Zdaniem sądu apelacyjnego pozwana, przedstawiając w swej pracy naukowej zrekonstruowaną przez siebie historię jednej
z Ocalonych – E. D., nie naruszyła zasad rzetelności naukowej. Nie pominęła żadnych ważnych dokumentów ani relacji,
a dobór wykorzystanych przez nią źródeł nie ma charakteru dowolnego. Kontrola sądu w takiej sprawie ograniczała się
tylko i wyłącznie do oceny, czy w pracy badawczej nie doszło do aktów nierzetelności, w szczególności manipulacji
zgromadzonym materiałem źródłowym. Sąd nie ma natomiast kompetencji do zastępowania historyka w jego pracy badawczej, a do tego de facto sprowadzały się zgłoszone w tej sprawie żądania strony powodowej, a także rozstrzygnięcie
sądu okręgowego.
Zdaniem sądu apelacyjnego weryfikowanie i podważanie warsztatu badawczego pozwanej, wyników jej badań i wynikających stąd wniosków (do czego w istocie zmierza w tej sprawie strona powodowa) stanowi niedopuszczalną ingerencję
w wolność badań naukowych i swobodę wypowiedzi. Sąd apelacyjny nie przesądza z całą stanowczością, czy opublikowane przez pozwaną wyniki badań nie są wolne od pewnych błędów faktograficznych, czy interpretacyjnych. Jednakże
ich ewentualne występowanie nie mogłoby uzasadniać negatywnej oceny prawnej publikacji naukowej, w szczególności
zaś za uznanie ją za bezprawną. Jak bowiem wskazano we wcześniejszych wywodach sądu apelacyjnego sala sądowa nie
jest właściwym miejscem do prowadzenia debaty historycznej.
W świetle powyższych uwag nietrafione było powoływanie się przez stronę powodową na rozstrzygnięcie w sprawie
zakończonej wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 20 listopada 2009 r. (VI ACa 609/2009). W sprawie tej
sąd apelacyjny uznał za dopuszczalną sądową ingerencję w pracę badawczą w sytuacji zamieszczenia w niej oczywistej
nieprawdy wynikającej ze złej woli i przek��amania źródeł historycznych. W ocenianej przez sąd apelacyjny w tamtej
sprawie publikacji historycznej zamieszczono oczywiście nieprawdziwą informację o ojcu powoda. Wbrew dostępnym
źródłom historycznym podano, że zmarły ojciec powoda został skazany za szpiegostwo na rzecz ZSRR, podczas gdy
wydany w stosunku do niego wyrok sądowy uznał go za winnego przynależności do Komunistycznej Partii Zachodniej
Ukrainy. Taka sytuacja intencjonalnego przekłamania nie miała natomiast miejsca w niniejszej sprawie.
Brak naruszenia dóbr osobistych w związku z informacją o handlu z E. D.
Przyznane przez pozwaną nieścisłości w przedstawionej przez E. D. historii wynikały z drobnej omyłki. Pozwana w swej
pracy wspomniała, że przebywając na robotach w Niemczech E. D. „rozwinęła działalność handlową, przesyłając M.
paczki z rzeczami na sprzedaż. Odwiedziła go, gdy jechała na urlop „do domu” (s.149-150). W rzeczywistości fragment ten
dotyczył E. M., syna A., a nie stryja powódki. W ocenie sądu apelacyjnego powyższa omyłka nie ma znaczenia dla oceny
zasadności wniesionego w tej sprawie powództwa. Zamieszczona w publikacji informacja o tym, że to stryj powódki E. M.
korespondował z Żydówką i otrzymywał od niej różne towary na sprzedaż, nie narusza dóbr osobistych powódki w postaci
kultu pamięci osoby zmarłej. Stanowisko powódki, że obraża ją i tym samym narusza pamięć o stryju „stwierdzenie,
że stryj handlował z E.” (k.920 verte), nie zostało zresztą w żaden sposób przez powódkę wyjaśnione. Stwierdzenie,
że E. M. zajmował się handlem, nie ma negatywnego wydźwięku i z punktu widzenia kryteriów obiektywnych nie jest
obraźliwe. Nie stanowi więc naruszenia „dobrej pamięci o nim”. Faktem powszechnie znanym są ciężkie warunki życia
ludności polskiej pod okupacją niemiecką, brak wystarczającej ilości żywności (kartki) i towarów codziennego użytku
oraz próby radzenia sobie z tymi deficytami poprzez obrót towarami na czarnym rynku. Było to zjawisko powszechne, a
osoby zajmujące się handlem nie były w żaden sposób deprecjonowane. Informacja o handlu z E. D. nie stawiała zatem
stryja powódki w złym świetle, ani nie oznaczała – co wyeksponowano w apelacji powódki - że jest on osobą bezduszną
czy też pozbawioną skrupułów. E. D. przebywając na terenie Rzeszy Niemieckiej, miała dostęp do wielu towarów, które
były trudno dostępne w Generalnym Gubernatorstwie, a zatem wymiana handlowa była korzystna dla obu stron. Ze słów
pozwanej nie wynika także, aby E. M. handlując z E. D., wykorzystywał jej przymusowe położenie. Nie wydaje się także,
aby w świetle obiektywnych kryteriów obraźliwe było podanie informacji o handlu z osobą narodowości żydowskiej.
Podkreślić należy, że w badaniu, czy dane zachowanie stanowi naruszenie dóbr osobistych jednostki, należy odwołać
się do kryteriów obiektywnych, opartych na przyjętych w społeczeństwie ocenach i wartościach oraz utrwalonych kontekstach i odniesieniach znaczeniowych (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 16 grudnia 2016 r., VI ACa
1431/15). Potrzeba zapewnienia ochrony określonym wartościom musi istnieć w szerszym (powszechnym) odczuciu i w
tym sensie musi mieć charakter obiektywny, a nie ograniczać się do indywidualnych preferencji, opartych na subiektywnym mniemaniu, nieodzwierciedlonym w przekonaniach większego grona ludzi (wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 6 lutego 2015 r., I ACa 1596/14). Z obiektywnej koncepcji dóbr osobistych jako przedmiotu ochrony wynika
dyrektywa nakazująca dokonywać interpretacji wypowiedzi stanowiących potencjalne źródło naruszenia dóbr osobistych,
w świetle ogólnie obowiązujących reguł znaczeniowych języka, przy założeniu przeciętnej kompetencji językowej odbiorcy danego komunikatu oraz z uwzględnieniem całego kontekstu wewnątrztekstowego i sytuacyjnego (zewnętrznego)
towarzyszącego danej wypowiedzi (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 21 listopada 2014 r., VI ACa 59/14).
Zastosowanie powyższych kryteriów dowodzi, że wypowiedź o handlu E. M. z E. D. w żaden sposób nie naruszała dóbr
osobistych powódki, nie była obiektywnie obraźliwa, ani nie świadczyła negatywnie o jej stryju. Także w tym zakresie
15