zauważył
pełnomocnik
oskarżyciela subsydiarnego, iż od
byłego
duchownego,
przemawiającego
z
pozycji
autorytetu
moralnego,
należy
wymagać większych standardów
etycznych i moralnych niż od
przeciętnego obywatela, podobnie
jak i od magistra teologii, którego
powinno cechować zrozumienie
i tolerancja dla wyznawców innych
religii.
Ponadto
niezasadne
jest
stanowisko
skarżącego
utrzymujące, iż niepełność opinii
biegłych
z
zakresu
językoznawstwa polega na tym,
że nie czuły się one kompetentne
do dokonywania jakichkolwiek
ocen wypowiedzi teologów czy
księży, które mogą rządzić się
własną specyfiką. Po pierwsze
zaznaczyć
należy,
iż
Sąd
formułując tezę do biegłych nie
wymagał dokonywania oceny
wypowiedzi
w
kontekście
teologicznym, ponadto oskarżony
nie formułował ich do osób o tym
wykształceniu. Ponadto oskarżony
jedynie zręcznie wykorzystywał
treści biblijne, by wzmocnić
wydźwięk swoich wypowiedzi,
a zatem kluczowy był powszechny
odbiór jego słów, nie zaś ich
analiza
w
kontekście
teologicznym.
Zatem biegłe w tym zakresie
posiadały pełne kwalifikacje, by
dokonać oceny inkryminowanych
wypowiedzi
oskarżonego,
uwzględniając
wszystkie
wskazane w postanowieniu o ich
powołaniu konteksty.
To, że biegłe nie wskazały
skutków i motywacji wypowiedzi
oskarżonego nie dyskwalifikuje ich
opinii, a to m.in. dlatego, iż ich rolą
była jedynie językowa ocena
wypowiedzi, pozostały zakres leży
w wyłącznej kompetencji Sądu,
albowiem rolą biegłego nie jest
i nigdy nie powinno stawać się
wyręczanie sądu w dokonaniu
jednoznacznego rozstrzygnięcia,
w prawnokarnej ocenie czynu.
Z kolei odnosząc się do opinii
biegłego W. K. Sąd Okręgowy
podziela w pełni ocenę Sądu
Rejonowego w tym zakresie i nie
ma potrzeby powielania jej
ponownie.
Sąd
Odwoławczy
odniósł się do tej kwestii powyżej
Legalis