M., a zwłaszcza czynienie ustaleń, czy był dobrym sołtysem, czy ukrywał rosyjskiego żołnierza, który zbiegł z transportu,
a także, czy udzielał pomocy innym ukrywającym się Żydom. Zeznania L. P. i C. K. (abstrahując od kwestii ich wiarygodności, złożone bowiem zostały w czasie tego samego procesu karnego co zeznania E. D.) nie miały zatem znaczenia, a
ewentualne ustalenie, że w przypadku tych osób E. M. postępował prawidłowo, nie wykluczało uznania, że stawiane mu
w postępowaniu karnym zarzuty były zasadne. Nietrafiony jest także argument skarżącej, że skoro L. P. w innym procesie karnym złożył zeznania obciążające oskarżonego, to także w sprawie E. M. nie obawiałby się złożyć prawdziwych
zeznań. Spekulacje na ten temat są niecelowe, zwłaszcza że nie są znane okoliczności towarzyszące tamtemu procesowi.
Nieistotne były także, niezwiązane ze sprawą E. D., opinie innych osób o E. M.. Stąd pozwana nie zasięgała informacji
o jego osobie od jego żyjących krewnych. Pozwana nie relacjonowała także szczegółowo przebiegu procesu karnego, nie
przytaczała zeznań świadków, ani nie podawała informacji o tym, że został złożony na niego donos. Nie to było bowiem
przedmiotem jej pracy. Poinformowała natomiast o uniewinnieniu E. M. oraz o złożonych w jego obronie zeznaniach E.
D., uznając te fakty za istotne z punktu widzenia relacjonowanej przez siebie historii. Z tych samych przyczyn pozwana
nie przedstawiała także okoliczności towarzyszących procesowi, a w szczególności nie napisała, że to żona sołtysa M. i
jego syn byli podejrzewani o wskazanie członkom bandy „(…)” nazwisk osób, które podpisały się pod donosem (okoliczności te są potwierdzone znajdującym się na k. 337 kwestionariuszem osobowym M. M., z którego wynika, że „zgłosiła
„(…)”, aby ukarał 2-ch gospodarzy ze wsi M., którzy przyczynili się do aresztowania jej męża. „(…)” wypełnił prośbę,
dokonując rabunku tych gospodarzy” oraz kwestionariuszem osobowym T. M. z k. 338, w którym podano, że „udzielił
pomocy bandzie „(…)” przez wskazanie miejsca zamieszkania gospodarzy, którzy zostali obramowani”). Natomiast fakt,
że doszło do zastraszania świadków, kradzieży i rozbojów, a także morderstwa potwierdza meldunek sytuacyjny z 14
sierpnia 1949 r. (k. 335 – „dnia 13.08.1949 r. o godz. 13.00 6-ciu nieznanych uzbrojonych bandytów przybyło do wsi M.
(…), gdzie bandyci pobili dotkliwie 3-ch mieszkańców (…) Pierwszej pomocy pobitym udzielił C. A., felczer z m. D.
(…) W tym dniu o godz. 21.00 jeden nieznany uzbrojony w pistolet bandyta (…) przybył do mieszkania w/w felczera w
m. D., (…), którego wyprowadził na podwórze i trzema strzałami zabił go”.
Niezamieszczenie powyższych informacji nie oznacza jednak, że pozwana zaniechała rozważenia tych okoliczności. Nie
oznacza też, że zaniechała zbadania wszystkich zgromadzonych przez siebie źródeł i oceny ich wiarygodności zgodnie z
warsztatem pracy historyka, przy uwzględnieniu posiadanej przez siebie wiedzy. Oczywiste jest, że pozwani z racji wykształcenia i wielu lat doświadczenia nabytego w związku pracami badawczymi poświęconymi zagładzie Żydów, dysponowali umiejętnościami pozwalającymi dokonać oceny zgromadzonych źródeł. Do takiej wiedzy wynikającej z doświadczenia, z przeczytania wielu tysięcy zachowanych relacji i wspomnień, z analizy dokumentów zachowanych w archiwach wielokrotnie odwoływała się pozwana. Nie było natomiast celowym – zważywszy na charakter spornej publikacji,
poświęconej Żydom jako pewnej grupie narodowej zamieszkującej tereny okupowanej Polski – informowanie za każdym
razem czytelników o dokonanej przez siebie krytycznej ocenie źródeł oraz o przyczynach, dla których niektóre ze źródeł
jako niewiarygodne zostały pominięte. Każdy naukowiec ma prawo publikować wyniki swoich badań, a polemika z takimi ustaleniami powinna być dokonywana nie na sali sądowej, lecz w drodze debaty naukowej, pozwalającej na przedstawienie własnej metodologii i dokonania jej oceny przez osoby posiadające stosowną wiedzę historyczną.
W ocenie sądu apelacyjnego nie zasługują także na uwzględnienie zarzuty zawarte w apelacji powódki dotyczące niewykorzystania przez pozwaną wszystkich dostępnych jej źródeł, przy czym pisząc o „6 różnych źródłach” skarżąca zdaje
się mylić źródła historyczne z dowodami zgromadzonymi w tej sprawie. Faktem jest, że pozwana dysponowała aktami
sprawy karnej toczącej się przeciwko E. M., w której znalazły się zeznania E. D. (M. W.) oraz wywiadem udzielonym
przez E. D. (M. W.) w 1996 r. (…). Nie sposób natomiast zgodzić się z zarzutami, że „wykorzystała tylko jedno źródło”.
Z przesłuchania pozwanej wynika, że zapoznała się z całą dokumentacją, natomiast w następstwie dokonanej przez siebie
oceny za wiarygodny uznała jedynie wywiad z 1996 r., odrzucając zeznania złożone w procesie E. M.. Nie oznacza to
jednak, że nie korzystała z pozostałych źródeł, skoro poddała je weryfikacji.
Bez znaczenia jest okoliczność, czy pozwana korzystała z dokumentów zgromadzonych w aktach personalnych pracownika cywilnego UB – M. W. (E. D./M. W.) (k.378 – 400). W pierwszej kolejności należy zauważyć, że E. D. została zatrudniona na czas określony jako wychowawczyni na koloniach letnich w okresie od 1 lipca 1947 r. do 1 września 1947 r.
Po upływie tego czasu umowa została rozwiązana. Wbrew sugestiom zawartym w apelacji powódki i w składanych w toku
postępowania sądowego pismach procesowych, nie ma jakichkolwiek dodatkowych śladów potwierdzających związki E.
D. ze służbami bezpieczeństwa. Tym samym twierdzenia apelacji strony powodowej, że nie mogła czuć się zastraszona,
bo wiedziała, gdzie może potencjalnie szukać pomocy, są całkowicie nie na miejscu, a tego typu sugestie uznać należy
za krzywdzące dla E. D.. Natomiast znajdujący się w teczce personalnej napisany własnoręcznie przez E. D. życiorys,
nie zawiera żadnych nowych, istotnych informacji, a w zasadniczych zarysach jest zgodny z pozostałymi źródłami, którymi dysponowała pozwana. Wynika z niego, że E. D. wraz ze swoim dzieckiem, siostrą i jej dwójką dzieci uciekły w
czasie likwidacji getta. Ukrywały się w lesie. Siostra z dziećmi została wydana żandarmerii, a następnie wywieziona do
Treblinki, gdzie wszyscy zginęli. Fragment relacjonujący okres od ucieczki z getta do wyjazdu do Niemiec, jest napisany
13