raz
sierpem
raz
młotem
w czerwoną hołotę”, „nasza
obecność tutaj to jest powód do
dumy, ale i kolejny gwóźdź do
trumny talmudycznych okupantów
Polski”; „niech ta banderowska
szmata pali się t utaj na (...)
rynku”; „zza wschodniej granicy
nadciągają do nas szowiniśc i”,
„oni nas zalewają, oni chcą nas
zniszczyć” nie wzbudzały uczucia co najmniej
silnej niechęci, braku akceptacji,
a nawet wrogości do osób
narodowości
żydowskiej
i ukraińskiej.
Sąd Okręgowy podziela w pełni
stanowisko, iż zarówno sama
treść tych wypowiedzi, jak i ich
forma oraz natężenie wskazują,
że
oskarżony
stara
się
konsekwentnie budować wśród
swoich
odbiorców
poczucie
wrogości,
przypisując
ww.
narodowościom
ewidentnie
negatywne cechy. Wypowiadając
się o nich w sposób tak
pejoratywny, wykazuje przy tym
nie tylko brak poszanowania, ale
i daleko idącą pogardę dla ww.
grup, wzbudza obawy, wskazuje
na potrzebę „wygrania” z nimi itp.
W efekcie dąży zatem do
wywołania u adresatów silnych
emocji, w tym nienawiści (vide:
opinie biegłych B. R. i J. F.).
Toteż twierdzenie prokuratora, iż
wypowiedzi oskarżonego należy
jedynie oceniać negatywnie na
płaszczyźnie
aksjologicznej,
uznać trzeba za zaskakująco
pobłażliwe i przede wszystkim
dające przyzwolenie na dalsze
naruszenie granic wolności słowa
przez oskarżonego i innych
potencjalnych sprawców tego
rodzaju czynów.
Całkowicie nie do zaakceptowania
jest uwypuklona przez prokuratora
okoliczność, iż oskarżony „zdaje
się wierzyć” w głoszone teorie,
albowiem jego wiara w tym
wypadku
jest
sprawą
drugorzędną. W istocie zatem
oskarżyciel publiczny zdaje się
sugerować,
iż
wiara
w
wypowiadane
publicznie
„teorie”, głoszone słowa – bez
względu na ich treść – winna
prowadzić
do
ekskulpowania
sprawcy i wyeliminowania zamiaru
znieważenia czy nawoływania do
Legalis