasem w przywołanym na potwierdzenie tej tezy wywiadzie Vincenta Severskiego on sam wprost wskazuje: „proszę mi wybaczyć to określenie, bo to jest określenie
pejoratywne - którego Rosjanie używają: «chachły» mówią na Ukraińców w języku potocznym” (k. 647). Co więcej, w
swojej opinii biegła odnosiła się bezpośrednio do wykładni pojęcia zniewagi, ustalonego - błędnie - na podstawie jednego,
wyrwanego z kontekstu, stanowiska Sądu Najwyższego (k. 657). Biegła wypowiedziała się zatem co do prawa, co nie
należało do jej kompetencji. Sąd pierwszy instancji nie wyjaśnił przekonująco, dlaczego to właśnie tę opinię uznał za
bardziej wartościową od wskazanych wyżej opinii dwóch innych biegłych, zaś Sąd odwoławczy nie wykazał dlaczego
zaakceptował takie rozstrzygnięcie.
Po drugie, takie same wnioski płyną z lektury opracowań naukowych przedstawionych przed prokuratora (k. 180 i nast.),
które Sądy obu instancji niezasadnie pominęły w swoich rozważaniach. Wprowadzają one dodatkowy kontekst, który
pozwala na ocenę przytoczonych wypowiedzi oskarżonego z perspektywy art. 257 KK oraz art. 256 § 1 KK.
12