skłanianie, podburzanie, podżeganie, bez względu na to, czy odniosło skutek (formalne). Dla realizacji znamienia „nawoływania do nienawiści” wystarczy, że sprawca zmierza do pojawienia się uczucia wrogości wobec określonych osób
(grupy osób), takie uczucie zamierza wzbudzić. Istota nawoływania do nienawiści sprowadza się do przekazania treści
obiektywnie mogących wzbudzić silną niechęć, wrogość, złość w odniesieniu do określonej grupy osób.
Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 5 lutego 2007 r. (sygn. IV KK 406/06) wskazał, że nawoływanie do nienawiści z
powodów wymienionych w art. 256 KK – w tym na tle różnic narodowościowych – sprowadza się do tego typu wypowiedzi, które wzbudzają uczucia silnej niechęci, złości, braku akceptacji, wręcz wrogości do poszczególnych osób lub całych
grup społecznych czy wyznaniowych, bądź też z uwagi na formę wypowiedzi podtrzymują i nasilają takie negatywne
nastawienia. Z kolei w postanowieniu z dnia 1 września 2011 r. (sygn. V KK 98/11) Sąd Najwyższy uznał, że czynność
sprawcza nawoływania do nienawiści wiąże się z chęcią wzbudzenia u osób trzecich najsilniejszej negatywnej emocji
(zbliżonej do wrogości) do określonej narodowości, grupy etnicznej czy rasy. Dla realizacji znamienia „nawoływania
do nienawiści” wystarczy, że sprawca zmierza do pojawienia się uczucia wrogości wobec określonych w art. 256 KK
osób, takie uczucia zamierza wzbudzić.
Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy nie budzi wątpliwości, że oskarżony B. K. w dniu 21 marca 2017 r.
publicznie nawoływał do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Nie budzi najmniejszych wątpliwości, że zdarzenie
miało charakter publiczny – odbywało się bowiem w miejscu publicznym, dostępnym dla nieograniczonej liczby osób, w
centrum W.. Warto odnotować, że zaproszenie na to wydarzenie wystosowane zostało na stronach internetowych również
powszechnie dostępnych – w żaden sposób niezaszyfrowanych (wynika to z relacji świadków R. i S.). Nie trzeba też
dłuższego wywodu dla stwierdzenia, że Internet to publiczne medium, dostępne niemal w każdym zakątku świata. Sam
tytuł wydarzenia autorstwa oskarżonego B. K. zdaniem Sądu wskazuje na wrogość na tle różnic narodowościowych i
można go uznać za wzbudzający w odbiorcach negatywne emocje (jeden z uczestników zdarzenia – Ł. R. – wręcz bez
zahamowań emanuje takimi negatywnymi emocjami, gdy idąc wespół z oskarżonym, świadkiem S. i innymi osobami
krzyczy w miejscu publicznym „topimy Ż.”. I taki okrzyk nie spotkał się ze sprzeciwem oskarżonego.
Zdaniem Sądu kukła, którą wykonał oskarżony K., sama w sobie nie podlegałaby ocenie w innych okolicznościach, ale
biorąc pod uwagę kontekst całego zdarzenia, hasło, pod jakim zostało ono zorganizowane („antysemiting”), pisownię
„b’żydula” i nazywanie kukły w ten sposób przez niemal całe wydarzenie nad W., komentarze wygłaszane podczas jej
palenia i topienia odnoszące się do jej nosa, wreszcie wygłoszony wtedy przez oskarżonego quasi-wykład o pochodzeniu
słowa „brzydki”, nie pozostawiają wątpliwości co do rzeczywistych intencji organizatora spotkania, tj. okazania swojej i
wywołania, tudzież utrwalenia u innych silnej niechęci do osób narodowości żydowskiej. W opinii Sądu wykorzystanie
przez oskarżonego zwyczaju topienia marzanny było tylko zawoalowaniem faktycznych intencji, zabiegiem pozornym.
Oskarżony nie zatytułował przecież organizowanego wydarzenia „topieniem marzanny”. Gdyby faktycznie oskarżonemu
chodziło o wypełnienie obrzędu topienia marzanny, to nie nazywałby wydarzenia „antysemitingiem”, które biorąc pod
uwagę zasady logicznego rozumowania jednoznacznie kojarzy się z antysemityzmem, nie nazywałby kukły „b’żydulą”
i nie wygłaszałby nie znajdującego potwierdzenia w definicjach słownikowych wywodu o tożsamości słowa „brzydki”
ze słowem „żydowski”.
W tym miejscu należy dodatkowo wskazać, że kukła wykonana przez oskarżonego przed utopieniem w W. została podpalona, a współcześnie powszechnie znany i obchodzony zwyczaj żegnania zimy i witania wiosny polega na wrzucaniu
marzanny do rzeki, czyli tylko jej topieniu. Biorąc pod uwagę cały kontekst wydarzenia nad W. spalenie kukły może
zdaniem Sądu przywoływać skojarzenia związane z Holokaustem, czyli zagładą Ż. (termin ten według definicji Słownika
Języka Polskiego oznacza również ofiarę całopalną, całkowite zniszczenie).
Wydarzenie zorganizowane przez oskarżonego B. K. nie pozostało bez echa w przestrzeni publicznej. Zważyć należy, że
do Prokuratury wpłynęły liczne zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa – złożone zarówno przez różne
organizacje społeczne, ale też przez osoby fizyczne, w tym osoby narodowości żydowskiej, pochodzenia żydowskiego. I
w opinii Sądu nie można lekceważyć obaw płynących z zawiadomień zwłaszcza tych ostatnich osób, na które to obawy
wskazywał również w swoich zeznaniach świadek L. P. (1) – sprowadzające się do poczucia zagrożenia u osób narodowości żydowskiej, zwłaszcza jeśli zważyć na wydarzenia z czasów II W. Światowej i tragiczny los Ż. (fakt historyczny,
powszechnie znany). W opinii Sądu nie jest to jakakolwiek „fobia narodu żydowskiego”, co podniósł w wygłoszonej w
sprawie mowie końcowej obrońca oskarżonego, ale obawa uzasadniona wydarzeniami historycznymi dotyczącymi Ż. –
zwłaszcza z okresu międzywojennego i okresu II W. Światowej (edukacja w tej kwestii ma miejsce już w szkole podstawowej).
Odnosząc się w tym miejscu do podniesionej przez oskarżonego B. K. argumentacji, iż Konstytucja Rzeczypospolitej
Polskiej w art. 73 gwarantuje mu jako artyście wyrażanie się wszystkimi możliwymi środkami wyrazu zważyć należy, że
ta gwarancja konstytucyjna nie jest nieograniczona.
12