w obozie koncentracyjnym było to dążenie zrozumiałe i wyraźnie artykułowane przez samego zainteresowanego w
listach do Komitetu Żydowskiego w W.. Przykładem niech będzie list z 2 czerwca 1946r., gdzie M. B. pisze, że wyjazd z
kraju mógłby go jako człowieka załamanego duchowo uratować /k.214/. Z ostatnio otrzymanych dokumentów wynika
zresztą, że M. B. w lipcu 1947r. przebywał w B., skąd w 1951r. wyemigrował do Kanady /k.374/.
Jest też jasnym, że wymieniony akumulował środki na tego rodzaju wyjazd. Jest zatem zupełnie zrozumiałe, że
znalazłszy chętnego do kupna posiadanego przez się udziału oraz do objęcia udziałów pozostałych, zawarł z R. S.
(1) niezbędne umowy. Obu stronom było wiadomo, że właściciele pozostałych 4/10, a to rodzina M. B., nie żyje. M.
B. spieszył się z opuszczeniem kraju na tyle, że uregulowanie spraw spadkowych powierzył R. S. (1). Pośpiech ten
wynikał zapewne z faktu, iż był to w kraju moment, w którym władza komunistyczna zezwalała na jego opuszczenie
przez ocalałych z holokaustu obywateli żydowskich. Jest zatem oczywistym, że zamiarem M. B. było uregulowanie
wszelkich spraw związanych z własnością przedmiotowej nieruchomości, a konkretnie ze sprzedażą posiadanych
udziałów. Niemniej jest równie oczywiste, że na skutek braku uregulowania sytuacji prawnej zmarłej rodziny sprawa
ta nie mogła być inaczej załatwiona, jak poprzez sprzedaż 1/10 we własności, oraz upoważnienie do zarządu z
pierwszeństwem kupna dla R. S. (1) co do pozostałych 4/10. Obie strony zdawały sobie w pełni sprawę z tego, jaka
jest sytuacja prawna nieruchomości. Skoro zawarto tak szczegółowe pod względem prawnym umowy, to nie można
zakładać, że zawarto jeszcze umowę nieformalną, gdyż dla obu stron musiało by być oczywistym, że nie miałaby ona
żadnego waloru prawnego. M. B. potrzebował pieniędzy, ale trzeba też założyć, że R. S. (1), powróciwszy z niewoli
wojennej do W., gdzie jednakże jego rodzina zamieszkała dopiero po wojnie (vide zeznania wnioskodawczyni k.168
verte) i nie dysponowawszy innym majątkiem nieruchomym, nie marnotrawiłby środków na zawieranie prawnie
bezskutecznych umów. W ocenie Sądu Okręgowego, M. B. poza uzyskaniem ceny za 1/10 we własności nieruchomości,
mógł dostać dalsze środki od R. S. (1) nieformalnie, ale wyłącznie za zawarcie umowy upoważnienia do zarządu i
pierwszeństwa w kupnie, gdzie na wypadek dojścia do skutku objęcia pozostałych udziałów R. S. (1) został nawet
zwolniony z rachunków z zarządu. Natomiast przy tak precyzyjnych postanowieniach umów z dnia 24.06.1946r.
(sprzedaż) oraz z dnia 6 sierpnia 1946r. ( zarząd) jest nieprawdopodobnym zawarcie nieformalnej umowy kupna
sprzedaży pozostałych udziałów. Dla R. S. (1) byłaby to inwestycja całkowicie bez pokrycia, zwłaszcza, że pozostałą
½ objął Skarb Państwa w drodze przemilczenia i należy założyć, że taka możliwość istniała i co do omawianych 4/10
w sytuacji nieuregulowanego stanu prawnego. Można przypuszczać, że umowa o zarząd miała jednocześnie uchronić
tak wyjeżdżającego współwłaściciela, jak i chętnego do zakupu udziałów, czyli R. S. (1), przed taką opcją. Jeszcze raz
podkreślić należy, że jedyna nieformalna kwestia rysująca się w sprawie, to ewentualne przekazanie dodatkowych
środków przez R. S. (1) za zawarcie drugiej umowy.
Opcję tę potwierdza zresztą zachowanie wnioskodawczyni. W niniejszej sprawie zaprzeczyła ona, aby wypowiadała
się do W. R., iż nieruchomością tą zarządzała w imieniu żydów; że po śmierci ojca została, podobnie jak
on, administratorem. Tymczasem, jak trafnie zarzuca apelacja, nie ma przekonywujących argumentów na
nieprawdziwość zeznań W. R. w tym zakresie. Trzeba pamiętać, że jest to osoba, która objęła udział 1/10 sprzedany
przez wnioskodawczynię i jej siostrę pierwotnie K. i W. S. (1). Uczestnik ten zeznawał na korzyść wnioskodawczyni
w tym sensie, iż potwierdził, że przyjeżdżała do nieruchomości zbierać czynsz, współfinasowała prace wykonywane
przez (...) który uzgadniał je z wnioskodawczynią. Nie ma zatem powodu do stwierdzenia, iż w sposób niewiarygodny
miałby przytoczyć to, co wnioskodawczyni mówiła mu o zarządzie nieruchomością. Z treści jego zeznań wynika,
że nie jest w żaden sposób negatywnie nastawiony w stosunku do wnioskodawczyni, lecz po prostu zeznawał o
wszystkich okolicznościach, o jakich wiedział, nie analizując, czy czyni to na korzyść wnioskodawczyni, czy też nie.
Stąd też uznanie tego fragmentu zeznań za niewiarygodne nie może znaleźć aprobaty. Sąd argumentując, że w
niniejszej sprawie stanowisko wnioskodawczyni jest konsekwentne co do kwestii samoistności jej posiadania, nie
zauważa, iż uczestnik R., skoro nawiązywał do okresu od śmierci ojca wnioskodawczyni, wypowiedział się o czasach
odległych, a wnioskodawczyni wystąpiła z niniejszym wnioskiem w listopadzie 2010r. Stąd też jej konsekwencja przy
prezentowaniu stanowiska w sprawie jako argument, może dotyczyć jedynie tego okresu.
Nadto uszło uwagi Sądu jeszcze jedno zagadnienie, mianowicie treść wypisu z rejestru gruntów. Warto zauważyć, że
od czasów powojennych do chwili obecnej stan w rejestrach gruntów dotyczących przedmiotowej nieruchomości nie