łacińskiej i rozumienia różnych pojęć i całego aparatu badawczego wybitnego prof. F. K., który przedstawiał różne podejście w cywilizacjach do pięciomianu bytu. Oskarżony przypomniał, że są takie określenia w języku polskim, jak „brzydki”, „judzić”, „oszwabić”, „ocyganić”, to są słowa, które są powszechne w języku polskim. Użył określenia, że „brzydki” jest pochodzenia takiego, że jest żydowski. Użył to w formie pojęcia cywilizacyjnego, porównania cywilizacji. To ma na myśli, że cywilizacja łacińska, w której jesteśmy, wytworzyła najszerszy obraz rozumienia, czym jest piękno. Inne cywilizacje w kategorii piękna nie wykształciły tak szerokiego rozumienia. Cywilizacja żydowska, o której mówi, mówił wtedy, nie wytworzyła tak szerokiego rozumienia, czym jest piękno. Oparł tą swoją wypowiedź na podstawie dokonań naukowych prof. F. K. oraz własnej edukacji artystycznej i znajomości sztuki w Polsce i na świecie. Wyjaśnił, że podczas wydarzenia nie słyszał antysemickich wypowiedzi narratora nagrania. Jeżeli ktoś powiedział „ma garbaty nos jakże znany z historii Polski”, to chyba wie, co mówi. Tego zdania użył E. S.. Według oskarżonego to określenie absolutnie nie ma wydźwięku antysemickiego. Podał, że w bajkach czarownice przedstawiało się z dużym garbatym nosem i może mu o to chodziło. Sąd zważył, co następuje: Najistotniejszym dowodem w sprawie jest nagranie z przebiegu zdarzenia będącego przedmiotem postępowania. Na rozprawie odtworzono to nagranie (załączone do jednego z zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa). Zważyć należy, że oskarżony B. K. nie kwestionował odtworzonego nagrania i potwierdził, że odzwierciedla ono przebieg zdarzenia. Oceniając zatem wyjaśnienia oskarżonego należy je skonfrontować z głównym dowodem w sprawie, w świetle którego wyjaśnienia oskarżonego tylko częściowo zasługują na wiarę. W opinii Sądu wiarygodne są jedynie wyjaśnienia oskarżonego znajdujące potwierdzenie w nagraniu przebiegu zdarzenia, tj. odnośnie obecności oskarżonego na miejscu zdarzenia i wypowiadanych wówczas przez niego kwestii, nadto brak podstaw do kwestionowania tego, iż to oskarżony był współorganizatorem spotkania nad W. oraz tego, iż to on wykonał przyniesioną na spotkanie kukłę. Sąd jednak nie dał wiary twierdzeniom oskarżonego, w których podnosił artystyczny charakter spotkania, a negował antysemicki. Nie przekonała również Sądu podnoszona przez oskarżonego argumentacja, jakoby motywem spotkania była wyłącznie chęć zwyczajowego utopienia marzanny. Oskarżony B. K. wyjaśniał, że jak co roku w jego urodziny z grupą znajomych utopił marzannę, która jest symbolem zimy, a z racji tego, że jest artystą, nadał formę tej marzannie, personifikację brzydoty. Dalej twierdził, że nawiązywał do wiersza Z. H. pt. „Potęga smaku” (wiersz ten przytoczył w całości w odpowiedzi na akt oskarżenia) oraz do dzieł H. B.. Odwoływał się również do głośnej sztuki (...) oraz do bulwersującej go wystawy w Centrum Rzeźby Polskiej w O.. Konstatował, że happening artystyczny, który zrobił, był przeciwko promowaniu brzydoty w środkach masowego przekazu, muzeach, galeriach, w edukacji, w życiu publicznym. Zatrzymując się przy tej części wyjaśnień oskarżonego B. K. nie sposób dać im wiarę. Zważyć należy, że podczas zdarzenia będącego przedmiotem postępowania, które to zdarzenie zostało zarejestrowane, a nagranie (niekwestionowane przez oskarżonego) odtworzone na rozprawie, w żadnej jego minucie oskarżony nie odnosił się do tego, co podnosił na rozprawie. Podczas spotkania nad W. bowiem ani oskarżony B. K., ani nikt z pozostałych uczestników nie recytował wierszy Z. H. (tudzież innego poety), nikt też nie wspominał sztuki (...), nikt nie wspominał wystawy w Centrum Rzeźby Polskiej w O., nikt też nie odnosił się do promowania brzydoty w środkach masowego przekazu, muzeach, galeriach, w edukacji, czy w życiu publicznym. Analizując dalsze wyjaśnienia oskarżonego dotyczące zdarzenia – oskarżony podnosił, że zdarzenie, za które odpowiada, sprowadzało się do utopienia marzanny, co jest polskim zwyczajem. Faktem jest, że w polskiej tradycji znany jest zwyczaj topienia marzanny w pierwszym kalendarzowym dniu wiosny, czyli 21 marca. Zważyć jednak należy, że zdarzenia będącego przedmiotem niniejszego postępowania oskarżony nie nazwał po prostu topieniem marzanny, ale antysemitingiem, a to wywołuje już zgoła inne skojarzenia od tych związanych z pożegnaniem zimy i powitaniem wiosny. Nie przekonuje Sądu argumentacja oskarżonego wywiedziona na rozprawie, iż słowo to oznacza „zorganizowane spotkanie ludzi, którzy nie mają sentymentu do brzydoty”, tym bardziej nie przekonuje, iż jest to nowe pojęcie w sztuce. Sam oskarżony wskazał, że on wymyślił tę definicję, nie czerpał jej z innego źródła. W opinii Sądu, mając na uwadze cały kontekst zorganizowanego przez oskarżonego spotkania w dniu 21 marca 2017 r., oskarżony używając słowa „antysemiting” z pełną świadomością nawiązywał do antysemityzmu. Pojęcie „antysemityzm” jest powszechnie znane i oznacza postawę wyrażającą niechęć, wrogość do Ż.. Oskarżony w swoich wyjaśnieniach zaprzeczał wskazywaniu przez siebie na różnice narodowościowe. Powyższemu również nie można dać wiary, jeśli zważyć kwestię wypowiedzianą w trakcie spotkania przez oskarżonego – tuż przed oblaniem kukły łatwopalną cieczą i podpaleniem jej – iż oczywistym jest, że określenie „brzydki” jest pochodzenia takiego, że jest żydowski i następnie wskazując na wykonaną przez siebie kukłę powiedział „to jest właśnie ta brzydula, ten obraz nędzy i rozpaczy”. Czyli mając na uwadze cały kontekst wypowiedzi oskarżonego: najpierw przedstawiał etymologię słowa „brzydki” (w opinii Sądu fałszywą – brzydki=żydowski), a następnie wskazywał na ową kukłę, którą nazywał brzydulą, 5

Select target paragraph3