w mediach, że ta kukła to jest coś innego, niż to, o co mu chodziło. Wyjaśnił, że R. G. wymyślił sobie inną płaszczyznę.
Oskarżony podał, że jest rzeczą powszechnie znaną, że R. G. jest przestępcą z wyrokiem, który uciekł z Polski przed
odpowiedzialnością karną, a żyje z pomawiania Polaków o rzeczy, które nie mają miejsca i za to ludzie mu wpłacają na
Ośrodek (...), Ksenofobicznych i jakichś bzdur innych. Oskarżony podał, że jest to organizacja przestępcza, która wielokrotnie pomawiała Polaków, m.in. jego – uczciwego artystę. Oskarżony podkreślił, że to jest jego ocena, że to jest organizacja przestępcza. Podniósł, że to pomówienie go narusza jego dobre imię, narusza możliwość zarabiania, utrudnia
wystawiennictwo swoich prac, ponieważ łatka przypięta do niego w obecnej rzeczywistości politycznej, społecznej, jest
negatywnie odbierana. To on jest w tym wszystkim poszkodowany, pomówiony i pociągnięty do odpowiedzialności bezpodstawnie. Oskarżony podniósł, że Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej gwarantuje mu wyrażanie się jako artyście
wszystkimi możliwymi środkami wyrazu. Ekspresja artystyczna zagwarantowana w art. 73 konstytucji Rzeczypospolitej
Polskiej jakby została wykorzystana do obrony piękna przed brzydotą. Tej sprawy według niego w ogóle nie powinno być,
jest to zajęcie czasu Sądowi, jemu i innym. Podniósł, że musi się teraz tłumaczyć z polskiego obyczaju topienia marzanny
i tego, że marzanna była personifikacją brzydoty.
Odpowiadając na pytania oskarżony B. K. dodatkowo wyjaśnił, że nie wskazywał na różnice międzynarodowe, narodowe.
M., topienie marzanny dotyczyło kategorii piękna i brzydoty. To było jego dzieło artystyczne, ta figura marzanny. W ogóle
nie myślał, żeby nadać marzannie cechy żydowskie. Odnosiłem się do H. B. i do ptaszydła, raczej wrony jakiejś, niż do
przedstawiciela jakiegoś narodu, bo nie o to chodziło. Nic nie umieszczał na tym ptaszydle, żadnych symboli narodowych,
ani religijnych. Dodatkowo wyjaśnił, że jak co roku, w swoje urodziny, topił marzannę. Miejsce akurat nad W., to jest
miejsce obok Akademii (...) Wydziału Rzeźby, gdzie studiował przez pięć lat, gdzie dostał tytuł magistra sztuki - artysty
rzeźbiarza. Podał, że to on był pomysłodawcą tego wydarzenia. Ogłosił w Internecie zaproszenie otwarte na happening
artystyczny topienia marzanny brzyduli, na swoim F.. To jest otwarte zaproszenie, każdy może przyjść. Zatytułował wydarzenie „Happening artystyczny”. Na tym happeningu było koło 30 osób. To nie byli wszyscy jego znajomi, niektórych
zobaczył pierwszy raz w życiu i ostatni. Wydarzenie było rejestrowane jako wydarzenie artystyczne. Wydarzenie rejestrowała Telewizja (...) oraz (...) – jest to medium internetowe. Wyjaśnił, że kilka osób rejestrowało to zdarzenie, np. E. S.,
D. B., reszty nie zna. Podał, że wydarzenie było rejestrowane w celu dokumentowania dzieła artystycznego. Wyjaśnił, że
jak każde dzieło artystyczne nie robi się prac do szuflady, jest to działanie artystyczne, które jako krytyka brzydoty miało
przyjąć szerszą płaszczyznę, niż tylko to, co nad W., ponieważ musimy stać w obronie piękna i o tym trzeba mówić i po to
było to nagrane, żeby przypomnieć ludziom, że źle się dzieje w kulturze polskiej. Nagranie miało być rozpowszechnione
w Internecie, np. na stronie Telewizji (...), na jego F. i każdego, kto by chciał stanąć w obronie piękna przed brzydotą.
