sprzedając idee rodem z książki „The Transsexual Empire”. Wszystkie osoby łączy syndrom oblężonej twierdzy i poczucie krzywdy, mimo, że jednoczy je również uczestniczenie w hejcie. Nie mają problemu z udzielaniem się na profilach, gdzie hejtuje się konkretne osoby, nawet takie, które o terfach prawie nie mówią. Wystarczy istnieć i mieć czelność nazywać się kobietą, kiedy jest się kobietą trans. G., doktora powołująca się w krytyce „ideologii trans” na teoretyczkę spiskową, niedawno złożyła donos dyscyplinarny na studenta UJ w związku z jego nienawistnymi w stosunku do terfów komentarzami w internecie. Sama śmieje się z prawdziwych osób trans na hejterskich pejach. Mam dość zastanawiania się, jak najlepiej podejść do sprawy internetowego hejtu, kiedy „po drugiej stronie” takich rozważań nie ma, bo nienawiść wobec osób trans jest tym, co jednoczy, a oburzone nienawiścią głosy uczestniczą w hejcie. Gardzę taką moralnością. [ dowód: wydruk wpisu, k. 189 ] W dniu 22 czerwca 2021 r. M. H. opublikowała na platformie Twitter wpis o treści: No nie wiem, ja bym nie szanowała osoby na stanowisku naukowym, która czerpie informacje od teoretyków spiskowych, lajkuje misgendering i bekę z konkretnych znanych w Polsce osób trans, a kiedy ktoś komentuje jej tekst publikowany w publicznym medium, implikuje groźbę pozwu xD. [ dowód: wydruk wpisu, k. 194 ] W dniu 22 czerwca 2021 r. M. H. zamieściła na platformie Twitter wpis o treści: mmm, taka warta szacunku, taka pełna kultury Screenów z beki z osób nie wrzucam, ponieważ to jest zbyt obrzydliwe i nie chcę tym konkretnym osobom sprawiać przykrości. A panią, pani doktór G., się brzydzę. I nie szanuję ani trochę. Na szczęście UJ wspominam lepiej. [ dowód: wydruk wpisu, k. 195 ] W dniu 19 lipca 2021 r. pozwana zamieściła na portalu Facebook wpis o treści: Trochę z tym czekałam, bo nie chciałam komplikować sytuacji prawnikom, ale ja również otrzymałam pismo przedprocesowe od pełnomocnika dr M. G. z(...) Mnie również dr G. oskarża o mowę nienawiści i pomówienie, bo nazwałam ją osobą transfobiczną oraz używam skrótu „TERF”. Zrobiłam to w jej przypadku wielokrotnie, kiedy komentowałam jej teksty (gdzie np. neguje nie binarność, misgenderuje, pisze o „ideologii trans”). Jestem rozpoznawalną aktywistką na rzecz osób transpłciowych, a nurt terf/gender critical jest dla mojej społeczności zagrożeniem, co pokazuje przykład UK z jej nową falą transfobii i queerfobii w ogóle. Obowiązek debaty i sprzeciwu z mojej strony jest więc rzeczą oczywistą. Dziś prawnik dr G. otrzyma odpowiedź od moich pełnomocników. Działanie dr G. uważam za typową próbę wywołania efektu mrożącego - to jest coś, co w świecie aktywistów, czy dziennikarzy jest znanym zjawiskiem, polecam poczytać o atakach typu „SLAPP”. Ich celem jest wystraszenie komentujących. Dr G. nie zamknie mi ust i nie zakaże komentować jej własnych wypowiedzi na temat mojej własnej mniejszości. Jeśli chodzi o moją prywatną, emocjonalną reakcję na pismo, napisała o nim piosenkę polska artystka Fiolka Najdenowicz. Utwór nazywa się „Głośny śmiech”. „Uciszanie kobiet przez osoby trans”, przed czym terfy zawsze ostrzegają, w praktyce wygląda więc tak – dr G. grozi pozwami za screenowanie i komentowanie jej własnej aktywności. Chcę podziękować wszystkim osobom, które oferowały wsparcie. Mówiłam jedynie kilku ludziom, ale wszyscy zaczęli deklarować chęć pomocy. Na taką solidarność nie mogą liczyć osoby mniej rozpoznawalne. Mam nadzieję, że dr G. ograniczy się do walki ze mną, nie nastolatkami. [ dowód: wydruk wpisu, k. 197-198 ] W dniu 25 lipca 2021 r. M. H. opublikowała na portalu Facebook wpis treści: CW: Transfobia, terfizm. Skoro dr M. G. postanowiła pożalić się światu, że jest hejtowana przez transaktywistów i ma kolejny dowód na to, jak „aktywizm queer zagraża kobietom”, przypomnę światu, jakie treści lajkuje osoba, która pozywa mnie za nazwanie jej transfobką. Bo nie mam na koncie komentarzy, które można przedstawić jako nawoływanie do przemocy – mam nazwanie jej transfobką i wliczenie w poczet polskich terfów na podstawie pisania o „ideologii trans”, jej szkodliwości, oskarżania osób transpłciowych o wzmacnianie stereotypów płciowych, kiedy po prostu mogłyby sobie pozwolić na więcej w ramach „płci biologicznej” i nie działać na szkodę kobiet, nie mówiąc już o kompletnej negacji tożsamości osób niebinarnych. Tak, M. G. jest transfobką. I tak, M. G. posiłkuje się w swoim tekście „danymi”, które wzięła od

Select target paragraph3