obserwowane przez osobę lub grupę osób, które dobrowolnie wyrażają zgodę na kontakt z treściami, które mogą prowadzić
do obrazy ich uczuć religijnych (zob. W. Wróbel, w: A. Zoll (red.), Kodeks karny. Część szczególna..., s. 661).
W przedmiotowej sprawie obecni na występach zespołu muzycznego "B." w klubie U, zdawali sobie sprawę z rodzaju
przekazu, jakiego mogą być świadkami, aczkolwiek niewątpliwie nie znali jego treści. Żaden z nich nie uznał, że zachowanie A. D. obraziło jego uczucia religijne. Intensywne poszukiwania pokrzywdzonych przez prokuraturę ogłoszeniami
w prasie nie przyniosły rezultatu i nie zgłosił się nikt, który będąc obecnym podczas występu zespołu "B." uznał, że
obrażono jego uczucia religijne. Jako pokrzywdzeni w tej sprawie zgłosiły się osoby, które o występie zespołu "B." i
wydarzeniach, jakie miały miejsce podczas jego trwania i zachowaniu A. D. dowiedziały się z przekazów prasowych bądź
internetowych. W efekcie może to rodzić pytanie co do ewentualnej odpowiedzialności osób, które w sposób niezgodny
z wolą organizatorów nagrały koncert, a następnie nagranie umieściły w Internecie, zdając już sobie sprawę z tego, jakie
treści to nagranie zawiera. Już z samego aktu oskarżenia wynika, iż nastąpiło to wiele tygodni po występie zespołu.
W doktrynie prezentowany jest pogląd, że nie ma charakteru znieważenia przedmiotu czci religijnej wypowiedź lub zachowanie wyrażające negatywny stosunek do przedmiotu czci religijnej lub wykorzystujący ten przedmiot jako element
kreacji artystycznej. Zastrzega się zwykle jednak, że forma i treść takiego przekazu nie powinna zawierać elementów
poniżających lub obelżywych. Musi być przy tym zachowana zasada proporcji dóbr i spełniony wymóg subsydiarności oraz specyficzny, artystyczny cel działania sprawcy (B. Budyn - Kulik, M. Kulik, Wolność działalności artystycznej
jako okoliczność wyłączająca odpowiedzialność karną, w: M. Mozgawa (red.), "Prawnokarne aspekty wolności", Kraków 2006, s. 245 i n.). Podzielając ten pogląd Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 29 października 2012 r. stwierdził, że
przestępstwo określone w art. 196 KK popełnia ten, kto w swoim zamiarem bezpośrednim lub ewentualnym obejmuje
wszystkie znamiona tego występku. Jednocześnie wywiódł, że charakter danej wypowiedzi bądź kreacji artystycznej
powinien być oceniany obiektywnie w odwołaniu do obowiązujących w danej społeczności norm kulturowych. Dodał
jednak, przywołując stanowisko W. Wróbla, że "artystyczny lub naukowy cel działania sprawcy nie jest wystarczający
do wykluczenia znieważającego charakteru tych działań ze względu na ich formę" (uchwała Sądu Najwyższego z dnia
29 października 2012 r., II KZP 12/12 OSNKW 2012, z. 11, poz. 112; zob. także W. Wróbel, w: A. Zoll (red.), Kodeks
karny. Część szczególna..., s. 661).
Podzielając te rozważania, należy zgodzić się także z wywodami zawartymi w uzasadnieniu wspomnianej uchwały co do
tego, że zwrot "znieważać" w tradycji polskiego języka ogólnego odnoszony jest do rzeczy lub miejsca, natomiast termin
"obrażać" do uczuć, przy czym obu tych zwrotów można użyć w stosunku do osoby fizycznej, którą można zarówno obrazić, jak i znieważyć. Zgodzić się także należy z zawartym tam stwierdzeniem, iż użyty w treści art. 196 KK czasownik
"obraża" oraz imiesłów czynny "znieważając" wskazuje na to, że zachowanie sprawcy ma charakter intencjonalny i jest
wyrazem umyślności zachowania, któremu towarzyszy zamiar mogący mieć postać zarówno chcenia, jak i godzenia się
(wspomniana uchwała Sądu Najwyższego z dnia 29 października 2012 r.; odmiennie, aczkolwiek niesłusznie, J. Sobczak,
w: R. Stefański (red.), Kodeks karny. Komentarz, Warszawa 2015, s. 123 oraz J. Wojciechowska, w: A. Wąsek, Kodeks
karny. Komentarz, t. 1, Warszawa 2010, s. 301). Oczywiście godne podkreślenia jest to, że sprawca dopuszczając się
przestępstwa z zamiarem ewentualnym w zakresie skutków znieważenia umyślnością musi obejmować także znamię publicznego charakteru znieważenia (W. Wróbel, w: A. Zoll (red.), Kodeks karny. Część szczególna..., s. 662 - 663).
O takim nawet ewentualnym zamiarze nie można mówić w odniesieniu do A. D., który - jak wynika z prawidłowych ustaleń sądu - miał pewność, że występ, w którym bierze udział ma charakter imprezy, na którą jej widzowie musieli wykupić
bilety. Miał świadomość, że nagrywanie i filmowanie zostało wyraźnie zakazane. Z faktu, że na sali był akredytowany
dziennikarz, nie sposób wywodzić, że przyjęte reguły zostaną złamane.
Sąd Najwyższy nie może zgodzić się z zawartymi w kasacjach insynuacjami, że dziennikarze są grupą zawodową, która
niejako z założenia gotowa jest naruszać wszelkie normy.
Rozważając powyższe przez pryzmat zarzutów sformułowanych w kasacjach wypada zauważyć, że A. D. drąc Biblię
i formułując pod adresem jej przekazu określoną wypowiedź nie działał z zamiarem bezpośrednim lub ewentualnym
obrażenia uczuć religijnych innych osób. Był przekonany, że miejsce, w którym dokonał pewnej kreacji artystycznej
- zresztą dość niskiego lotu - było dostępne dla osób, które wykupiły bilet, przy czym miał prawo zakładać, że są to
osoby podzielające jego poglądy. Raz jeszcze wypada podkreślić, że żadna z osób obecnych na koncercie nie poczuła się
obrażona w swoich uczuciach religijnych.
Przechodząc w aspekcie zarzutów kasacji do sformułowań, jakich A. D. użył w swojej wypowiedzi towarzyszącej wydzieraniu kart z Pisma Świętego podczas występu zespołu "B." należy zauważyć, że miały one charakter krytyki przekazu
formułowanego w Piśmie Świętym. Rodzić to musi pytanie czy krytyka taka, negowanie treści przekazu była dopuszczalna, czy też nie. Mając na względzie zarzuty kasacji wypada stwierdzić, że kwestię tę można rozpoznawać jedynie przez
pryzmat wolności sumienia i religii.
11