Oskarżony wyjaśnił, że na głowie marzanny zamieścił farbą dwa cyrkle. One oznaczały, że się coś mierzy i liczy i że
jest piękno wyliczalne, określane. Podał, że w ogóle o tym nie myślał, żeby to była jakaś gwiazda D.. Wyjaśnił, że nie
było żadnych antysemickich wypowiedzi podczas tego wydarzenia artystycznego z jego strony i uczestników. Nie było
żadnych antysemickich wystąpień. Podkreślił, że żadnych. Później na filmie zobaczył jedną rzecz tylko, gdzie R. Ł., który
jest świadkiem, wyrwało się przez pomyłkę jakieś słowo, że to jest chyba Ż.. Oskarżony wyjaśnił, że film oglądał teraz,
niedawno, miesiąc wcześniej i wtedy zauważył, że to się wyrwało Ł. R.. Będąc na miejscu nie słyszał zwrotu użytego
przez Ł. R.. On to cicho powiedział, to się jemu tak wyrwało. Na miejscu nie słyszał tej wypowiedzi Ł. R.. Nie ma takiej
wiedzy, czy inni uczestnicy zdarzenia słyszeli, co powiedział Ł. R.. Dodatkowo wyjaśnił, że tytułem filmu na stronie internetowej było Topienie marzanny brzyduli. (...) został powielony też z komentarzem przez R. G. i Ośrodek (...) i już oni
pozmieniali znaczenie tytułu. Oskarżony nie pamiętał, czy były użyte jakieś inne słowa przez autorów nagrania. Wyjaśnił
dodatkowo, że antysemiting to nowe pojęcie w sztuce i mogło zostać użyte stwierdzenie antysemiting, ale nie jest pewien.
Wyjaśnił, że on był pomysłodawcą takiego określenia jako artysta. Podał, że antysemiting jest to pojęcie artystyczne:
meeting, czyli spotkanie zorganizowane ludzi, którzy nie mają sentymentu do brzydoty, czyli w skrócie antysemiting.
To jest jego definicja, nie czerpał jej z innego źródła. Wyjaśnił, że jako artysta wymyśla różne rzeczy, również językowe, jest twórcą. To pojęcie nie miało wydźwięku antysemickiego w ogóle i odnosiło się do kategorii piękna i brzydoty.
Oskarżony wyjaśnił, że nie wie, jak w tytule było zapisane „brzydula”, ale wie jak pisałem w Internecie (...), które R.
G. z poplecznikami usunął, żeby dowodów nie było. Wyjaśnił, że „brzydula” pisałem różnie, nieraz komputer sam się
mylił, ale tak jak się powinno pisać brzydki, przez „rz”, ale też czasem pojawiały się „ż”. Podał, że robi straszne błędy
ortograficzne. Wyjaśnił, że zna zasady pisowni „ż” i „rz”. Nie on ustalał tytuł nagrania, to trzeba pytać tego, kto ten film
nagrał. A. to jest jego słowo określające zorganizowane spotkanie bez sentymentu do brzydoty. Podał, że to miała być
w ogóle prowokacja artystyczna, która działa na wyobraźnię, że są rzeczy brzydkie, są rzeczy piękne. Jako prowokacja
artystyczna użył podobnego określenia, które może się kojarzyć z semityzmem, ale tym nie jest. To była ta prowokacja
artystyczna też wymierzona w to, żeby to się rozeszło, żeby ludzie bez wyobraźni się zastanowili, że są słowa podobne,
różne i nie zawsze jedno znaczy drugie, nie ma powiązań i o to mu chodziło. Obrońcy brzydoty uznali, powiązali to z
semityzmem. Obrońcy piękna widzieli w tym brzydotę, że nie mamy sentymentu do brzydoty, jest spotkanie zorganizowane. Obrońcy brzydoty to wszyscy, którzy go pomawiają. Oskarżony wyjaśnił, że marzanna była bardzo brzydka. W
swoich studiach nad pięknem brzydszej rzeczy sobie nie był w stanie w tym czasie wyobrazić. Odnosił się do cywilizacji
4